Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Murdoch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Murdoch. Pokaż wszystkie posty

29 maja 2009

Murdoch sprzeciwia się rządowemu dofinansowaniu mediow

Przy okazji odbywającej się w Kalifornii konferencji All Things Digital, współorganizowanej przez "Wall Street Journal", szef wydawnictwa News Corp., Rupert Murdoch, udzielił ciekawego wywiadu telewizji Fox Business Network, której przy okazji jest właścicielem. Poruszone zostały ważne tematy: sprzeciw Murdocha wobec dofinansowania mediów prywatnych przez państwo, jego wizja przyszłości mediów drukowanych i ich modeli, o błędach popełnianych przez wydawców oraz o konkurencji - bankrutującym wydawnictwie Tribune Co.

Zapis wideo rozmowy z Rupertem Murdochem



Prawa do powyższego filmu należą do Fox Business Channel

Ponad dwa miesiące temu, stawiałem na portalu media2 pytanie, czy rząd powinien wspierać prywatne gazety. Mimo ciągłego dylematu ze strony rządu Obamy, czy pójść w stronę francuskiego modelu, Rupert Murdoch zaznaczył wczoraj, że żadna z gazet koncernu News Corp. (a do tych w USA należą "Wall Street Journal", "New York Post" i sieć lokalnych dzienników okolic Ottaway) nie przyjmie jakichkolwiek pieniędzy od państwa. W swoim zdaniu jest bardzo zdecydowany - przyjęcie takiego dofinansowania ocenia za równoznaczne z końcem wolności słowa i prawa prasy do krytykowania sfery publicznej.

Zdaniem Murdocha, gazety będą w przyszłości zarabiać na siebie tak samo, jak robią to teraz - będą żyły ze sprzedaży gazet (czytelnicy) i reklam (ogłoszeniodawcy). To, co może ulec zmianie, to wygląd gazety - czy będzie to produkt analogowy wydrukowany na papierze, czy produkt cyfrowy na elektronicznym nośniku, uaktualnianym przez bezprzewodową sieć co godzinę lub dwie. Nad takimi urządzeniami już się pracuje i za 2-3 lata zaczną one być wprowadzane do powszechnego użytku.

W temacie przyszłości gazet w internecie, Murdoch jest orędownikiem pobierania opłat za treści. Twierdzi, że wszyscy czytelnicy będą płacić za ulubioną gazetę w sieci a darmowy content musi się skończyć, gdyż reprezentuje zupełnie nierentowny model dla wydawnictwa. Nie uważa jednak, że każda treść w internecie będzie płatna - przewiduje istnienie platform, z których będzie można pobierać nagłówki i alerty bez ograniczeń. Jego zdaniem, ludzie potrzebują informacji, a "społeczności potrzebują wiedzy o bieżących wydarzeniach by żyć i cieszyć się życiem".

Właśnie darmowa treść jest, zdaniem Murdocha, największym błędem, jaki do tej pory popełniali (i popełniają) wydawcy prasowi. Wydawcy rzucili się na internet i przez oddawanie swoich treści za darmo oraz chęć uzyskania jak największych widowni, najbardziej zniszczyli samych siebie. Murdoch zastanawia się, jak wycofają się z tego modelu mówiąc: "hej, od teraz to jest płatne". Sytuacja Murdocha jest o tyle łatwiejsza w dzisiejszej sytuacji, że model wdrażany przez niego w "Wall Street Journal" od początku zakładał konieczność uiszczania opłat za dostęp do treści typu premium.

W temacie konkurencji, a konkretnie należącego do Sama Zella Tribune Co., zdanie Murdocha jest równie interesujące. Wyraził przekonanie, że mimo 13 miliardowego długu (oczywiście w dolarach), Tribune Co. z pewnością na siebie zarabia. Problemem jest jednak obsługa gigantycznego zadłużenia, z którą wydawca nie umie już sobie poradzić. Bankructwo w USA nie musi oznaczać, zdaniem Murdocha, końca gazety - może oznaczać konieczność wykupienia jej od banku przez innego inwestora.

26 sierpnia 2008

Czy News Corp. sprzeda swoje udziały w telewizji Puls?

Telewizja Puls zdaje się ciągle szukać koncepcji na swój rozwój w Polsce. Z jednej strony za jednym zamachem potrafi zwolnić 118 pracowników, ponieważ wyniki oglądalności nie spełniły oczekiwań zagranicznego inwestora, należącego do Ruperta Murdocha News Corp. (pisał o tym m.in Michał Fura z "Gazety Prawnej"). Dziś, Vadim Makarenko w "Gazecie Wyborczej" pisze o rozwoju TV Puls, która szuka aktualnie możliwości uruchomienia nowych kanałów tematycznych (nieco spóźnionymi, moim zdaniem, śladami TVN, Polsatu czy nawet telewizji publicznej). I wreszcie, gdzieś słychać plotki o ponownym zatrudnianiu części zwolnionej w lipcu załogi. Tylko jak to wszystko się ma do wczorajszych doniesień z Bułgarii, gdzie zapowiedziano sprzedaż bułgarskich, łotewskich, serbskich i... polskich udziałów News Corp. w mediach telewizyjnych?

