4.11.09

Media w internecie: szansa, zagrożenie, konflikt?

Dyskusja na temat przyszłości mediów jest coraz głośniejsza i cieszę się, że zahacza ona również o Łódź. Dzisiaj, na Uniwersytecie Łódzkim, dyskutowali o niej Barbara Piegdoń-Adamczyk (redaktor naczelna łódzkiego wydania "Gazety Wyborczej"), Igor Janke z Salonu24, Piotr Zaremba (publicysta "Polski") oraz Jan Smoleński z Krytyki Politycznej.


Spotkanie otwarto dość tradycyjnym pytaniem, czy internet stanie się grabarzem prasy. Pierwsza wypowiedziała się naczelna łódzkiej Wyborczej, twierdząc, iż pogłoski o śmierci gazet drukowanych są przedwczesne. Barbara Piegdoń-Adamczyk stwierdziła, iż istnieją pewne przyczyny - nienazwane, niezidentyfikowane - z powodu których czytelnicy gazet papierowych odchodzą. Raczej mało prawdopodobnym jest by czytelnicy przestawali czytać w ogóle, a więc jedyną możliwością jest, że przenoszą się gdzie indziej. Ważnym spostrzeżeniem, doskonale zresztą widocznym w internetowej strategii Agory, było stwierdzenie, że czytelnicy dzielą się na coraz węższe grupy ludzi, którzy interesują się coraz to nowymi rzeczami. Jak się domyślam, pani redaktor podkreślała w ten sposób znaczenie nisz czytelniczych, o których później wspominali pozostali prelegenci.

Igor Janke widzi przyszłość prasy drukowanej w ciemniejszych barwach. Rozwój internetu jest jego zdaniem czymś zupełnie innym niż przywoływane często momenty w historii gdy pojawiały się nowe media typu kino czy telewizja. Dzisiejszy proces jest poważniejszy, porównywalny znaczeniowo z rewolucją przemysłową. Do niedawna przewidywano, że gazety mogą stracić znaczenie, dzisiaj jako wydawcy odczuwamy to na własnych skórach ("Gazeta Wyborcza" sprzedająca przed dwoma laty 450 tys. egzemplarzy, dziś sprzedaje ok. 300 tys., "Rzeczpospolita" notuje spadki ze 180 tys. do ok 110 tys. w tych samych okresach). Dla Igora Janke jest to dowód na to, że gazety nie przetrwają w obecnej formie. Sam przyznaje, że o ile za dwa lata będzie nadal pracował w mediach, o tyle co do 5 lat nie ma już takiej pewności.

Bardziej niż przyszłość gazet zainteresowała Jana Smoleńskiego przyszłość samego dziennikarstwa. W jego opinii prawdziwe dziennikarstwo, a zatem i gazety, są niezagrożone, ponieważ zawsze będzie popyt na sprawdzoną i ciekawą informację, a tej nie da się stworzyć bez prawdziwego zaangażowania człowieka. Kluczowym argumentem okazało się stwierdzenie, że mimo zmian w mediach na przestrzeni dziejów, dziennikarstwo przetrwało w niezmienionej formie i jakości. Nadal istotne jest zaangażowanie dziennikarza, i to rozumiane szerzej niż pasja np. dziennikarzy obywatelskich.

Piotr Zaremba zaczął ostrożnie, twierdząc, że diagnozę prasy już znamy, ale trudno przewidzieć jej przyszłość. Wszystko może potoczyć się w kierunku modelu amerykańskiego, gdzie gazety znikają z rynku i przenoszą się w całości do internetu, ale mogą też przetrwać w niezmienionej formie. Tym, czym do tej pory różnimy się od USA jest to, że w Polsce żadna jeszcze gazeta nie przeniosła się całkowicie do internetu. Portalom internetowym jeszcze póki co nie udaje się wysłać korespondenta za granicę, czy przeprowadzić prawdziwego dziennikarskiego śledztwa.

