10 czerwca 2008

Wartość europejskiego rynku reklamy online – Europa zmniejsza dystans ze Stanami Zjednoczonymi

Interactive Advertising Bureau Europe (IAB Europe) właśnie opublikowało coroczny raport dotyczący europejskich wydatków na reklamę w internecie za rok 2007. Dane zostały zebrane przez IAB, a następnie przeanalizowane przez PricewaterhouseCoopers. W ten sposób powstał raport, który dokładnie określa wielkość i wartość reklamy internetowej w Europie. Pomimo ostrzeżeń wielu analityków, że wzrost ten może zostać spowolniony (również i takie głosy pojawiały się na konferencji Światowego Forum Wydawców), badanie pokazało, że reklama internetowa rośnie w piorunującym tempie średnio 40% rocznie w 16 badanych krajach.

W 2007 roku, wartość europejskiego rynku reklamy internetowej wyniosła 11,2 miliardów Euro, co daje o 4 miliardy Euro więcej niż rok wcześniej (7,2 miliardów w 2006). Zbliżamy się w ten sposób do amerykańskich wydatków na reklamę, które aktualnie wynoszą 14,5 miliardów Euro (wzrost o 26% w porównaniu z poprzedzającym rokiem).

Dwie trzecie (65% lub 7,3 miliardów €) europejskich wydatków na reklamę internetową pojawiło się w trzech największych rynkach naszego kontynentu (Wielka Brytania, Niemcy i Francja). Mniejsze rynki też miały ciekawą dynamikę zmian: Grecja – 91%, Hiszpania – 55%, Słowenia – 49%.


”Dziesiątka przed 2010”
Alain Heureux, prezes IAB Europe powiedział: “Jesteśmy na właściwej drodze, by osiągnąć stan 10 przed 2010, czyli 10 krajów europejskich, w których do 2010 roku, wydatki na reklamę internetową będą stanowiły minimum 10% wszystkich wydatków reklamowych. Na koniec roku 2007, poziom ten osiągnęły już Dania, Niemcy, Holandia, Norwegia, Polska, Szwecja i Wielka Brytania”.



A jaką wartość ma internet dla reklamodawcy?
IAB Europe wraz z PwC stworzyły dodatkowo jednostkę – wydatki na użytkownika, aby pokazać reklamodawcom wartość jednego użytkownika internetu na różnych rynkach. Przy średniej europejskiej 80,6 Euro za użytkownika, norweski reklamodawca wydał w 2007 133,2 Euro na użytkownika, brytyjski -120,8 Euro i duński – 109,5 Euro. W USA wydano średnio 91,9 Euro na użytkownika. Wnioskiem jest, że im starszy rynek, tym większą wartość dają reklamodawcy użytkownikom internetu.



Najpopularniejsze kategorie wydatków na reklamę internetową
Najpopularniejszymi sektorami w wydatkach na reklamę internetową w 2007 roku w Europie były: rozrywka i czas wolny, telekomunikacja oraz finanse i ubezpieczenia. W szczególności w pierwszym sektorze, rozrywki i czasu wolnego, reklamodawcy wykorzystywali do celów marketingowych liczne serwisy społecznościowe.

Alain Heureux dodał: „Pomimo mniejszego tempa wzrostu wydatków na reklamę na innych platformach (w mediach tradycyjnych – TV, radio, outdoor), duże tempo wzrostu wydatków na reklamę internetową pozostaje niezagrożone. Wzrost nie pochodzi bowiem wyłącznie z małych, szybko rozwijających się rynków, ale również z dużych, pewnych rynków, w których korporacje i duże firmy po raz pierwszy przesuwają swoje wydatki reklamowe na reklamę w internecie”.

Nicki Lynas, Senior Manager w Pricewaterhouse Cooper jeszcze stwierdził: „Rozwój ‘bardziej dojrzałych’ rynków reklamowych w Europie jest dowodem na to, że dostrzegają one większe niż kiedykolwiek możliwości inwestowania przez szerszą grupę reklamodawców”.

Za: Publicitas

4 czerwca 2008

WEF 2008: Jak zniszczyć gazetę w 20 prostych krokach?