Należące do Ruperta Murdocha News Corp. zamierza do końca 2008 r. sprzedać bTV - nadawcę telewizyjnego z Bułgarii, powiedziała wczoraj w bułgarskim radio publicznym Maria Stefanova, szefowa tamtejszej Rady Mediów Elektronicznych.

bTV jest największym nadawcą telewizyjnym w Bułgarii wystawionym na sprzedaż, a zainteresowanie kupnem tej stacji wyraziło już 4 (nieznanych opinii publicznej) chętnych oraz 3 najczęściej wymieniane przez bułgarskie media fundusze inwestycyjne: Warburg Pincus, Advent International i GMT Communications Partners.

O planowanych krokach ze strony News Corp., Rada została poinformowana listownie około miesiąc temu. Pismo z połowy lipca informowało, że działalność w Bułgarii wraz z dwoma kanałami telewizyjnymi na Łotwie i Fox Televizija w Serbii, były badane przez firmę inwestycyjną Lehmann Brothers, wynajętą przez News Corp. w celu "oceny wartości rynkowej i strategicznych możliwości" firm. Jak poinformowała Stefanova, sprzedaż bTV będzie prowadzona równolegle z podobnymi działaniami na terenach Łotwy, Serbii, jak również... Polski.

Licząc, że dowiem się czegoś więcej na temat dalszych planów News Corp. na polskim rynku, mocno się zawiodłem przeglądając dzisiejszą prasę. Przytoczone powyżej słowa to oficjalny komunikat, który powinien zwrócić nie tylko moją uwagę. Wycofanie się Murdocha z Polski, byłoby o tyle dziwne, że nie raz pojawiały się informacje o jego próbach wejścia na ten rynek. Ciekawe, czy rezygnując z naszego rynku telewizyjnego będzie próbował zaistnieć wśród polskich gazet (w internecie już istnieje jako polska wersja serwisu społecznościowego MySpace).

16 lipca 2008

Nowojorscy giganci łączą siły

Rupert Murdoch nie lubi przegrywać. Po nieudanej próbie przejęcia nowojorskiego "Newsday'a" (pisałem o tym TUTAJ), postanowił umocnić się na nowojorskim rynku i zebrać siły do walki z Cablevision. Co ciekawe, w tej walce brata się z największym, do tej pory, konkurentem - Mortimerem Zuckermanem.

Obaj panowie są właścicielami firm wydających gazety nie tylko na tym samym, nowojorskim rynku, ale i w tym samym segmencie (bulwarówki). "New York Post" Ruperta Murdocha nigdy nie tracił okazji, by dopiec w swoich artykułach gazecie "New York Daily News" Mortimera Zuckermana (i odwrotnie). Gazety celowo przekręcały tytuły konkurenta, najczęściej określając przeciwnika: "The Daily Snooze" ("Dzienna Drzemka") oraz "The New York Pest" ("Nowojorska Zaraza").


Teraz, dotychczasowi konkurenci łączą siły, by nie dopuścić do zbytniej ekspansji nowego gracza na lokalnym rynku. Trwają prace nad zintegrowaniem druku, dystrybucji działań kadrowych i marketingowych obu nowojorskich gazet. Wszystkie rozmowy mają na celu znalezienie takiego modelu współpracy, który nie będzie wymagał podpisania umowy o współpracy, co z kolei wymagałoby stworzenia nowego przedsiębiorstwa. Działania te, według rzecznika jednej z gazet, mają na celu obniżenie kosztów, podniesienie efektywności oraz umocnienie pozycji obu gazet na rynku.

Ciekawe, że Murdoch podejmuje we współpracy z Zuckermanem dokładnie te same działania, które planował po kupnie "Newsday'a". Znając konsekwencję Murdocha w budowaniu silnej pozycji News Corp. w Nowym Jorku (i nie tylko, ale NY od dawna jest na celowniku Murdocha), może się okazać, że wkrótce usłyszymy o kolejnym dużym tytule z Dużego Jabłka wystawionym na sprzedaż.

Aby wyobrazić sobie, o jakiej skali przedsięwzięciu jest tutaj mowa, dodam tylko, że każda z tych gazet w samym Nowym Jorku cieszy się nakładem większym, niż nasz rodzimy "Fakt" na rynku ogólnopolskim. Średni nakład "The New York Post" to prawie 725,000 egzemplarzy zaś "The Daily News" - około 700,000 egzemplarzy.