Zgodziłem się z wszystkimi prelegentami, którzy nie uznają internetu jako jednolitego medium zagrażającego tradycyjnym. Sieć jest tak naprawdę tyglem, skupiskiem silnych i słabszych mediów. Ta mnogość opinii może być zarówno jedną z głównych cech (Igor Janke), jak i zagrożeń dla internetu. Piotr Zaremba uznał bowiem to rozproszenie mediów w sieci jako słabość, przeszkodę w budowaniu opiniotwórczości. A ta z kolei ma zagwarantować gazetom przetrwanie. Słabość wskazana przez Piotra Zarembę okazała się mocną stroną w oczach Igora Janke. Przywołał on przykład skrzyknięcia się kibiców przeciwko PZPN-owi, gdzie parę głosów w sieci wywołało efekt kuli śnieżnej, która zgarniała coraz to większe zainteresowanie. Zaremba skwitował jednak, że internet jest dobry do skrzykiwania się i przeprowadzania rozmaitych akcji, ale jest to nadal dalekie zjawisko od opiniotwórczej informacji.

Nie tylko na tej płaszczyźnie rozmówcy spięli się ze sobą. Zdaniem Igora Janke, zbudowanie opiniotwórczości przez internet to tylko kwestia czasu. Gdyby np. stenogramy CBA pojawiły się najpierw w internecie a nie w papierze, sieć już byłaby nośnikiem opinii. Ale jest to, zdaniem prelegenta, tylko kwestią czasu. Piotr Zaremba obstawał przy swoim, twierdząc, że to dopiero papier nadaje rangę informacji.

Tę tezę zdawała się potwierdzać również Barbara Piegdoń-Adamczyk, która internet określiła mianem medium depeszowego, a nie opiniotwórczego. Zadała również ciekawe pytanie, czy procesowi dygitalizacji powinien podlegać każdy pracownik mediów, czy może internet powinien pozostać domeną ludzi w pewnym, młodym, wieku. Mówiąc to przywoływała przykłady wybitnych amerykańskich dziennikarzy, którzy wypadli z rynku gdyż nie udało im się dostosować do wszystkich narzędzi, jakich dziennikarze mogą dziś używać (audio, video, etc.). Barbara Piegdoń-Adamczyk w jeszcze jednym miejscu rozdzieliła prasę od internetu: sieć jest miejscem, gdzie (w przeciwieństwie do prasy) trzeba się naprawdę naszukać, by znaleźć perełkę dziennikarską.

Idąc za wezwaniem Jana Smoleńskiego o konieczności zbudowania pozarynkowego modelu finansowania dziennikarstwa (teza, z którą absolutnie się nie zgadzam - vide bailout w USA czy darmowa prenumerata dla 18-latków we Francji), moderator dyskusji poruszył temat pieniędzy i zarabiania w internecie. Słusznie przypomniał, że w czasie przenoszenia się gazet do sieci, pieniądze z papieru nie przepływają wystarczająco szybko do internetu.

Ponownie Igor Janke uspokoił słuchaczy twierdząc, że za dwa lata najwięcej pieniędzy na rynku reklamowym będzie pochodziło właśnie z internetu. Dzisiaj reklamodawca ogłasza się w 3 największych gazetach i ma poczucie, że posiada olbrzymi zasięg. Jednak coraz bardziej liczy się profil odbiorcy reklamy, a dotarcie do właściwego targetu zapewnią tylko portale niszowe i specjalistyczne. Na szczęście, w tym kierunku idzie większość polskich wydawców.

Piotr Zaremba wrócił do tematu opiniotwórczości, zahaczając o kolejny temat-rzekę, czyli anonimowość. Jego zdaniem opiniotwórczości nie da się zbudować właśnie poprzez anonimowość niektórych twórców. Jak łatwo przewidzieć, rozgorzała dyskusja o Katarynie, której nie dałem rady wysłuchać już do końca. Nie ze względu na temat dyskusji, a z powodu napiętego harmonogramu.

