Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prasa bezplatna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prasa bezplatna. Pokaż wszystkie posty

4 listopada 2008

Udział gazet bezpłatnych w europejskim rynku prasowym

Natrafiłem na bardzo ciekawy wpis na blogu Newspaper Innovation, poświęconemu w znacznej mierze gazetom bezpłatnym. Autor wspomnianego bloga, Dr Piet Bakker napisał artykuł o wielkości europejskiego rynku prasowego i udziałach prasy bezpłatnej w tym rynku.



Powyższy wykres przedstawia jak kształtowały się udziały prasy płatnej i bezpłatnej na poszczególnych rynkach Europy. Do wyliczenia tych udziałów, autor posiłkował się publikacją Światowego Stowarzyszenia Gazet WAN.

W 2007 roku sześć krajów europejskich znajdowało się w grupie państw o wyższym niż 50% udziale gazet bezpłatnych w całym rynku. W tym roku, w wyniku zlikwidowania jednej z duńskich gazet darmowych, grupę >50% reprezentuje pięć państw (Islandia 72%, Portugalia 55%, Macedonia 53%, Luksemburg i Hiszpania po 51%).

We Włoszech, Szwajcarii i na Łotwie, prasa bezpłatna ma 45% udziałów w rynku, podczas gdy w Grecji, Rumunii, Andorze i Danii, trochę ponad jedna trzecia sumy nakładów wszystkich gazet drukowanych jest darmowa. Słowenia, Francja, Czechy i Holandia cieszy się około 25% udziałem gazet bezpłatnych w rynku.

W Polsce, rynek prasy bezpłatnej skurczył się po zamknięciu wydawanego przez Metro AG tytułu "Metropol". Aktualnie, na naszym podwórku obserwować możemy zmagania praktycznie dwóch tylko tytułów - "Metro" (wydawanego przez Agorę) i "Echo Miasta" (Media4Mat, Polskapresse). Porównanie nakładów byłoby jednak nie do końca słuszne, ze względu na różny charakter tych gazet ("Metro" jest dziennikiem, a "Echo Miasta" ukazuje się dwa razy w tygodniu). Dodatkowo, wygląda na to, że kolejny wydawca, Media Regionalne, będzie próbował rozepchnąć ten rynek publikując bezpłatny tygodnik "Moje Miasto", oparty na internetowej inicjatywie MM Moje Miasto (tygodniki w wersji drukowanej ukazują się już w Lublinie i Szczecinie).

8 sierpnia 2008

(Węgry) "Metro" zmienia tytuł na "Metropol"

Po procesie węgierskiego "Metra" z siecią supermarketów Metro AG (m.in. Macro Cash & Carry), gazeta została zmuszona do zmiany tytułu. Od środy, 6 sierpnia ukazuje się pod marką "Metropol" (swoją drogą, dlaczego nie "Metrohun"?)...

Węgierski "Metropol" wydawany jest przez koncern Metro International. W większości krajów na świecie ukazuje się pod tytułem "Metro", jednak w przypadku Polski, wydawnictwo zostało uprzedzone przez Agorę, która spodziewając się ekspansji firmy na polski rynek, jako pierwsza zarejestrowała prawa do tytułu. Gazeta "Metropol" ukazywała się na naszym rynku do stycznia 2007 roku.

Sprawa węgierska jest nietypowa, gdyż uczestniczące w procesie firmy działają w dwóch, zupełnie różnych segmentach rynku. Sam węgierski rynek prasy bezpłatnej jest dość specyficzny. "Metropol" cieszy się na Węgrzech monopolem, co należy do niespotykanych na europejskim rynku sytuacji. W zeszłym roku pojawiła się tam codzienna gazeta bezpłatna "Busz", ale szybko zmieniła się w tygodnik. Inny węgierski bezpłatny tygodnik, "Budapest 7 Nap" który rozpoczął swoją działalność niespełna rok temu, został zamknięty przed tygodniem.

Nowa szata "Metra"

"Metro" Agory zmienia strategię. Od dziś gazeta dostępna jest w nowej szacie graficznej, mniej więcej od tygodnia na ulicach można dostrzec nową kampanię tytułu, pozycjonującego się teraz jako gazeta wielkomiejska, skierowana do młodego czytelnika...

Mimo dużej zmiany, nowy layout nie powalił mnie jednak na kolana. W swojej strukturze, "Metro" zbliżyło się trochę do "Gazety Wyborczej" - artykuły są bardziej uporządkowane, rozmieszczone po stronach w postaci modułów, a materiały redakcyjne nie "pływają" już po całej stronie. Informacje są rzeczywiście teraz bardziej czytelne, ale poprzednia szata wydawała mi się bardziej nowoczesna. Być może młody czytelnik do którego teraz kierowana jest gazeta, szuka informacji pewnej i wiarygodnej. Osobiście wierzę bardziej nowemu "Metru" niż jego poprzednikowi, a zatem zmiana jest chyba in plus - wydawca rzeczywiście realizuje zapowiadaną strategię.