8 lipca 2008

Fenomenalny WSJ.com

Wydanie elektroniczne „The Wall Street Journal” idzie pod prąd, wbrew światowym trendom. Mimo konieczności wnoszenia opłat za korzystanie z części strony WSJ.com, od czerwca 2007 roku, baza użytkowników portalu zwiększyła się prawie dwukrotnie (wzrost o 94%). Aktualnie WSJ.com codziennie dociera do 16,2 milionów użytkowników! (mowa tutaj nie tylko o prenumeratorach, ale też o adresatach np. newsletterów).

Informacja tanieje, dążąc prawdopodobnie do tego, by za chwilę stać się bezpłatną. Wielcy wydawcy znoszą bariery cenowe ograniczające dostęp do ich treści w Internecie. Kilka przykładów: wczoraj z prenumeraty elektronicznej zrezygnował „The Irish Times”, wcześniej podobną decyzję podjął wydawca brytyjskiego „The Times” udostępniając swoje archiwum za darmo, a we wcześniejszych miesiącach tego roku z opłat za elektroniczne wydania gazet zrezygnował popularny „The Atlantic Monthly”.

WSJ.com Ruperta Murdocha jest hybrydą, łączącą teksty darmowe z informacjami płatnymi. Darmowe są wyłącznie najświeższe informacje, porady finansowe dla czytelników, opinie, a także pliki wideo, blogi i podcasty. Dostęp do części płatnej to wydatek rzędu 89 dolarów rocznie (49 dolarów dla prenumeratorów wydania drukowanego).

Mimo takiego modelu biznesowego, WSJ.com przyciąga czytelników – cieszy się ponad milionem prenumeratorów i przyciąga ponad 10 milionów unikalnych użytkowników miesięcznie.

W samym 2007 roku przychody z tytułu płatnej prenumeraty WSJ.com wyniosły 60 milionów dolarów. Gdyby „Wall Street Journal” zdecydował się na zniesienie opłat za pozostałe treści, to w celu zrównoważenia przychodów z prenumeraty ruch na stronie WSJ musiałby się zwiększyć o, bagatela, 20 milionów unikalnych użytkowników miesięcznie.


Wiedzieć więcej:

16 maja 2008

O sprzedaży „Newsdaya”

W ciągu ostatnich kilkunastu dni, jednym z ważniejszych wydarzeń na rynku światowych mediów, była sprzedaż nowojorskiego dziennika „Newsday”. Ciekawy artykuł na ten temat popełnił niedawno Vadim Makarenko w „Gazecie Wyborczej”. Sytuacja zainteresowanych kupnem „Newsday’a” zmieniała się jednak w niesamowitym tempie.

Celem przypomnienia: zakupem „Newsday’a”, gazety należącej do grupy wydawniczej Tribune Co., której właścicielem jest jeden z najbardziej znanych na świecie magnatów prasowych, Sam Zell, zainteresowane były dwie osoby: Rupert Murdoch i Mortimer Zuckerman.

Ten pierwszy od dłuższego czasu ostrzył sobie zęby na inną nowojorską gazetę – rozpoznawalną na całym świecie „The New York Times”. Jak dotąd, bezskutecznie. W rękach Murdocha jest już jednak jeden nowojorski tytuł – tabloid „New York Post”. W połączeniu z szanowanym „Newsdayem” pozwoliłoby to Murdochowi nie tylko na bezpośrednie zagrożenie pozycji „NYT”, ale również na ogromne oszczędności w postaci ograniczenia kosztów personalnych, druku oraz dystrybucji obu tytułów.

Mortimer Zuckerman również jest właścicielem jednego z nowojorskich tytułów – „New York Daily News”. W jego przypadku, amerykańskie przepisy antykoncentracyjne (zakazujące posiadania kilku rodzajów mediów – gazety, telewizji – na jednym rynku lokalnym) były mniejszą przeszkodą niż dla Ruperta Murdocha, którego własnością jest m.in. stacja telewizyjna FOX.

Obaj panowie wystąpili osobno z taką samą ofertą kupna dziennika „Newsday” – proponując po 580 milionów dolarów za ten tytuł. Średni nakład„Newsdaya”, według danych ABC (Audit Bureau of Circulation), wynosi ok. 370,000 egzemplarzy.

Pojawił się jednak trzeci zainteresowany, Cablevision, dystrybutor telewizji kablowej. Oferta ostatniego gracza przewyższała poprzedników o 70 milionów dolarów. Butny Murdoch nie tylko postanowił nie podnosić swojej oferty, ale w miniony piątek z dużą pewnością siebie wyrażał przekonanie, że to on zostanie właścicielem „Newsdaya” i że nastąpi to w ciągu 7 dni. Murdoch przedstawiał już nawet wizję rozwoju przyszłego zakupu. Podobnie też uważał rynek –mimo niższej oferty, batalię miał wygrać Murdoch, chociażby ze względu na utrzymanie pokoju między dwoma magnatami: Zellem i Murdochem.