Podsumowując, spotkanie zapowiadało się naprawdę ciekawie, do czasu przywołania case'u Kataryny. Mam nadzieję, że później było równie interesująco i padło kilka konstruktywnych wniosków i przemyśleń. Jak tylko pojawi się wersja audio ze spotkania (było nagrywane przez organizatorów), postaram się podlinkować również na tym blogu. Sam jestem ciekaw dalszego przebiegu spotkania. Piotr Zaremba co prawda wrzucił wszystkich słuchaczy do jednego worka i ze względu na organizatora spotkania określił ich zwolennikami lewej strony politycznej (najwyraźniej uznał, że nie pojawi się nikt przy zdrowych zmysłach najzwyczajniej zainteresowany tematem mediów - jak np. ja), ale mimo tej drobnej wpadki uważam to spotkanie za całkiem udane.

Oczekuję coraz więcej tego rodzaju wydarzeń w Łodzi, ciesząc sie jednocześnie, że sam mogę być współorganizatorem jednego z nich.

Czytaj więcej >>

26.10.09

Print też czasem może być innowacyjny

Poniżej innowacyjny pomysł dotyczący nietypowego formatu gazety papierowej. Pomysłodawcą jest Peter Bluijs, emerytowany ekspert mediów z holenderskiego Telegraaf Media Groep. Ciekawostka, która intryguje. Autorami filmu są Artur Karda i Marcin Nowak z Mediów Regionalnych.

Czytaj więcej >>

Tomasz Józefacki o głównych wyzwaniach stojących przed wydawcami

Trzydniowa konferencja INMA Outlook 2010 zakończyła się w miniony piątek. Miałem możliwość wysłuchania wielu ciekawych prezentacji i przemówień, ponieważ wiele interesujących wydawców prasowych i internetowych wypowiadało się na forum. Wymieniono wiele bogatych doświadczeń i ciekawych przewidywań co do przyszłości rynku informacyjnego. Wszystko opisywałem na bieżąco na blogu Forum4Editors, a koledzy z Mediów Regionalnych, Artur Karda i Marcin Nowak, wzbogacili ten serwis ciekawymi wywiadami video, którymi nadal zapełniamy ten serwis. Na niniejszym blogu postaram się przytoczyć kilka najciekawszych wystąpień z tej konferencji.


Na pierwszy ogień - prezentacja Tomasza Józefackiego, dyrektora pionu internet Agora SA oraz prezesa OPA Europe - Europejskiego Stowarzyszenia Wydawców Internetowych. Tomasz Józefacki opowiadał o największych, jego zdaniem, wyzwaniach, przed którymi stoją dziś wydawcy. Należą do nich:

1. Agregatory. Jak chronić treści przed i konkurować z agregatorami takimi jak Google News czy Yahoo News? Jak chronić się przed kolejnymi, które powstają na rynku ogłoszeń drobnych? Zagrożone są nie tylko treści, ale i przychody z ogłoszeń.
2. Darmowe treści. Czym można konkurować w branży, w której wszystko jest za darmo?
3. Treści wideo. Jak wykorzystać rosnącą popularność wideo w internecie?
4. Nowe narzędzia. Jak wykorzystać popularność serwisów takich jak Facebook i Twitter? Jak konkurować z nimi pod względem czasu i uwagi odbiorców?
5. Ślepota ogłoszeniowa. Jak sobie radzić z pogłębiającą się ślepotą ogłoszeniową odbiorców? Agresywne kampanie reklamowe powodują, że użytkownicy radzą sobie z omijaniem reklam w internecie.
6. Reklama kontekstowa. Jak pokazać odbiorcom reklamy tych produktów i usług, których w danej chwili potrzebują lub szukają?
7. Jak radzić sobie z fragmentacją rynku mediów? Fragmentacja mediów oznacza większą konkurencję.
8. Jak właściwie odpowiedzieć na potrzebę regulacji rynku wydawniczego?

