8 lipca 2008

Fenomenalny WSJ.com

Wydanie elektroniczne „The Wall Street Journal” idzie pod prąd, wbrew światowym trendom. Mimo konieczności wnoszenia opłat za korzystanie z części strony WSJ.com, od czerwca 2007 roku, baza użytkowników portalu zwiększyła się prawie dwukrotnie (wzrost o 94%). Aktualnie WSJ.com codziennie dociera do 16,2 milionów użytkowników! (mowa tutaj nie tylko o prenumeratorach, ale też o adresatach np. newsletterów).

Informacja tanieje, dążąc prawdopodobnie do tego, by za chwilę stać się bezpłatną. Wielcy wydawcy znoszą bariery cenowe ograniczające dostęp do ich treści w Internecie. Kilka przykładów: wczoraj z prenumeraty elektronicznej zrezygnował „The Irish Times”, wcześniej podobną decyzję podjął wydawca brytyjskiego „The Times” udostępniając swoje archiwum za darmo, a we wcześniejszych miesiącach tego roku z opłat za elektroniczne wydania gazet zrezygnował popularny „The Atlantic Monthly”.

WSJ.com Ruperta Murdocha jest hybrydą, łączącą teksty darmowe z informacjami płatnymi. Darmowe są wyłącznie najświeższe informacje, porady finansowe dla czytelników, opinie, a także pliki wideo, blogi i podcasty. Dostęp do części płatnej to wydatek rzędu 89 dolarów rocznie (49 dolarów dla prenumeratorów wydania drukowanego).

Mimo takiego modelu biznesowego, WSJ.com przyciąga czytelników – cieszy się ponad milionem prenumeratorów i przyciąga ponad 10 milionów unikalnych użytkowników miesięcznie.

W samym 2007 roku przychody z tytułu płatnej prenumeraty WSJ.com wyniosły 60 milionów dolarów. Gdyby „Wall Street Journal” zdecydował się na zniesienie opłat za pozostałe treści, to w celu zrównoważenia przychodów z prenumeraty ruch na stronie WSJ musiałby się zwiększyć o, bagatela, 20 milionów unikalnych użytkowników miesięcznie.


Wiedzieć więcej:

2 komentarze:

Aleksander Lucis pisze...

Pierwsza analogia jaka mi przyszła do głowy to rynek aukcji internetowych, gdzie okazało się, że płacenie za wystawianie przedmiotu nie tylko nie zniechęciło sprzedawców, ale wręcz zadziałało jak magnez.

W przypadku WSJ musiały chyba zadziałać jakieś dodatkowe mechanizmy, które spowodowały tak ogromny wzrost użytkowników. Wiemy coś o nakładach na reklamę w ostatnim roku? O innych ważnych (nie koniecznie widocznych) posunięciach od momentu przejęcia przez Murdocka?

Inna sprawa. Piszesz Marku, że informacja tanieje. Generalnie można się zgodzić, ale tylko w przypadku pewnego rodzaju informacji. Ta dobra - czyli sprawdzona, pomocna i wcześniej nigdzie nie publikowana, będzie prawdopodobnie miała zawsze dobrą cenę.

PS. Gratulacje z tytułu ukończenia podyplomowych.

eM pisze...

Bardzo dobre pytania, dzięki.

Po kolei. Murdoch dokonał parę zmian w systemie cenowym WSJ.com. Przed przejęciem wydawnictwa Dow Jones & Co. przez News Int., strona WSJ.com była całkowicie płatna. Teraz, jak wspomniałem jest to hybryda - częściowo darmowa, częściowo płatna. Myślę, że takie 'uchylenie' drzwi do tak ekskluzywnego tytułu jak "Wall Street Journal", mogło wiele zdziałać.

Od razu myślę, jak to zjawisko przełożyć na nasz rynek, niestety nie widzę szans. WSJ pracował nad swoją renomą dziesiątki lat i chyba nie ma mieszkańca USA, który by nie słyszał o tym tytule.

Rupert Murdoch w swoim wieszczeniu szybkiej śmierci prasy zaczyna jednak trochę mnie śmieszyć. Dość niedawno, na konferencji "All Things Digital" mówił, że śmierć prasy drukowanej jest pewna i na wyciągnięcie ręki. Na pytanie "A co z The Wall Street Journal?", odparł: "WSJ to co innego, prasa niszowa, specjalistyczna, przetrwa". I tu odnoszę się, Aleksandrze, do Twoich słów dotyczących pewnego rodzaju informacji - rzeczywiście, zgadzam się, że wiedza specjalistyczna zawsze będzie w cenie, ale czy dobrej, to już nie wiem :)

Murdoch sprawia wrażenie jakby przekonywał konkurentów, że ich biznesy wkrótce padną, a sam w tym czasie inwestuje nie tylko w drukowane tytuły, ale i drukarnie (http://em-jak-media.blogspot.com/2008/03/murdoch-nie-wierzy-w-szybk-mier-prasy.html)! Albo sam nie wierzy w to co mówi, albo chce być ostatnim, który zgasi światło.