Jednym z najbardziej oczekiwanych wydarzeń konferencji Światowego Forum Wydawców było dzisiejsze przemówienie Juana Antonio Ginera, wiceprzewodniczącego znanej na całym świecie firmy konsultingowej, Innovation International Media Consulting Group. Firma Innovation co roku przygotowuje cenny dla wydawców materiał "Innovations in Newspapers".

W swoim godzinnym przemówieniu, Giner pokazał dobre i złe przykłady rozwoju gazet. Jako przykład właściwego kierunku, na pierwszy ogień poszła grecka gazeta "Eleftheros Tipos" - gazeta, której re-launchem zajęła się właśnie firma Innovation. Przy okazji, zobaczcie Państwo, jak może wyglądać reklama tytułu po liftingu layoutu, czy innej znaczącej zmianie:



Jako przykład złego kierunku rozwoju, podany został case kanadyjskiego "National Post". Gazeta przeszła zmianę layoutu, po której drugiego dnia wyglądała w ten sposób:


Rozpoznajecie Państwo to zdjęcie? Autor tego zdjęcia, Adrees Latif z agencji Reuters,jest tegorocznym laureatem nagrody Pulitzera za najlepsze zdjęcie prasowe (pisałem o tym tutaj). Oczywiście 28 września, dnia, z którego pochodzi powyższe wydanie, nie wiedziano jeszcze, że zdjęcie to odniesie taki sukces. Ze względu na takie a nie inne umiejscowienie tytułu gazety, frontowe zdjęcie w orientacji poziomej nie ma szans się zmieścić bez odpowiedniej obróbki. A więc postanowiono je obrobić. Z jakim skutkiem? Odpowiedź poniżej - tak bowiem wyglądało zdjęcie w oryginale (najwyraźniej wydawcy postanowili "obciąć" najnudniejszą część fotografii:


W taki oto sposób, Juan Antonio Ginera wygłosił swoją listę dwudziestu czynności, które wydawca musi wykonać (lub wykonywać), by jego gazeta upadła:

1. bądź nudny
2. zmieniaj się powoli
3. drukuj wczorajsze informacje
4. nie podejmuj ryzyka
5. oczekuj różnych efektów postępując cały czas tak samo
6. obrażaj czytelnika (przykład powyżej)
7. okłamuj ogłoszeniodawców
8. przymilaj się politykom
9. skupiaj się na instytucjach zamiast na ludziach
10. nie prowadź dialogu z czytelnikami
11. źle drukuj
12. drukuj w kiepskich kolorach
13. pisz długie artykuły
14. nie dbaj o layout
15. nie zwracaj uwagi na talent i pasje pracownika
16. nie stosuj sankcji wobec złych managerów
17. nie przejmuj się niską pensją pracownika
18. nie bądź innowacyjny
19. zajmuj się dojeniem dojnej krowy (tu padło ładne określenie "cash cow")
20. oczekuj cudów

A jakie rozwiązania sugeruje Giner?. Radzi, by wydawcy nie bali się szalonych pomysłów, by próbowali się wyróżniać, by pamiętali, że cokolwiek by się działo, ich zadaniem jest sprzedawanie gazety. Czytelnik powinien się uśmiechać czytając gazetę, a gazeta powinna więcej pokazywać niż mówić.

Na zakończenie Giner doskonale spointował swoje wystąpienie: "Alternatywą nie jest biznes, który ceni zyski i dobre dziennikarstwo, ale taki, w którym dobre dziennikarstwo jest samym biznesem".

WEF 2008: Multimedialna obsługa Forum Wydawców Prasy

Organizatorzy tej konferencji nie są wyłącznie teoretykami. Wiele mówi się tu na temat integracji redakcji, działania na wielu płaszczyznach: tekstowej, zdjęciowej, filmowej, mobilnej...

Jak policzyłem, relacje z konferencji możliwe są do obejrzenia i przeczytania dzięki pracy 10 młodych osób, zebranych i zmobilizowanych przez Robba Montgomery'ego - bloggera, medioznawcę i CEO serwisu społecznościowego dla video-dziennikarzy Visual Editors. Te młode osoby to w większości adepci dziennikarstwa Uniwersytetu w Goteborgu, którzy przy okazji zadań z wykonanych w ciągu minionych 3 dni, zdobywają ciekawe doświadczenie. Ich pracę można ocenić odwiedzając stronę Editors' Weblog.