Agora należy do tych firm, które radzą sobie bardzo dobrze mimo kryzysu rynku prasowego. W 2008 roku osiągnęła przychody rzędu 298 milionów Euro. W pierwszej połowie bieżącego roku 1/5 przychodów spółki pochodziła z działalności online. Jest to największa firma branży informacyjnej polskiego internetu z 9,6 milionami real users w czerwcu 2009 r. (37% wzrostu rok do roku). Biorąc pod uwagę te dokonania, warto spojrzeć, w jaki sposób radzi sobie Agora z wymienionymi powyżej wyzwaniami:

1. Z agregatorami ma walczyć główny portal Agory - Gazeta.pl, którego dążeniem jest być najpopularniejszym portalem w różnych kategoriach. Gazeta.pl agreguje treści ponad 70 serwisów Agory. Agora już zajmuje czołowe miejsce w kategorii praca, drugie miejsce w kategoriach budownictwo i nieruchomości oraz społeczności, trzecie miejsce w kategoriach sport oraz informacje-publicystyka-media.
2. Agora wprowadza płatne treści i aplikacje oraz eksperymentuje z e-commerce. Jak wynika z kolejnej ciekawej prezentacji liverpoolskiej konferencji, płatnymi treściami nie zawsze musi być dziennikarstwo.
3. Agora nie ma w portfolio stacji telewizyjnej. Produkowane są jednak treści informacyjne, dokumentalne i rozrywkowe w wersji wideo oraz seriale. Wyłącznie na potrzeby internetu. 75% polskiego internetu przyznaje się do oglądania wideo w internecie przynajmniej raz w miesiącu (większość przypada na YouTube, ale to i tak pokazuje olbrzymi potencjał tego sektora).
4. Agora posiada drugą największą społeczność online w Polsce. 100 milionów postów na forach, 143 tys. blogów - to liczby, które robią wrażenie. Nie jest to portal społecznościowy, ale mimo wszystko strategia ta oznacza budowanie społeczności wokół portali Agory w internecie.
5. Agora stara się integrować reklamę z treściami nie-dziennikarskimi i wydarzeniami. Przykładami mogą tu być akcje specjalne Agory. Zacierana jest granica reklamy z treściami użytkowymi.
6. Agora buduje sieci reklamowe ukierunkowane na poszczególne targety i potrzeby. Przykładami są Glossy Media (targetowane na płeć żeńską) lub AdTaily (targetowane m.in. na blogerów).
7. Z fragmentacją mediów Agora radzi sobie realizując strategię zajmowania nisz i rozszerzania znaczenia marek drukowanych. Wyborcza.biz to jeden z siedemdziesięciu kilku przykładów wykorzystywania treści z "Gazety Wyborczej" pod osobną marką.
8. Dzięki współpracy z takimi organizacjami jak OPA czy INMA, Agora ma możliwość promocji własnych standardów jakościowych i propozycji regulacji.

Cała prezentacja Tomasza Józefackiego znajduje się poniżej. Konkluzją wystąpienia było stwierdzenie, że internet to niełatwy rynek, a wydawcy wiedzą, że wyzwania wciąż leżą po obu stronach: printu i internetu.



Czytaj więcej >>

21.10.09

Co czyni lokalną reklamę prasową atrakcyjną - w druku i online

Konferencja Outlook 2010 organizowana przez INMA - International Newsmedia Marketing Association oraz OPA - Online Publishers Association rozpoczęła się warsztatami na temat tego, co gazety lokalne i regionalne mogą zyskać dzięki kreatywnemu myśleniu i unikalnej ofercie kierowanej do reklamodawców.