Następnego dnia pojawiła się jednak informacja o wycofaniu się Murdocha z zakupu „Newsdaya”. Murdoch przyznał, że nie wyda na gazetę kwoty zaproponowanej przez firmę Cablevision, określając taką ofertę jako nieekonomiczną. Murdoch nie chciał przepłacać za aktywa, które, jego zdaniem, za chwilę wrócą na rynek w dużo niższej cenie.

Zakup „Newsdaya” został sfinalizowany w miniony wtorek a Cablevision jest już jego aktualnym wydawcą. Cała sytuacja pozwala jednak wyciągnąć pewne wnioski:

1. Tribune Co. jest w gorszej kondycji finansowej niż przedstawia to Sam Zell, skoro zdecydował się na sprzedaż tak ważnego tytułu (polecam lekturę szczegółowej analizy sytuacji wydawnictwa Tribune Co.).

2. Bardzo możliwe, że Rupert Murdoch mógł nie wytrzymać politycznych nacisków sugerujących, że przez swoją ofertę chce budować monopolistyczną pozycję w Nowym Jorku.

3. Amerykańskie prawo antymonopolowe dotyczące rynków krajowego i regionalnego, pomija poziom lokalny. Cablevision, który jest 5 co do wielkości dystrybutorem sieci kablowej w Stanach Zjednoczonych, dysponuje już praktycznie każdym rodzajem mediów na terenie Long Island, wyspy leżącej w południowo wschodniej części stanu Nowy Jork (populacja wyspy to około 7,5 miliona mieszkańców). Firma będzie miała teraz możliwość skierowania do mieszkańców specjalnej, cross-mediowej oferty reklamowej, łączącej możliwości platformy telewizyjnej, internetowej i prasowej. A reklamodawca nie będzie miał praktycznie możliwości skorzystania z innej, tak kompleksowej usługi.

5 kwietnia 2008

Amerykańskie wydanie "Wall Street Journal" będzie drukowane w Londynie

Od 16 kwietnia amerykańskie wydanie "The Wall Street Journal" będzie drukowane w Londynie. Dzięki temu, europejska finansjera otrzyma bieżące informacje na temat rynków finansowych z drugiej strony oceanu (do tej pory gazeta docierała do Europy z jednodniowym opóźnieniem).

Nakład początkowy gazety drukowanej w Londynie ma wynosić zaledwie 3,500 egzemplarzy dziennie i ma kosztować 2,50 funta (dla porównania, cena konkurencyjnego "Financial Times" wynosi 1,50 funta).

"Wall Street Journal" będzie sprzedawany w Londynie od rana, a zatem lokalni czytelnicy będą mieli do niego wgląd kilka godzin wcześniej niż amerykańscy czytelnicy (ze względu na różnicę czasu 5-8 godzin). Kondycja światowych rynków będzie mogła więc być wcześniej analizowana przez europejczyków, co w finansowym świecie może mieć spore znaczenie.

Najbardziej zaniepokojone ruchem Murdocha mogą być gazety "Financial Times" i "International Herald Tribune". Żadna z tych gazet nie daje tak pełnych informacji o amerykańskim rynku jak "The Wall Street Journal".

O ostatnim zainteresowaniu Murdocha rynkiem europejskim, informowałem Was tutaj. Przynajmniej on jest optymistą i nie wierzy w zbyt szybką śmierć prasy.

17 marca 2008

Murdoch nie wierzy w szybką śmierć prasy

News International, część światowego imperium medialnego Ruperta Murdocha, właśnie zakończyło swoją kolejną inwestycję. Mimo wszystkich znaków na niebie i ziemi zwiastujących nadchodzącą śmierć prasy drukowanej, Murdoch postanowił wydać 1,3 miliarda dolarów, by odsunąć tę smutną perspektywę o parę lat.

W miniony piątek grupa brytyjskich dziennikarzy miała możliwość zwiedzenia najnowocześniejszej drukarni na świecie. Roy Greenslade z "The Guardian" twierdzi, że nie ma słów, które mogą opisać wrażenie wywarte po obejrzeniu drukarni. Minimum, co można o niej powiedzieć, to że jest największą, najbardziej efektywną i wymagającą najmniej czynnika ludzkiego drukarnią na świecie. Największe wrażenie wywierają podobno sterowane laserem maszyny samodzielnie wykonujące pracę dotąd przypisaną grupom pracowników.

Kilka faktów. Jak podaje Associated Press, znajdująca się w Broxbourne (około 30 kilometrów na północ od Londynu) drukarnia, ma wielkość 23 boisk do piłki nożnej. Mieści się w niej 12 maszyn drukarskich zdolnych do produkcji ponad miliona egzemplarzy gazety w pełnym kolorze w ciągu jednej godziny (każda z maszyn ma maksymalną wydajność 86,000 egzemplarzy na godzinę). Drukarnię obsługiwać ma zaledwie 200 osób (dla porównania poprzednią drukarnię w Londynie o dużo niższej wydajności obsługiwało 600 osób).