Mam jednak mieszane uczucia co do pierwszej strony dzisiejszego wydania. Dobrze, że jest więcej informacji na pierwszej stronie, ale czy tym razem... nie jest ich za dużo? "Metro", chyba jako jedyna dziś gazeta, nie poświęciła całej czołówki na wydarzenia z Pekinu. I dobrze, bo oferuje dziś dodatek specjalny dedykowany wyłącznie tej tematyce:


To, co mi się spodobało w nowej gazecie, to fakt, że o 7 rano przeczytałem depeszę dotyczącą zatrzymania Dochnala w Sopocie - informację podaną przez TVP Info po północy. Niecałe 7 godzin to niezły wynik jak na sztywne, papierowe medium. No i podoba mi się jeszcze kampania reklamowa, która widoczna jest dosłownie wszędzie (przynajmniej w Łodzi). Oto trzy najbliższe mojej pracy przystanki autobusowe:


7 sierpnia 2008

Ciekawa (?) akcja sprzedażowa holenderskiego DAG

Znak zapytania w tytule postawiłem celowo. Nie jestem bowiem do końca przekonany, czy akcja prowadzona przez holenderską gazetę bezpłatną DAG jest ciekawa i jakie przyniesie rezultaty. Z pewnością można ją określić jako, hmmm, inną?...

Gazeta rozdała z wczorajszym wydaniem 1,000 aparatów fotograficznych. Każdy, kto taki aparat otrzyma, został poproszony o zrobienie zdjęcia i przekazanie aparatu kolejnej, wybranej przez siebie osobie.


Ostatnia, 27. osoba, która zrobi zdjęcie, może odesłać aparat do redakcji i może wygrać nagrodę. DAG opublikuje część zdjęć (o ile aparaty zostaną zwrócone). Aparaty mogą być użyte tylko raz.

W miarę jak to piszę, zaczynam dochodzić do wniosku, że nie był to wcale głupi pomysł ze strony redakcji. A skąd dochodzę do tego wniosku?:

1. Pierwsza myśl, jaka mi zaświtała, to kto, przy zdrowych zmysłach, odda aparat fotograficzny, który dostał za darmo? Wątpliwości te rozwiało mi zdjęcie jednorazowego, analogowego aparatu.
2. Na pytanie "kto dziś robi zdjęcia takim aparatem?" odpowiedź pojawiła się sama - ci, którzy wkręcą się w zabawę proponowaną przez redakcję.
3. Osoba, która otrzyma taki aparat, aby uczestniczyć w zabawie, będzie musiała opowiedzieć o tej akcji kolejnej osobie, czego nie zrobi nie reklamując jednocześnie gazety (Word-of-Mouth marketing?). Jest wysoce prawdopodobne, że w procesie tym znajdą się osoby, które gazety DAG z różnych przyczyn nigdy w ręku nie mieli.
4. Możliwość zobaczenia zrobionego przez siebie zdjęcia w gazecie, przywiązuje czytelnika do danego tytułu.
5. I wreszcie, koszt tej akcji zdaje się być minimalny. Dlaczego to akurat aparat firmy Kodak? Jednocześnie może być to forma reklamy, na zasadach gadżetów dodawanych do gazet.

A jak taką akcję odebrał by polski czytelnik?

13 maja 2008

Tytuły bezpłatne mają już prawie 50% włoskiego rynku prasy codziennej

Włoskie stowarzyszenie wydawców FIEG opublikowało w zeszłym tygodniu raport "La Stampa in Italia 2005-2007. W 2007 roku, całkowity nakład gazet bezpłatnych we Włoszech wynosił 4 miliony egzemplarzy w porównaniu z pięciomilionowym całkowitym nakładem gazet płatnych. Start bezpłatnego DNews na początku tego roku, podniósł nakład gazet bezpłatnych we Włoszech do 4,6 miliona egzemplarzy, co stanowi 48% całkowitego nakładu wszystkich gazet.

W temacie czytelnictwa, włoskie gazety bezpłatne pozostają jednak nadal daleko w tyle: 40 milionów mieszkańców Włoch czyta dzienniki, z czego 67% czyta gazety płatne, 35% płatne, a 21% przyznaje się do czytania gazet przez internet.