Prowadzący warsztaty, Al Young (dyrektor kreatywny St. Luke's) oraz Robert Ray (dyrektor marketingu Newspaper Society) stworzyli interaktywną sesję, której uczestnicy mieli możliwość zrozumienia, czym jest kreatywna reklama lokalna, dzięki wielu przykładom z brytyjskiej prasy, dyskusji o własnych rynkach oraz wspólnej pracy nad briefem reklamowym.

Gazety lokalne, podobnie jak drukowane w nich reklamy, mają olbrzymie znaczenie dla społeczności. Robert Ray rozpoczął warsztaty od przedstawienia wyników ostatnich badań przeprowadzonych przez Newspaper Society:

* Papierowe medium lokalne ma bardzo duże znaczenie. Spośród mediów wszystkich platform konsumowanych w Wielkiej Brytanii, gazety lokalne zajmują drugie miejsce z 82% przyznającymi, że medium to się dla nich liczy. Pierwsza oczywiście była telewizja (94%), a na dalszych, po lokalnej prasie, miejscach uplasowały się radio (74%), strony internetowe (67%) i gazety ogólnokrajowe (60%)

* Co ciekawe, pomimo wysokiej konsumpcji medium papierowego, gazety lokalne uplasowały się na ostatniej pozycji wśród mediów, których konsumenci pomijają reklamy (ledwie 17% respondentów przyznało, że celowo omija reklamy w gazecie lokalnej). Liderem była tutaj ponownie telewizja, której 47% widzów przyznało w badaniu, że zmienia stację w trakcie reklam, następnie gazety ogólnokrajowe (27%), internet (25%), magazyny (23%) i radio (17%).

* Ostatnie pytanie dotyczyło preferencji własnych odbiorców - czy chcieliby mieć do czynienia z medium wolnym od reklam. I tak, pragnęłoby tego 51% widzów w przypadku telewizji, 37% słuchaczy w przypadku radia, 23% czytelników w przypadku gazet ogólnokrajowych oraz zaledwie 14% (najmniej) czytelników w przypadku gazet lokalnych.

Lokalne i regionalne gazety, mają następujace cechy, które są ważne dla ich czytelników i taką samą rangę powinny mieć dla reklamodawców:
* budzą zaufanie
* są bliskie społecznościom lokalnym i ich życiu
* są aktualne
* są nośnikami ciekawych pomysłów, inspiracji i pobudzają do działania

Połączenie tych cech z reklamami drukowanymi w prasie lokalnej, ogłoszenia te nabierają często walorów informacyjnych i nośników treści. Podczas warsztatów, Al Young wskazał, że reklamy w prasie lokalnej zdecydowanie różnią się od reklam umieszczanych w jakimkolwiek innym medium:

* w każdym innym medium odbiorca jest zainteresowany przede wszystkim treścią, a nie reklamą - ogłoszenia są intruzem, tolerowanym w mniejszym lub większym stopniu
* czytelnicy docierają do prasy lokalnej z założeniem, że reklama będzie dla nich użyteczna

W związku z powyższym, wnioski nasuwają się same: prasa lokalna jest praktycznie jedynym miejscem, gdzie reklama może być rzeczywiście w jakimś stopniu poszukiwana przez czytelnika i być traktowana jako informacja. Aby udowodnić swoją tezę, Al Young zaprezentował kampanię, która naprawdę pojawiła się w prasie brytyjskiej, i która zachęca do umieszczania reklam w prasie lokalnej:



W trakcie warsztatów, eksperci rynku mediów z krajów takich jak Norwegia, Holandia, Indie czy Estonia, pokazali przykłady kiepskich, ich zdaniem, ogłoszeń w swoich tytułach.