Cała inwestycja News International w Wielkiej Brytanii to łącznie trzy drukarnie. Oprócz tej z Broxbourne są jeszcze: drukarnia w Glasgow (dwie maszyny drukarskie) i drukarnia w Liverpoolu (pięć maszyn). Łącznie na przedsięwzięcie składa się 19 maszyn drukarskich niemieckiej firmy MAN Roland.

Co zatem może skłaniać Ruperta Murdocha do takiej inwestycji w druk w czasach, gdy prognozy dotyczące przyszłości tego biznesu są tak złe? Wydajność trzech drukarni z dużym zapasem starczy na produkcję czterech brytyjskich tytułów Murdocha: "The Times", "Sunday Times","Sun" oraz "News of the World". Zainteresowane możliwą produkcją są już "The Telegraph" a w ślad za nim pójdzie prawdopodobnie "The Wall Street Journal Europe". Nie wiadomo ilu jeszcze wydawców będzie zainteresowanych przedstawieniem czytelnikom i reklamodawcom najlepszego z możliwych produktów. Poprzez redukcję 2/3 personelu produkcyjnego (koszt rzędu 60 milionów dolarów rocznie), Murdoch sprawił, że przewidywane przyszłe koszty zostały ograniczone do minimum. Jednocześnie wiedział, iż stanie się alternatywą dla wydawców, których nie stać na własne maszyny drukarskie.

Parę zdjęć z drukarni w Broxbourne do obejrzenia tutaj.

24 stycznia 2008

WSJ.com pozostanie płatna

Znaczna część zasobów strony internetowej "The Wall Street Journal" pozostanie płatna i dostępna tylko w abonamencie - potwierdził wczoraj właściciel News Corp., Rupert Murdoch.

Spekulacje, że News Corp. uczyni stronę WSJ.com całkowicie darmową, były dość intensywne w ostatnim miesiącu (nie ominęły również bloga eM jak Media, o czym przeczytać można TUTAJ). Rupert Murdoch sugerował, że zniesienie opłat za korzystanie z tej strony mogłoby powiększyć liczbę czytelników i spotęgować przychody reklamowe, co z kolei zrównoważyłoby stratę przychodów z tytułu płatnej subskrypcji WSJ.com.

Rupert Murdoch odniósł się do tych spekulacji dzisiaj, na Światowym Forum Gospodarczym w Davos. Potwierdził, że będzie rozszerzana i poprawiana bezpłatna część WSJ.com (pisałem o tym TUTAJ), ale nadal rozbudowywana będzie płatna oferta dla abonentów. Najciekawsze usługi związane z WSJ.com mają być dostępne wyłącznie w abonamencie oraz, jak przyznał Murdoch, prawdopodobnie wkrótce zdrożeją.

Źródło: WSJ.com

I jeszcze jedna informacja dla ciekawych zawartości strony "Wall Street Journal". Jakiś czas temu natrafiłem na blog Mediastech. Autor tego bloga poleca korzystanie z tej strony - WSZYSTKIE bieżące artykuły z WSJ.com można tam przeczytać bezpłatnie.

10 stycznia 2008

Znowu o WSJ.com

Od dzisiaj część dotychczasowo płatnej strony WSJ.com, dostępna jest za darmo. Wydawnictwo Dow Jones podjęło decyzję o udostępnieniu czytelnikom bezpłatnego dostępu do działu opinii "Journala". Czy to początek końca płatnego contentu w Internecie?

Za wcześnie by odpowiedzieć na to pytanie. Medioznawcy oceniają to jako sprytne, hybrydowe posunięcie pozwalające dziennikarzom "The Wall Street Journal" na zaistnienie w blogosferze, a jednocześnie nie pozbawiające wydawcy wpływów z dostępu do płatnej zawartości strony WSJ.com.

Proszę zauważyć, że jest to zupełnie inna strategia niż w przypadku "The New York Times". NY Times udostępniał bezpłatnie treści artykułów, a możliwość przeczytania opinii znanych nowojorskich publicystów była właśnie usługą premium, wymagającą opłat. Ale agencją prasową, z której pochodzą artykuły publikowane w "New York Times" jest Associated Press, czyli źródło informacji dla większości amerykańskich gazet. Tymczasem "Journal" korzysta z bezkonkurencyjnego Dow Jones Newswires, agencji specjalizującej się w finansowych i ekonomicznych informacjach. Myślę, że Murdoch nie odda za darmo informacji, którą trudno znaleźć gdziekolwiek indziej

8 stycznia 2008

Czy darmowy dostęp do WSJ.com to ekonomicznie racjonalne rozwiązanie?