A tak wygląda miejsce, w którym spędzili ostatnie 3 dni.Niewiele na tym zdjęciu widać, ale gdybym się cofnął, w kadrze znalazłaby się framuga drzwi.


Na pierwszy rzut oka, niewiele potrzeba do profesjonalnej obsługi tak wielkiego wydarzenia na rynku wydawniczym jak coroczne Światowe Forum Wydawców Prasy. Pokój wielkości ok 10 m.kw., 10 dziennikarzy (którzy jednocześnie potrafią stworzyć tekst, przeprowadzić wywiad przed kamerą i obsłużyć tę kamerę), dobra organizacja i redakcja funkcjonuje jak należy. Doliczyć do tego powinno się jeszcze około 100,000 dolarów w postaci sprzętu, który do tego pokoju trafił. Ten koszt jednak mimo wszystko jest symboliczny - w tym przypadku była to obsługa jednego eventu, ale patrząc na tę organizację można się zastanowić, dlaczego nie przełożyć takiej redakcji na obsługę większości miejskich eventów? Pójdźmy dalej, dlaczego redakcje gazet codziennych nie miałyby zaadoptować tego pomysłu i wzbogacać swoje strony internetowe dodatkowym contentem? Inwestycja musiałaby nastąpić teraz, ale jej celem byłoby zyskanie większej ilości czytelników, powiększenia widowni, a więc wygenerowaniem w przyszłości większych przychodów z reklamy umieszczanej na stronie.

Zagalopowałem się w moich przemyśleniach. Przecież to wszystko wydaje się takie proste, a jednak, wydawcy w Polsce (z niewielkimi wyjątkami) nie wykorzystują rozwiązań podawanych im na tacy.

Jako offtopic dodam, że Robba Montgomery'ego spotkałem dzięki Grzegorzowi Piechocie z "Gazety Wyborczej", którego również miałem dziś przyjemność poznać.

3 czerwca 2008

WEF 2008: Parę cytatów z konferencji

Organizatorzy zebrali kilka ciekawszych zdań z trwającej konferencji Światowego Forum Wydawców. Dowodzą one tego, że wydawcy są świadomi zagrożeń płynących ze strony internetu. Pozwoliłem sobie przytoczyć parę wypowiedzi na moim blogu:

"Umiejętność czytania i dostęp do słowa pisanego są najważniejsze dla demokracji. Demokratyczna społeczność wymaga otwartości. Niestety, wciąż zbyt wielu ludzi na świecie jest pozbawiona tych praw."
Król Szwecji Karl Gustaf XVI tuż przed przyznaniem nagrody Złotego Pióra

"W przyszłości będą dwa rodzaje gazet. Te, które przetrwały i te, które zginęły. Miłe wspomnienia nieistniejących gazet w żaden sposób nie wpłyną na społeczności."
Dean Singleton, wiceprzewodniczący rady nadzorczej i CEO MediaNews Group, USA

"Dlaczego powinniśmy pożerać nasze gazety, zamiast spokojnie się przystosować i zobaczyć co dalej? Osobiście wolę mieć kanibala we własnej rodzinie, niż mieć go za wroga."
Per Lyngby, redaktor naczelny, Nordjyske, Dania

"Zapewniam was, że jeśli rozdamy nasze karty we właściwy sposób, wygramy. Mamy w rękach kartę atutową - nasza branża powstała na głęboko zakorzenionych wartościach, których celem jest budowa lepszych społeczeństw."
Tomas Brunegard, Przewodniczący, Szwedzkie Stowarzyszenie Wydawców Prasy

"Wierzę, że innowacje możliwe są wszędzie, również w branży gazetowej. Wierzę, że innowacją wśród gazet będzie stworzenie produktu od początku, z punktu widzenia czytelnika. To jest najważniejsze."
Nelson Sirotsky, Przewodniczący i CEO, RBS Group, Brazylia

WEF 2008: Czy rozwój platformy mobilnej (telefonów komórkowych) zmieni dziennikarstwo?

Coraz więcej wydawców na całym świecie decyduje się na uruchomienie stron internetowych dostosowanych do małych wyświetlaczy na telefonach komórkowych. W Polsce, np. sprawnie robi to już od jakiegoś czasu Agora (proszę spróbować wpisać w internetowych przeglądarkach swoich telefonów adres: www.gazeta.mobi).