Następnie prelegenci, z drugiej strony, przedstawili swoje kontrpropozycje. Ich przykłady zawierały m.in. lokalnego producenta okien (przedstawiającego w reklamie lokalne domostwa, które "oświetlił"). Efekt tej reklamy był znaczący - były to zdjęcia domów, znanych w okolicy i rozpoznawalnych przez lokalną społeczność. Małe i średnie przedsiębiorstwa, zamiast tworzyć specjalne kreacje i podejmować próby bycia rozpoznawalnym na poziomie ogólnokrajowym, powinny pozostać w swoich społecznościach i udowadaniać, że są bliskie konsumentom. Ten stan rzeczy rozumie już wielu producentów tzw. superbrandów, takich jak Tesco, Nike czy Adidas. Ten ostatni przykładowo uruchomił lokalną kampanię skierowaną do mieszkańców deszczowego Manchesteru:



Prelegenci wyszczególnili problemy, które prowadzą do złych efektów reklamy prasowej:
* brak analizy
* zbyt dużo treści w reklamie
* zły design
* oklepane hasła
* brak zrozumienia pojęcia lokalności

Firmy powinny pojąć, że media regionalne i lokalne są bardzo ważnym medium dla ich kampanii reklamowych. Kampanie raklamowe powinny być dostosowywane do platformy, na której mają być umieszczane. Poza tym, firmy muszą pamiętać, że reklamy są często informacją dla lokalnego czytelnika. Regionalna reklama powinna stanowić część przychodów firm medialnych. A wydawcy powinni zadbać, by ten stan rzeczy nie uległ zmianie.

Czytaj więcej >>

Co czeka wydawców w najbliższych latach - wywiad z CEO INMA

Jednym z najważniejszych wystąpień rozpoczynającej się jutro konferencji INMA jest prezentacja Earl J. Wilkinsona, dyrektora i CEO INMA w Dallas. Jak co roku, jego prezentacja dotycząca stanu mediów oraz tego, co je czeka w najbliższych dwóch latach, jest jedną z najbardziej wyczekiwanych prezentacji w trakcie konferencji. Optymistyczne jest to, że nadchodzący czas to już ostatnie chude lata dla wydawców. Jednocześnie, dla wydawców jest to moment ostatniej szansy, by osiągnąć sukces i stać się bardziej konkurencyjnym. Przed swoim wystąpieniem w Liverpoolu, Earl J. Wilkinson odpowiedział na parę moich pytań w ramach Forum4Editors. Zachęcam do lektury.

Forum4Editors: Po roku od ostatniej prezentacji twojego raportu, Outlook 2009, nie sądzę, by znalazła się choć jedna osoba, która zakwestionowałaby jego wyniki. Co tym razem przewidujesz dla branży informacyjnej? Czy wciąż sądzisz, że po dwóch kiepskich dla gazet latach (2009-2010), można oczekiwać poprawy?

Earl J. Wilkinson: Rok 2010 będzie rokiem, w którym gazety zdecydują, czym chcą być po kryzysie. Realny wzrost gospodarczy powróci w roku 2011, podobnie jak kolejne wyzwania dla gazet w sieci, jak chociażby rozwój sieci semantycznej.

Gazety, które w latach 2009-2010 przesuną ciężar kosztów na marketing, sprzedaż, badania i rozwój cyfrowy będą tymi, które osiągną sukces w zmianie zagrożenia w szansę.

Obawiam się jednak, że większość gazet dostosowała swoje wydatki jedynie do dziedzin, gdzie widoczna jest możliwość zarobku.

Tym, czego się nauczyłem badając gazety na świecie, jest fakt, że kiedy widoczne jest światło na końcu tunelu, wydawcy nie mają już szans na zmianę. Sądzę, że światło w tunelu będzie już widoczne o tej porze za rok.

Jakie są twoje wskazówki dla wydawców gazet? Jak mogą wykorzystać ten kryzys, by jak najwięcej zyskać?

Moja rada jest prosta: pospieszcie się! Wasze redakcje są zbyt duże i zbyt rozrzucone. Zmieńcie to. Wasze działy sprzedaży reklam powinny skupić się na sprzedaży pakietów reklamowych na różnych platformach. Zmieńcie to. Nie skupiacie się na rynku, zmieńcie to. Zbyt mało środków poświęcacie na badania rynkowe, zmieńcie to. Macie przecież kapitał, użyjcie go, zanim będzie zbyt późno.