Od paru tygodni pojawiają się w mediach plotki na temat możliwego zniesienia opłat za korzystanie z treści zawartych na stronach "The Wall Street Journal". Przez ten czas, znana firma consultingowa Bear Stearns & Co., pokusiła się o stworzenie prostego modelu, obrazującego opłacalność takiego przedsięwzięcia. Według tej analizy, przy obowiązującym cenniku reklam WSJ.com aby zrekompensować brak przychodów z płatnych subskrypcji musiałoby dwunastokrotnie zwiększyć ruch na swoim portalu.

Popatrzmy. Dochód WSJ.com wynosi aktualnie 78 milionów dolarów rocznie, bazując na 989,000 prenumeratorów płacących 79 dolarów / rok. Wliczając traffic nie-prenumeratorów, portal chwali się prawie 122,4 milionami odwiedzin unikalnych użytkowników miesięcznie. Przyjmując wskaźnik CPM (cost per Mil - cenę za 1,000 kliknięć) równy 6 dolarom oraz efektywność reklamy na stronie WSJ równą 50%, firma Bearn Stearns doszła do konkluzji przedstawionych na obrazku poniżej.



Jeżeli liczba odwiedzin WSJ.com zrównałaby się z popularnością jego konkurenta NYTimes.com, byłaby to połowa drogi dla nowego flagowego okrętu Ruperta Murdocha. Darmowy portal New York Times zalicza bowiem sześć razy więcej odwiedzin, niż płatny serwis Wall Street Journal. Aby zauważyć rzeczywisty wzrost przychodów po zmianie strategii, WSJ.com musiałby osiągnąć popularność największego - Yahoo! Finance. A będzie to trudne, jeśli weźmie się uwagę, ile źródeł składa się na zawartość serwisów finansowych Yahoo!.

Co ciekawe, firma Bear Stearns & Co przypomina w swoim raporcie, że same przychody ze strony WSJ.com to zaledwie 4 procent przychodów wydawnictwa Dow Jones. A zatem bardzo prawdopodobne zniesienie opłat za korzystanie z zasobów WSJ.com nie musi oznaczać chęci osiągnięcia wyłącznie większych przychodów z reklam w krótkim okresie.

Jakie będą najbliższe posunięcia Murdocha w sprawie WSJ, nie wie nikt. Konkurencja woli jednak być gotowa.

Porozumienie stacji CNBC i "New York Times" w sprawie treści

Wczoraj ogłoszono porozumienie między dwoma gigantami mediowymi: stacją telewizyjną CNBC i gazetą "The New York Times". Obie platformy będą się dzieliły treściami z zakresu biznesu, technologii i finansów.

Obie platformy przygotowują się do bezpośredniej konkurencji z News Corp. Ruperta Murdocha, który z pewnością będzie chciał zaistnieć w sferze wiadomości gospodarczych (świadczą o tym zakup Dow Jones, wydawcy "The Wall Street Journal" oraz plany uruchomienia kanału telewizyjnego Fox Business).

Porozumienie pozwoli na korzystanie z treści przygotowywanej przez drugą platformę: "New York Times" będzie mieć możliwość umieszczania plików video i innych aplikacji przygotowywanych przez CNBC, natomiast CNBC skorzysta z treści przygotowywanych przez dziennikarzy "NY Times".

Pomimo, że pomysł na kanał Fox Business nie został jeszcze zrealizowany, poprzedni projekt News Corp. - kanał Fox News szybko wyprzedził w rankingach oglądalności swojego najgroźniejszego konkurenta, należącej do spółki Time Warner, telewizji CNN. Zakupione przez Murdocha wydawnictwo Dow Jones jest związane kontraktem w sprawie dostarczania treści biznesowych z CNBC do roku 2012. Nic nie wskazuje, by kontrakt ten miał zostać przedłużony.

Już jako część News Corporation, wydawnictwo Dow Jones cieszy się także dużo większą ilością źródeł finansowych i szerszym światowym zasięgiem niż "The New York Times".

Dokonując w zeszłym roku zakupu większościowego pakietu akcji wydawnictwa Dow Jones, Rupert Murdoch zapowiadał, że zamierza przejąć część amerykańskich czytelników i reklamodawców "The New York Times". Dowodem rozpoczęcia tej walki są plotki na temat prawdopodobnego zniesienia opłat za korzystanie z zasobów strony "The Wall Street Journal".

Źródło: International Herald Tribune

O ewentualności zniesienia opłat za korzystanie z tych zasobów i prostym studium takiego stanu rzeczy w następnym wpisie.