Rynek użytkowników telefonów komórkowych nie jest jeszcze rozwinięty, a przez to inwestycje na nim wiążą się z pewnym ryzykiem. Wielu z nas posiada urządzenia mobilne, jednak nie każdy z posiadaczy używa ich do przeglądania poczty czy internetu. Wg badań Uniwersytetu w Goteborgu, w krajach rozwiniętych (USA, Wielka Brytania, Francja, Włochy, Niemcy, Hiszpania), telefony komórkowe posiada 64-83% mieszkańców, ale zaledwie 34-53% mieszkańców używa ich do celów innych niż rozmowy telefoniczne.

Paul Cheesbrough z brytyjskiej Telegraph Media Group ("The Daily Telegraph", "Sunday Telegraph" i thetelegraph.com) mówił dzisiaj na Światowym Forum Wydawców o "Mobilnej rewolucji i jej wpływie na redakcje". Bazując na przykładach własnych redakcji, wyróżnił trzy podstawowe aspekty tej (nadchodzącej, być może) rewolucji:

1. Nowy kanał dystrybucji. Ze względu na różnorodność urządzeń mobilnych, technologia ta była do niedawna dla wydawców dość kosztowna. Ostatnio, ze względu na coraz częstsze instalowanie przez producentów jednego rodzaju przeglądarki internetowej, wydawcom łatwiej jest dotrzeć do czytelnika. Ze względu na mały ekran, większość użytkowników czyta tylko nagłówki, wyniki meczów itp. Oznacza to, że w tej platformie jest pewien potencjał. Jeżeli tylko, jak przewidują analitycy, prędkość internetu mobilnego zostanie zwiększona i a cena tej usługi zmaleje, na pewno pojawi się popyt na artykuły również w formie audio i video, a co za tym idzie, rozwinie się również rynek reklamy mobilnej (w innej formie niż SMS).

2. Nadzieje na przychody z reklam w przyszłości. Rynek reklamy nieszczególnie próbuje ogarnąć platformę mobilną, ale wyraźnie się jej przygląda. Stały wzrost i rozwój mobilnej technologii ściągnie jeszcze więcej użytkowników - wtedy przyjdzie kolej na reklamę mobilną.

3. Nowe narzędzie do gromadzenia i tworzenia informacji. Niezależnie które z mobilnych narzędzi będzie wykorzystywane (iPhone, Pocket PC, czy inny telefon komórkowy z przeglądarką internetową), praca dziennikarza stanie się z pewnością łatwiejsza i bardziej efektywna. Dziennikarze już teraz mogą pisać, publikować i aktualizować artykuły kiedy chcą i skąd tylko chcą (Ilicco Elia z agencji Reuters mówił, że w ramach tworzenia mobilnej platformy informacyjnej, korespondenci Reutersa szkoleni są tak, by oprócz napisania tekstu umieli przesłać zdjęcia czy plik video - wszystko za pomocą wybranego przez agencję urządzenia - telefonu Nokia N82).

Na zakończenie swojego przemówienia, Paul Cheesbrough jeszcze raz zaapelował, by nie używać komórek wyłącznie do rozmów. W ciągu 5-10 lat, technologia mobilna z pewnością się rozwinie dając zarówno dziennikarzom jak i publiczności, dużo szersze spektrum możliwości.

Letnie praktyki z Wiadomości24.pl

W przerwie między sesjami na Światowym Forum Wydawców dotarła do mnie ciekawa informacja o ostatniej akcji planowanej przez Wiadomości24.pl. Nareszcie, użytkownicy poważnie myślący o karierze dziennikarskiej, być może stoją przed szansą zrealizowania swoich planów życiowych.

Propagowana przez Wiadomosci24.pl idea dziennikarstwa obywatelskiego wchodzi w nowy wymiar. Użytkownicy tego serwisu mogą teraz zgłosić się na letnie praktyki dziennikarskie, które będą odbywały się w redakcjach gazet należących do grupy wydawniczej Polskapresse. Redakcja Wiadomości24.pl wybierze i zarekomenduje kandydatów do Letniej Szkoły Dziennikarstwa.

Oprócz tego, Wiadomości24.pl wspólnie z Instytutem Dziennikarstwa Polskapresse, organizują spotkanie warsztatowe dla 12-14 najlepszych dziennikarzy Letniej Szkoły Dziennikarstwa. Jest to rodzaj stypendium - uczestnicy szkolenia nie poniosą żadnych kosztów z nim związanych.