Główna tezą twojego zeszłorocznego raportu Outlook 2009 była zmiana kierunku z przepustowości w innowacje. Co będzie hasłem przewodnim tegorocznego raportu? Co dziś jest głównym wyzwaniem dla wydawców?

Jeszcze nie wiem co będzie główną hasłem przewodnim. Równie dobrze może to być "zegar bije!".

Jeśli chodzi o główne wyzwania stojące przed wydawcami, sądzę, że jednym z ważniejszych jest zrozumienie, co tak naprawdę oznacza być firmą multimedialną. I znalezienie odpowiedzi na wypływające stąd pytania:

* Jakie znaczenie ma treść dla różnych odbiorców na różnych platformach? Długie formy, publicystyka mają inną wartość w druku, inną online i jeszcze inną w przestrzeni mobilnej.
* Jaka jest interakcja konsumentów z naszą marką na poszczególnych platformach? Czy będąc firmą multimedialną musimy inwestować w rozwój ze względu na to, że produkt, czy platforma schodzą na dalszy plan?
* Jak sprzedawana jest reklama na wszystkich trzech platformach: w druku, online i w przestrzeni mobilnej? czy możemy sprzedawać tylko jedno medium? czy odpowiadamy na rosnącą potrzebę sprzedaży reklamy pakietowej na wszystkich platformach?

Sądzę, że "gazety" na przestrzeni ostatnich lat stały się mediami hybrydowymi, dodającymi nowe platformy bez pojęcia, jak one naprawdę działają. Jeżeli po kryzysie nastąpi wzrost, sądzę, że będzie to rok 2010, w którym wzrośniemy jako branża.

Wiele osób sprawia wrażenie pesymistów w temacie przyszłości gazet, a w szczególności modelu biznesowego gazet. Czy możesz wskazać jakiś trend, wydarzenie lub pomysł, który nastawił cię wyjątkowo optymistycznie w tym roku?

Kiedy Rupert Murdoch stwierdził, że treść ma wartość i oddawanie tej treści za darmo, dewaluuje ją, wydaje mi się, że stworzyło to zdrowe napięcie wśród wydawców, by zastanowić się nad prawdziwą wartością swoich propozycji. Cyfrowi guru bez przerwy używają old-schoolowych argumentów by budować jak najszerszy zasięg, nie zwracając uwagi na wartość tej widowni, wartość produkowanych przez gazety treści, czy platformę, na której te treści się ukazują. Deklaracja Murdocha wyciągnęła wydawców ze skorupy. Optymistycznie myślę, że rok 2010 będzie pełen eksperymentów - dobrych i złych. W tym obciążonym dużym ryzykiem biznesie, to duży krok.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Czytaj więcej >>

Disclaimer

Wiekszość obrazów i ilustracji zamieszczonych na tym blogu, zostało znalezionych w sieci (np. dzięki Google Image Search), a prawa autorskie przysługują ich autorom. Jeżeli uważasz, że Twoje prawa autorskie zostały w jakikolwiek sposób naruszone i nie życzysz sobie by Twój utwór był zamieszczany na tej stronie, proszę o pozostawienie komentarza pod właściwym postem. Zdjęcie zostanie wówczas usunięte w najkrótszym możliwym czasie.
- - - - - - - - - - -
Most pictures, graphics and illustrations used on this blog, were collected online (e.g. via Google Image Search), but copyrights still are reserved for those who created them. If you believe some of them may infringe your copyrights and don't want them to appear on the site, please leave a comment in the corresponding post and I will delete them on demand as soon as possible.

Blog Archive

MyBlogLog

  © Blogger template The Business Templates by Ourblogtemplates.com 2008

Back to TOP