5 listopada 2007

Portal "The Wall Street Journal" ma już milion użytkowników

"The Wall Street Journal" poinformował w niedzielę, że jego serwis internetowy ma już okrągły milion prenumeratorów. I nie byłaby to liczba imponująca, gdyby nie fakt, że WSJ.com jest jednym z niewielu serwisów oferujących odpłatne korzystanie z umieszczanych informacji. Wiadomosć o tej nadzwyczajnej (w przypadku płatnych serwisów) liczbie użytkowników zdaniem wielu analityków nadeszła w porę, bowiem aktualny własciciel Dow Jones & Company Inc. (wydawcy "The Wall Street Journal"), Rupert Murdoch był podobno zainteresowany udostępnieniem strony WSJ.com za darmo, tak, by finansowała się z umieszczanych tam reklam. Jednak tym, co dodaje prestiżu stronie "The Wall Street Journal" jest własnie ta duża liczba użytkowników gotowa zapłacić za content WSJ.com. Udostępnienie go całkowicie za darmo mogłoby, moim zdaniem, zepsuć wrażenie strony dostępnej dla wybranych, tych najbardziej zainteresowanych tematyką ekonomii i biznesu, użytkowników.

Łączna sprzedaż edycji elektronicznej i drukowanej "The Wall Street Journal" w półroczu kończącym się 30 wrzesnia spadła o 1,5% do 2,010,000 egzemplarzy w porównaniu z tym samym okresem poprzedniego roku. Sama sprzedaż egzemplarzy drukowanych spadła o 2,9% do 1,660,000 egz. w porównaniu z 1,710,000 w roku poprzednim. Wynika z tego, że mimo płatnego serwisu, zainteresowanie prenumeratą online cały czas rosło. Dow Jones & Company Inc. poinformował w październiku, że w trzecim kwartale liczba prenumeratorów wersji elektronicznej WSJ wzrosła o 25,5% procenta, częsciowo dzięki łączonej ofercie wykupu jednoczesnie drukowanej jak i elektronicznej wersji gazety.

Moim zdaniem udostępnienie strony WSJ.com wszystkim użytkownikom może spowodować odpływ wielu z nich do innych prestiżowych serwisów, jak np. "Financial Times". O trzecim wyjsciu zastosowanym przez FT.com pisałem TUTAJ.

9 sierpnia 2007

Więcej o planach Murdocha


Wczoraj po południu miała miejsce konferencja prasowa dotycząca zebrania Zarządu News Corp. po zamknięciu czwartego kwartału roku fiskalnego. W trakcie tej konferencji Rupert Murdoch poinformował media o planach pozbycia się należącej do wydawnictwa Dow Jones grupy Ottaway Newspapers (publikującej m.in. takie lokalne tytuły jak: "Cape Cod Times", "Times Herald-Record", "Nantucket Inquirer", "Pocono Record", "Vida en el Valle", "The Portsmouth Herald", "Middleboro Gazette" i inne).
"Zamierzamy sprzedać gazety lokalne dosyć szybko. Poza Ottaway Newspapers zatrzymujemy wszystko i planujemy się rozwijać", odpowiadał Murdoch pytany przez analityków o przyszłosć Dow Jones
Rupert Murdoch dodał, że firma widzi możliwosć oszędnosci rzędu około 50 milionów dolarów tylko na pozbyciu się niektórych stanowisk zarządczych w Dow Jones. Na pytanie czy przewidywane są zwolnienia w innych działach, Murdoch nie tylko zaprzeczył, ale dodał, że "firma przejdzie na tryb zatrudniania nowych osób niemal od zaraz".
News Corp. planuje inwestycje i rozwój Dow Jones w Europie i Azji, po to, by bardziej uczestniczyć w wydarzeniach krajowych i międzynarodowych, a tym samym jeszcze bardziej konkurować z "The New York Times".
"Jedną z rzeczy, które najbardziej nas ekscytują, to ogromny krok do przodu przed naszą firmą jaki będzie towarzyszył naszemu rozwojowi cyfrowemu", powiedział Murdoch.
Jak głoszą plotki, szefowie Dow Jones i News Corp. rozważają możliwosć rezygnacji z pobierania opłat za czytanie materiałów znajdujących się na WSJ.com. Murdoch jest zdania, że w krótkim okresie rezygnacja z tego przychodu może być dla firmy odczuwalna, ale patrząc długoterminowo, to może być istotna decyzja.
News Corp. jest ponadto pewne, że przewidywany na październik start telewizyjnego kanału biznesowego okaże się sukcesem, mimo faktu, iż "The Wall Street Journal" jest wciąż związany pięcioletnim kontraktem z telewizją CNBC. News Corp. nie ma planów co do wykupu kontraktu z CNBC.
Murdoch nie powiedział jak widzi pełną integrację Dow Jones z News Corp.