Wzrastający udział gazet bezpłatnych w rynku prasy mogłoby być potwierdzeniem tezy wielu futurologów, zwiastujących, że prasa w przyszłości będzie bezpłatna. Dla porównania z rynkiem włoskim, według danych ZKDP, rozpowszechnianie bezpłatne gazet bezpłatnych w Polsce ("Echo Miasta" i "Metro") wyniosło w marcu prawie 849,000 egzemplarzy, natomiast dzienników płatnych (ogólnopolskich) - ponad 1,705,000 egz. Nie licząc "Echa Miasta" (nie jest dziennikiem), udział rozpowszechnionych gazet bezpłatnych w całym rynku sprzedaży gazet ogólnopolskich, wynosi zaledwie 23%. Najwyraźniej, mimo ciągle spadającej sprzedaży gazet w Polsce, gazety bezpłatne nie są tym źródłem informacji, do którego ucieka polski czytelnik. A może nie ma jeszcze takiej gazety bezpłatnej, która zaspokoiłaby jego potrzeby.

Na potrzeby tej szybkiej analizy, nie brałem pod uwagę wyników sprzedaży "Polski - The Times" (ZKDP nie uznał tej gazety za ogólnopolską i zakazał zestawiania jej danych z tytulami ogólnopolskimi). Nie wliczałem również regionalnych/lokalnych tytułów bezpłatnych.

Źródło: Newspaper Innovation / analiza własna

21 lutego 2008

W ile osób można stworzyć bezpłatną popołudniówkę?

Przeczytałem o ciekawej inicjatywie amerykańskiego Media News Group, a właściwie wydawanej przez nich Salt Lake Tribune. W centrum Salt Lake City dystrybuowana jest od paru dni bezpłatna popołudniówka "Afternoon Buzz".

"Buzz" codziennie liczy 22 strony, ukazuje się pięć razy w tygodniu (poniedziałek - piątek). Docelową grupą są osoby wracające z centrum miasta do domu, siecią miejskich pociągów Trax. Właśnie dlatego dystrybuowany jest w pobliżu wielkich firm oraz stacji kolejowych, w godzinach 15.00 - 17.30. Za projekt codziennie odpowiadają te same cztery osoby: trzech redaktorów i jeden operator DTP.

Mimo ogromnego zaplecza redaktorskiego "Salt Lake Tribune" (depesze, teksty), praca nad "Buzzem" nie jest łatwa. Informacje dnia są przeredagowywane do 3-4 paragrafów, zmieniany jest też ich styl ("Buzz" jest tabloidem). Popołudniówka daje też możliwość odświeżenia niektórych informacji z gazety porannej. Całość zamykana jest o 12.30. Czteroosobowa redakcja pracuje od 7 rano. Według mnie całkiem przystępne godziny pracy.

"Buzz" stara się zawierać wszystko, czego czytelnik potrzebuje wracając z pracy do domu: krótko podane najważniejsze informacje z kraju i ze świata oraz wiadomości lokalne, informacje biznesowe, sportowe, ciekawostki i rozrywkę. Przykładowy numer "Afternoon Buzza" można przejrzeć TUTAJ

Osobiście uważam takie inicjatywy za ciekawy sposób na przedłużenie życia papierowej gazety. Szkoda tylko, że w Polsce wprowadzanie popołudniówek nie ma wielkiego sensu. Jakoś nie wyobrażam sobie ludzi w zatłoczonych autobusach, próbujących jeszcze otworzyć gazetę. A po powrocie do domu to już przecież tylko późny obiad, rodzina i zupełny brak czasu by przeczytać gazetę.

17 stycznia 2008

Metro International pozbywa się amerykańskich gazet

Gazety bezpłatne od początku były określane jako zagrożenie dla codziennych (płatnych) gazet informacyjnych. Z drugiej jednak strony dawały szanse na utrzymanie zwolenników informacji drukowanych na papierze i powstrzymanie ich od masowego przerzucenia się na gazety w formie elektronicznej. Myślenie było oczywiste: w czasach, gdy informacja jest darmowa, trudno zmuszać czytelnika by za nią płacił. Jednocześnie, ogromna rzesza czytelników nadal preferuje dotyk oraz szelest papieru i wybiera tę formę gazety zamiast spędzania czasu przed monitorem. Gazety bezpłatne idealnie wpisywały się w ten model – dawały jednocześnie darmową informację i „namacalne” wrażenie czytania gazety. Wygląda na to, że i one nie pozostaną niezagrożone.

Metro International S.A., największy wydawca gazet bezpłatnych na całym świecie (większość jego gazet nosi tytuł „Metro”, jedynie w Polsce wyprzedzony przez Agorę został zmuszony do startu z tytułem „Metropol”), stoi przed poważnymi problemami finansowymi. Całkiem niedawno, w styczniu 2007 roku, wycofał z polskiego rynku „Metropol” tłumacząc się niską rentownością przedsięwzięcia. Kilka dni temu, "The Boston Globe”, cytując jednego z członków zarządu spółki, poinformował, że trzy amerykańskie wydania „Metra” („Metro Boston”, „Metro New York” i „Metro Philadelphia”) zostaną wystawione na sprzedaż. Powodem mają być straty, które szacowane są przez firmę na 10,6 milionów dolarów w ciągu ostatnich 12 miesięcy.

