Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zell. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zell. Pokaż wszystkie posty

16 maja 2008

O sprzedaży „Newsdaya”

W ciągu ostatnich kilkunastu dni, jednym z ważniejszych wydarzeń na rynku światowych mediów, była sprzedaż nowojorskiego dziennika „Newsday”. Ciekawy artykuł na ten temat popełnił niedawno Vadim Makarenko w „Gazecie Wyborczej”. Sytuacja zainteresowanych kupnem „Newsday’a” zmieniała się jednak w niesamowitym tempie.

Celem przypomnienia: zakupem „Newsday’a”, gazety należącej do grupy wydawniczej Tribune Co., której właścicielem jest jeden z najbardziej znanych na świecie magnatów prasowych, Sam Zell, zainteresowane były dwie osoby: Rupert Murdoch i Mortimer Zuckerman.

Ten pierwszy od dłuższego czasu ostrzył sobie zęby na inną nowojorską gazetę – rozpoznawalną na całym świecie „The New York Times”. Jak dotąd, bezskutecznie. W rękach Murdocha jest już jednak jeden nowojorski tytuł – tabloid „New York Post”. W połączeniu z szanowanym „Newsdayem” pozwoliłoby to Murdochowi nie tylko na bezpośrednie zagrożenie pozycji „NYT”, ale również na ogromne oszczędności w postaci ograniczenia kosztów personalnych, druku oraz dystrybucji obu tytułów.

Mortimer Zuckerman również jest właścicielem jednego z nowojorskich tytułów – „New York Daily News”. W jego przypadku, amerykańskie przepisy antykoncentracyjne (zakazujące posiadania kilku rodzajów mediów – gazety, telewizji – na jednym rynku lokalnym) były mniejszą przeszkodą niż dla Ruperta Murdocha, którego własnością jest m.in. stacja telewizyjna FOX.

Obaj panowie wystąpili osobno z taką samą ofertą kupna dziennika „Newsday” – proponując po 580 milionów dolarów za ten tytuł. Średni nakład„Newsdaya”, według danych ABC (Audit Bureau of Circulation), wynosi ok. 370,000 egzemplarzy.

Pojawił się jednak trzeci zainteresowany, Cablevision, dystrybutor telewizji kablowej. Oferta ostatniego gracza przewyższała poprzedników o 70 milionów dolarów. Butny Murdoch nie tylko postanowił nie podnosić swojej oferty, ale w miniony piątek z dużą pewnością siebie wyrażał przekonanie, że to on zostanie właścicielem „Newsdaya” i że nastąpi to w ciągu 7 dni. Murdoch przedstawiał już nawet wizję rozwoju przyszłego zakupu. Podobnie też uważał rynek –mimo niższej oferty, batalię miał wygrać Murdoch, chociażby ze względu na utrzymanie pokoju między dwoma magnatami: Zellem i Murdochem.

Następnego dnia pojawiła się jednak informacja o wycofaniu się Murdocha z zakupu „Newsdaya”. Murdoch przyznał, że nie wyda na gazetę kwoty zaproponowanej przez firmę Cablevision, określając taką ofertę jako nieekonomiczną. Murdoch nie chciał przepłacać za aktywa, które, jego zdaniem, za chwilę wrócą na rynek w dużo niższej cenie.

Zakup „Newsdaya” został sfinalizowany w miniony wtorek a Cablevision jest już jego aktualnym wydawcą. Cała sytuacja pozwala jednak wyciągnąć pewne wnioski:

1. Tribune Co. jest w gorszej kondycji finansowej niż przedstawia to Sam Zell, skoro zdecydował się na sprzedaż tak ważnego tytułu (polecam lekturę szczegółowej analizy sytuacji wydawnictwa Tribune Co.).

2. Bardzo możliwe, że Rupert Murdoch mógł nie wytrzymać politycznych nacisków sugerujących, że przez swoją ofertę chce budować monopolistyczną pozycję w Nowym Jorku.

3. Amerykańskie prawo antymonopolowe dotyczące rynków krajowego i regionalnego, pomija poziom lokalny. Cablevision, który jest 5 co do wielkości dystrybutorem sieci kablowej w Stanach Zjednoczonych, dysponuje już praktycznie każdym rodzajem mediów na terenie Long Island, wyspy leżącej w południowo wschodniej części stanu Nowy Jork (populacja wyspy to około 7,5 miliona mieszkańców). Firma będzie miała teraz możliwość skierowania do mieszkańców specjalnej, cross-mediowej oferty reklamowej, łączącej możliwości platformy telewizyjnej, internetowej i prasowej. A reklamodawca nie będzie miał praktycznie możliwości skorzystania z innej, tak kompleksowej usługi.