Co osobiscie mnie zaciekawiło, to wspomniana na początku decyzja o sprzedaży lokalnych gazet z Ottaway Newspaper Group. Na terenie Nowego Jorku i w jego okolicach Murdoch jak najbardziej prowadzi biznes w postaci wydawania mniejszych gazet lokalnych. Pamiętam jego wypowiedź sprzed około pół roku, gdy zachwalając lokalnosć gazet głosił tezę, że nadal dużą rzeszę ludzi bardziej interesuje to, co dzieje się na ich własnym podwórku, niż poza nim. Co jeszcze ciekawsze, dawny członek Zarządu Dow Jones i dotychczasowy własciciel Ottaway Newspapers, Jim Ottaway Jr., był jednym z największych przeciwników sprzedaży Dow Jones Murdochowi. Czyżby chęć osobistej zemsty wzięła górę nad ekonomiczną potrzebą nawet minimalnego zysku?

2 sierpnia 2007

Imperium Ruperta Murdocha

Rupert Murdoch powiększył swoje imperium o nie lada pozycje. Mimo olbrzymiego stanu posiadania wszelakich mediów, jego wpływy w USA były dość ograniczone. "New York Post", flagowy produkt papierowy News Corp. na terenie Stanów Zjednoczonych nie jest szczególnie poważany w tamtej części świata. I mimo milionów użytkowników MySpace.com, Rupert Murdoch nie mógł uchodzić jeszcze za jednego z największych wydawców w USA (na świecie może tak, ale w samej Ameryce są więksi gracze).

Tę sytuację zmienił zakup Dow Jones. "The Wall Street Journal" to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek na rynku gazet o tematyce biznesowej (średnia sprzedaż dzienna to ponad 2 miliony egzemplarzy i około 931,000 płatnych kont na WSJ.com).

A oto jak w chwili obecnej przedstawia się struktura portfela NewsCorp.:

31 lipca 2007

Koniec walki Murdocha

Wreszcie, wydaje się, że trzymiesięczna walka Ruperta Murdocha o "The Wall Street Journal" ma się ku końcowi.

Jak podaje David Faber reporter telewizji CNBC,Rupert Murdoch, po ciężkich trzech miesiącach walki, włączy wreszcie gazetę "The Wall Street Journal" do portfela tytułów należących do News Corp. Oficjalny komunikat w tej sprawie oczekiwany jest dziś wieczorem czasu amerykańskiego - cytując ludzi najbliższych całemu zajściu.

Rzekomą przyczyną zmiany zdania sprzeciwiających się sprzedaży WSJ Bancroftów były kwestie finansowe. Niektórzy z nich uswiadomili sobie, że odrzucenie oferty Murdocha będzie wiązało się z koniecznością opłacenia wszystkich doradców, których rachunki w ciągu ostatnich trzech miesięcy zsumowały się w dość pokaźną sumę. Wśród doradców rodziny Bancroftów znalazły się takie firmy jak Merrill Lynch oraz Wachtel Lipton. Wielu z Bancroftów, wśród nich jeden z najbardziej sprzeciwiających się sprzedaży tytułu Chris Bancroft, uwierzyło, że przy okazji umowy, możliwe jest nakłonienie Murdocha do pokrycia kosztów doradców.

W ten sposób z 32% udziałowców Dow Jones, uzbierała się większość popierająca sprzedaż "The Wall Street Journal" Murdochowi.

Oficjalny komunikat ma zostać ogłoszony za parę godzin. Wtedy też okaże się jak bardzo oferta Murdocha przewyższa cenę rynkową tytułu (wczoraj na zamknięciu nowojorskiej giełdy, akcje Dow Jones były warte 51,65$, przy ofercie Murdocha 60$ za akcję). Czy kupno WSJ okaże się ekonomicznie dobrym przedsięwzięciem? Czas pokaże.


Wiedzieć więcej:
"Gazeta Wyborcza" - Murdoch bierze "The Wall Street Journal"
"Rzeczpospolita" - Sukces Murdocha

30 lipca 2007

Decyzyjny deadline dla Bancroftów


"The Australian Business" podaje, że Rupert Murdoch dał rodzinie Bancroftów ostateczny termin na podjęcie decyzji w sprawie sprzedaży "The Wall Street Journal". Deadline to dzisiejsze popołudnie, o godzinie zamknięcia nowojorskiej giełdy.

Jeżeli ten termin nie zostanie dotrzymany, Rupert Murdoch jest gotów zrezygnować z kupna "The Wall Street Journal". 36 osobowa rodzina Bancroftów posiadająca większosciowy pakiet akcji (64%) w wydawnictwie Dow Jones, nie może dojsć do porozumienia w kwestii sprzedaży tej gazety.

Oferta złożona przez Murdocha zyskała w zeszłym tygodniu na atrakcyjnosci - na nowojorskiej giełdzie zanotowano 4-5 procentowy spadek większosci wskaźników. Oferta Murdocha jest niezmienna i wynosi 5 miliardów dolarów (60 dolarów za akcję przy obecnym notowaniu 54,70 dolarów za akcję). Analitycy rynkowi przewidują, że w przypadku decyzji odmownej, cena akcji DJ może spać nawet poniżej 30 dolarów za sztukę.