Mam taką refleksję w kontekście aktualnych wydarzeń w Libii i sposobie relacjonowania ich przez polskich i zagranicznych wydawców. Przeglądając główne portale i stawiając się w roli przeciętnego czytelnika, nie byłbym skłonny wydać złotówki na treści z nich pochodzące - wszystkie wyglądają identycznie. A naprawdę nie trzeba wiele, by wybić się na ich tle.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjecia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjecia. Pokaż wszystkie posty
20 marca 2011
Wydawcy w identyczny sposób relacjonują wydarzenia w Libii
Mam taką refleksję w kontekście aktualnych wydarzeń w Libii i sposobie relacjonowania ich przez polskich i zagranicznych wydawców. Przeglądając główne portale i stawiając się w roli przeciętnego czytelnika, nie byłbym skłonny wydać złotówki na treści z nich pochodzące - wszystkie wyglądają identycznie. A naprawdę nie trzeba wiele, by wybić się na ich tle.
6 stycznia 2009
19 listopada 2008
Wielomilionowy zbiór najpiękniejszych zdjęć dostępny w internecie
Już wkrótce, na stronach magazynu "LIFE", każdy internauta będzie mógł przeglądać jeden z największych na świecie zbiorów zdjęć. Najstarsze fotki datowane są na lata osiemdziesiąte XIX stulecia. Zbiór pochodzi z archiwów magazynu "Life", jednego z najbardziej liczących się w XX wieku magazynu dla fotoreporterów. Kolekcja liczy sobie około 10 milionów zdjęć, można na nich zobaczyć między innymi takie postaci jak Marilyn Monroe, J. F. Kennedy, Barack Obama czy Hillary Clinton. Około 97% zdjęć z tego zbioru nie było dotąd opublikowanych. Póki co, pierwszą część kolekcji zdjęć można już oglądać na stronach Google.
Jak podaje brytyjski "Guardian", upubliczniona kolekcja zdjęciowa to efekt kooperacji internetowego giganta Google z magazynem "Life", który od półtora roku nie ukazuje się w druku i istnieje wyłącznie w internecie.

W zbiorze znajdą się dzieła najsłynniejszych fotoreporterów magazynu "Life". Dostępne mają być również filmy, w tym dokument zdający relację z zamachu na prezydenta USA, JFK'a. Ciekawą zapowiedź stanowi również obietnica umieszczenia zdjęć z nazistowskich Niemiec z lat 1937-1944.
W miniony wtorek umieszczono pierwsze 20% kolekcji zdjęć. Zbiór ma być sukcesywnie uzupełniany do 20 stycznia przyszłego roku, kiedy to nastąpi oficjalna inauguracja serwisu. Miliony zdjęć mają być dostępne nie tylko ze strony magazynu "Life", ale są już teraz możliwe do odnalezienia również przez wyszukiwarkę obrazów Google Image Search. W informacji prasowej, korporacja Google tak skomentowała opisywane wydarzenie:
"Decyzja, aby upublicznić wszystkie te obrazy była zainspirowana naszą misją zebrania informacji ze świata i uczynienia ich publicznie dostępnymi dla każdego. (...)Zaledwie mały procent tego zbioru był kiedykolwiek wcześniej publikowany. Reszta materiałów zgromadzona była w zakurzonych archiwach, na różnych nośnikach: kliszach, slajdach, szkle, czy starych drukach."
Decyzję magazynu "Life" analizuję jednak pod jeszcze innym kątem. Cieszy mnie tak wielka inicjatywa ze strony gazety, która zamykana była już kilkakrotnie (w tym ostatni raz ponad półtora roku temu). Będąc najsłynniejszym magazynem fotograficznym w drugiej połowie XX wieku, ze względu na słabnące zainteresowanie czytelników i dużą konkurencję ze strony internetu, redakcja zmieniła charakter gazety. "Life" jako magazyn po raz pierwszy przestał istnieć w 1972 roku, by po sześciu latach na nowo się ukazywać. W 2000 roku został ponownie zamknięty, a po czterech latach przywrócono go jako drukowany dodatek, cotygodniową wkładkę do 103 amerykańskich gazet (w tym takich gigantów jak "Washington Post" czy "Los Angeles Times"). W tej formie przetrwał około dwa lata, by następnie przenieść się tylko do internetu. Mimo kryzysu w branży, model (o ile można w tym przypadku mówić o planowanym modelu) przyjęty przez wydawnictwo TimeInc. zdaje się być strzałem w dziesiątkę.
Cała inicjatywa przykryta jest oczywiście parasolem Google, bez którego technologii, zebranie tych zdjęć w sieci (jak i prawdopodobnie nagłośnienie tego wydarzenia) byłoby niemożliwe.
21 sierpnia 2008
Katastrofa lotnicza w Madrycie a zdjęcia w polskiej prasie
Czy dzisiejsze gazety prawidłowo zobrazowały artykuły o tragedii, do której doszło wczoraj na lotnisku w Madrycie? Do postawienia tego pytania zainspirował mnie Juan Antonio Giner, CEO firmy Innovation (publikującej m.in. coroczny raport "Innovations in Newspapers"). A odpowiedź na pytanie jest prosta - żadna z polskich gazet nie poradziła sobie ze zdjęciami z tego wydarzenia. Ten wpis będzie dotyczył wyjątkowych sytuacji, w których najlepsze (acz mało mówiące) zdjęcia agencyjne lepiej jest zastąpić, lub wesprzeć, prostą i dobrze komunikującą infografiką.
Istnieje dużo narzędzi, którymi może posłużyć się redakcja gazety drukowanej lub strony internetowej, by wzbogacić swoje teksty. Dzisiejsze wydania gazet dowodzą, że redakcje zdają się o tym zapominać. Oto najpopularniejsze zdjęcia, jakie można było zobaczyć w dzisiejszej prasie.
Poniżej zdjęcie dnia, którym teksty zobrazowały m.in. "Gazeta Wyborcza", "Rzeczpospolita", czy darmowe "Metro". Niestety, fotka ta niewiele obrazuje. Widz może się jedynie domyślać skali wydarzenia, po ilości osób/maszyn biorących udział w akcji ratunkowej. Praktycznie poza chmurą dymu, niewiele na nim widać:

A oto popularna fotka często przewijająca się dziś na łamach stron internetowych największych wydawców ("Dziennik", "Gazeta Wyborcza"):

Problem w tym zdjęciu (o czym nie poinformowała żadna z gazet) jest taki, że nie dotyczy ono opisywanego wydarzenia. Zdjęcie przedstawia samolot startujący z lotniska w Bilbao, a nie w Madrycie. Zdjęcie to może przedstawiać rodzaj samolotu, który uległ wypadkowi, a nie chwilę przed tragedią, ale należałoby to wówczas odpowiednio skomentować.
Zastanawia mnie jeszcze jedna fotka, ale tutaj nie mam stuprocentowej pewności:

Porównując wrak na powyższym zdjęciu ze zdjęciem poprzednim widać wyraźnie, że są to dwa zupełnie różne samoloty (czytelnik może poczuć się zdezorientowany widząc obie fotki obok siebie, a tak właśnie widnieją w galerii na stronie Gazeta.pl). Sprawdziłem jednak - przewoźnik Spanair należy do sojuszu lotniczego Star Alliance, którego napis widnieje na wraku. Tu z kolei dezorientuje mnie "Rzeczpospolita", która na swojej stronie jako źródło tej fotki podaje własne archiwum, co znowu mówi o tym, że zdjęcie dotyczy innej katastrofy, z której redakcja zdjęcie zatrzymała w swoim archiwum.
A wracając do tematu infografik, oto przykład dobrego rysunku przygotowanego na czymś, co wygląda jak zrzut ekranu z Google Earth:
Źródło: ABC.es
A Waszym zdaniem, która forma komunikacji obrazkowej jest lepsza?
Istnieje dużo narzędzi, którymi może posłużyć się redakcja gazety drukowanej lub strony internetowej, by wzbogacić swoje teksty. Dzisiejsze wydania gazet dowodzą, że redakcje zdają się o tym zapominać. Oto najpopularniejsze zdjęcia, jakie można było zobaczyć w dzisiejszej prasie.
Poniżej zdjęcie dnia, którym teksty zobrazowały m.in. "Gazeta Wyborcza", "Rzeczpospolita", czy darmowe "Metro". Niestety, fotka ta niewiele obrazuje. Widz może się jedynie domyślać skali wydarzenia, po ilości osób/maszyn biorących udział w akcji ratunkowej. Praktycznie poza chmurą dymu, niewiele na nim widać:

A oto popularna fotka często przewijająca się dziś na łamach stron internetowych największych wydawców ("Dziennik", "Gazeta Wyborcza"):

Problem w tym zdjęciu (o czym nie poinformowała żadna z gazet) jest taki, że nie dotyczy ono opisywanego wydarzenia. Zdjęcie przedstawia samolot startujący z lotniska w Bilbao, a nie w Madrycie. Zdjęcie to może przedstawiać rodzaj samolotu, który uległ wypadkowi, a nie chwilę przed tragedią, ale należałoby to wówczas odpowiednio skomentować.
Zastanawia mnie jeszcze jedna fotka, ale tutaj nie mam stuprocentowej pewności:

Porównując wrak na powyższym zdjęciu ze zdjęciem poprzednim widać wyraźnie, że są to dwa zupełnie różne samoloty (czytelnik może poczuć się zdezorientowany widząc obie fotki obok siebie, a tak właśnie widnieją w galerii na stronie Gazeta.pl). Sprawdziłem jednak - przewoźnik Spanair należy do sojuszu lotniczego Star Alliance, którego napis widnieje na wraku. Tu z kolei dezorientuje mnie "Rzeczpospolita", która na swojej stronie jako źródło tej fotki podaje własne archiwum, co znowu mówi o tym, że zdjęcie dotyczy innej katastrofy, z której redakcja zdjęcie zatrzymała w swoim archiwum.
A wracając do tematu infografik, oto przykład dobrego rysunku przygotowanego na czymś, co wygląda jak zrzut ekranu z Google Earth:
Źródło: ABC.esA Waszym zdaniem, która forma komunikacji obrazkowej jest lepsza?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