Problemy dostrzeżone zostały już w 2005 roku. Dwa lata temu Metro International sprzedało The New York Times Co. (właścicielowi m.in. „New York Times”) 49% udziałów w „Metro Boston”. Celem tego przedsięwzięcia było otworzenie przed tytułami nowych rynków, zachęcenie nowych czytelników i ogłoszeniodawców, a także umożliwienie wydawcom cross-promocji. Działanie nie przyniosło oczekiwanych rezultatów: w ciągu dwóch lat rozpowszechnianie „Metro Boston” spadło do 170,000 z wcześniejszego poziomu 180,000 egzemplarzy. Wyłącznie trzecim kwartale 2007 r., przychody tytułu spadły o 12%.

Wydawcy tytułów przyznali, że nie znali decyzji firmy o sprzedaży gazet. „W moim rozumieniu Metro International szuka potencjalnych partnerów i inwestorów w celu ekspansji na rynku amerykańskim” – powiedział Stuart Lane, wydawca „Metro Boston”, w wywiadzie dla „The Boston Globe”.

6 sierpnia 2007

Szósta darmowa gazeta w Portugalii


Portugalska grupa wydawnicza Controlinveste(wydawca m. in. "Diario de Noticias", "24 Horas" i "O Jogo") uruchomi we wrzesniu tego roku nowy darmowy dziennik na rynku portugalskim. Gazeta będzie miała 24 strony, a jej planowany nakład to 150,000 egzemplarzy.

Nowa gazeta będzie szóstą darmową gazetą w Portugalii, uruchomioną po "Destak" (2004), "Metro" (2005), "OJE" (2006) oraz "Diario Desportivo" (2007) i "Meia Hora" (2007). Całkowity dzienny nakład gazet bezpłatnych w Portugalii wynosi ponad 550,000. Z kolei nakład gazet płatnych - 620,000 egzemplarzy dziennie. Z tego wynika, że pojawienie się nowego darmowego dziennika na portugalskim rynku doprowadzi do ciekawego procederu - z nowym tytułem, nakład codziennych gazet bezpłatnych będzie wyższy od nakładu gazet płatnych. Do tej pory jednak nie udało się wykazać w badaniach rezygnacji czytelników z gazet płatnych na rzecz tych darmowych.

25 lipca 2007

Holenderskie bezpłatne gazety uznawane są za wysoko jakościowe produkty

Tak przynajmniej wynika z przeprowadzonego przez Daphne Communication Management BV sondażu. Badanie przeprowadzono na grupie 1,015 osób (mężczyzn i kobiet) w wieku 16-64 lat.

Na rynku holenderskich gazet bezpłatnych główni gracze to:
  • "Metro" (nakład: 523,000 egzemplarzy)
  • "Spits" (nakład: 431,000 egzemplarzy)
  • "Dag" (nakład: 325,000 egzemplarzy)
  • "De Pers" (nakład: 250,00 egzemplarzy)
73% badanych Holendrów stwierdziło, że gazety bezpłatne w ich kraju to wysokie jakościowo produkty. 25% uważa, że są dobre, ale gorsze od gazet płatnych. Mniej niż 2% badanych jest zdania, że bezpłatne gazety nie mają dla nich żadnej wartości.

Pod względem reputacji tytułów i preferencji nabywców, "Metro"jest cytowane przez 79% badanych. Tuż za nim uplasował się "Spits" cytowany przez 77% badanych. Uruchomiony w maju bieżącego roku "Dag" cieszy się 31% głosów, zaś "De Pers" (start: styczeń 2007) znalazł się na samym końcu z 16% głosów.

Na pytanie: jeżeli wszystkie 4 gazety rozdawane były w tej samej chwili, po które z nich byś sięgnął?, "Metro" zostało wybrane przez 70% respondentów, "Spits" przez 68%, "Dag" 31% i "De Pers" 27% czytelników.

Średni czas poświęcony na czytanie każdej z gazet przedstawia się następująco:
  • "Dag" - 18,2 minut
  • "Spits" - 17,4 minut
  • "Metro" - 16,8 minut
  • "De Pers" - 14,7 minut

Wiarygodności badaniu dodaje fakt, że "Metro" jest drugą najchętniej czytaną gazetą krajową w Holandii. Wyprzedza ją jedynie płatne "De Telegraaf" o nakladzie 658,000 egzemplarzy.

Wydawca holenderskiego "Metra" wydawał w Polsce bezpłatną gazetę "Metropol", która zniknęła z rynku w styczniu 2007. Tę kwestię opisał bliżej Krzysztof Urbanowicz tutaj.