1 kwietnia 2008

Nie tylko polskie media dobrze się bawią w prima aprilis

Miałem takie dziwne wrażenie, że media trochę oszalały na punkcie dzisiejszego dnia. Doniesienia o zabraniu nam Euro 2012, o przejęciu Naszej Klasy przez Polsat, no i jeszcze RMF FM przez cały dzień katujące newsami o specjalnych przejściach przez jezdnie dla wiewiórek lub o lnie, co się nie gniecie i namawiające swoich słuchaczy do znalezienia fałszywych informacji (tak, tak, brawo RMF, wszystkie informacje okazały się prawdziwe).

I w tym zalewie mniej lub bardziej śmiesznych, fałszywych lub prawdziwych, informacji, natrafiłem na coś co mnie naprawdę rozbawiło.

Sam Zell, właściciel jednego z największych wydawnictw prasowych na świecie - Tribune Co. (wydawca m. in. "Los Angeles Times" i "Chicago Tribune") znany jest z dość kontrowersyjnych zachowań (tu pisałem o wulgarnym zachowaniu Zella względem dziennikarki). Taka wypowiedź Sama Zella pojawiła się dzisiaj w konkurencyjnym "Wall Street Journal":
"Cholera, włożyłem w ten biznes 315 milionów dolarów, a jesteśmy zadłużeni na 13 miliardów - jedno co mogłem w tej sytuacji zrobić, to umieścić swoje nazwisko w nazwie firmy"
W związku z tym, dzisiaj oficjalna strona Tribune Co. wyglądała nieco inaczej niż zwykle (poniżej wrzucam screena, bo pewnie lada chwila to zmienią):



ZCMEINC oznacza ZellCoMediaEnterprises Inc.. Bardzo mi się podoba rosnący Debt-o-meter, czyli miernik długu. Ciekawy jest też TipJar, czyli słoik na napiwki, z komentarzem "Hej, stary, pomożesz wydać gazetę?". W opisie firmy napisano: "jesteśmy tak elitarni, że pozostałe korporacje chciałyby być nami" (pod słowami pozostałe korporacje ukryto linki do wydawnictw Dow Jones i New York Times Company).

Miło zobaczyć, że poważne wydawnictwo jak Tribune Co. stać na taki żart. Jest to w pewien sposób innowacyjny pomysł - zamiast robić to co wszyscy, czyli podawać fałszywe informacje, korporacja pokazała, że umie żartować sama z siebie. O tej konferencji prasowej i zmianach na stronie internetowej Tribune wspomną jutrzejsze amerykańskie media. Korporacja w ten sposób pokazała się z innej strony, w dniu, który najlepiej się do tego nadawał.

To co, które z polskich wydawnictw powtórzy ten numer za rok?

6 lutego 2008

Sam Zell uczy dziennikarzy jak pisać newsy

Nawet największych możnych tego świata można czasami wyprowadzić z równowagi. Niektórzy, jak Sam Zell, właściciel Tribune Company, pokazują swoje prawdziwe oblicze nawet na konferencjach prasowych. Na tym półtoraminutowym filmie wydawca m.in. "Los Angeles Times" i "Chicago Tribune" odpowiada na pytania dziennikarzy "Orlando Sentinel". Widać jak powoli traci nad sobą panowanie, by po chwili zakończyć swoją wypowiedź dźwięcznym "Fuck you" skierowanym do dociekliwej fotoreporterki.



Co tak bardzo zdenerwowało Zella? Miliarder w miniony piątek zasugerował dziennikarzom, że powinni skupić się na potrzebach czytelników i w ten sposób pomóc w generowaniu zysku dla dalszego rozwoju firmy. Fotoreporterka odparła, że czytelnicy oczekują "Michałków" ("puppy dogs") a nie prawdziwej informacji. Zdenerwowany Sam Zell stwierdził:
"to zachowanie jest przykładem klasycznej... dziennikarskiej arogancji"
Całą wypowiedź zwieńczył wspomnianym wcześniej epitetem.

Obecni na sali nie usłyszeli wypowiadanych na koniec słów, zorientowali się dopiero podczas ponownego oglądania filmu. Redakcja "Orlando Sentinel" pół dnia debatowała na temat tego, czy wideo powinno zostać opublikowane na stronie internetowej w całości. W efekcie film znalazł się na stronie gazety bez żadnych obróbek.

Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie wygłosił przy tej okazji teorii spiskowej. Po pierwsze zastanawia mnie jak często właściciel ogromnego koncernu wydawniczego tłumaczy dziennikarzom w jaki sposób mają pisać (wyobrażam tu sobie np. Ruperta Murdocha ingerującego w sposób pisania dziennikarzy "The Wall Street Journal"). Zadaję sobie również pytanie, czy opublikowanie tego wideo przez dziennikarzy "Orlando Sentinel" nie było właśnie odczytaniem potrzeb czytelników, a całe zdarzenie - wspomnianym przez Zella Michałkiem.