Więcej informacji na temat kursu, szkolenia oraz procedury zgłoszeniowej, można znaleźć TUTAJ.

Relacja ze Światowego Forum Wydawców

Dzisiaj i jutro będę eksperymentował z Blipem, próbując przekazać na bieżąco ważniejsze stwierdzenia prelegentów Światowego Forum Wydawców. Ważniejsze tezy będziecie Państwo mogli przeczytać, zanim je opublikuję w formie artykułów dziś wieczorem.

Mój Bliplog znajduje się po prawej stronie tego bloga, zachęcam do zapoznania się z tym ciekawym narzędziem.

2 czerwca 2008

WEF 2008: Światowe Stowarzyszenie Wydawców Gazet widzi przyszłość w różowych kolorach

"Newspapers are a growth business!" ("Gazety są rozwijąjącym się biznesem!") - taki był tytuł dzisiejszej (poniedziałkowej) prezentacji Timothy'ego Baldinga, CEO Światowego Stowarzyszenia Wydawców Gazet (WAN).

Sprzedaż gazet na całym świecie wzrosła o 2,57% w roku 2007 (9,39% w ciągu ostatnich 5 lat), a gwałtowny wzrost gazet bezpłatnych i platform internetowych, powiększają tylko zasięg gazet. Zdaję sobie całkowicie sprawę jak słodko i, chciałoby się użyć słowa nierealnie, to brzmi, ale pan Balding powoływał się na wyniki badań WAN: World Trends in The Newspaper Industry.

Po zsumowaniu tych liczb z rozpowszechnianiem gazet bezpłatnych okazuje się, że łącznie rozpowszechnianie gazet na świecie wzrosło o 3,65% w ciągu roku (14,3% w ciągu ostatnich 5 lat). Gazety bezpłatne stanowią już 7% rozpowszechnionych na świecie gazet (w samej Europie ta liczba to 23%).

Przychody reklamowe gazet płatnych wzrosły o 0,86% w skali roku i 12,84% w skali 5 lat. Gazeta drukowana nadal jest największym medium reklamowym na świecie, a jej udział w rynku wynosi 40%.

Sprzedaż gazet rosła lub pozostawała na niezmienionym poziomie w 3/4 krajów na świecie w ciągu ostatnich pięciu lat i prawie w 80% krajów w minionym roku.

Liczba wydawanych na świecie dzienników wzrosła o 2,98% i o 11,02% w ciągu pięciu lat, do rekordowego poziomu 11,926 gazet. Całkowita liczba gazet (płatnych i bezpłatnych) wzrosła o 3,65% w 2007 r. i o 14,30% od 2003 r.

Badanie trendów rynku gazet zostało zaprezentowane ponad 1,800 obecnych na sali przedstawicieli wydawców oraz dziennikarzy ze 113 krajów. Badanie, które WAN przedstawia corocznie od 1986 r, zawiera informacje o wszystkich krajach, w których publikowane są gazety (232 kraje).



Dobrze, że wydawcy potrafią interpretować liczby na swój sposób. Kiedyś gazety bezpłatne uznawane były za wroga i zwiastun klęski płatnych gazet drukowanych. Dzisiaj rozpowszechnianie bezpłatne polepsza wyniki popularności gazet. Do światowego raportu wlicza się również wschodzące rynki, na których gazety dopiero zaczynają nabierać znaczenia (kraje afrykańskie). Cieszę się jednak, że i taki głos w dyskusji o przyszłości gazet ma miejsce. Ciężko być wydawcą prasy ze świadomością, że za parę lat ten biznes zaniknie.

Edit (3/06/2008):
Zamieszczam jeszcze obiecaną prezentację. Mimo, że bardzo zaskakujące, jest to najbardziej aktualne (i dokładne) badanie światowego rynku prasy:

1 czerwca 2008

WEF 2008: content tworzony przez użytkownika, czyli czego szuka czytelnik?

Pierwszy dzień Światowego Forum Wydawców zaczął się dla mnie od nie lada zagłostki. Od rana odbywały się trzy równoległe panele dyskusyjne, a wybór, którego wysłuchać, był naprawdę trudny:

1. "Szokować, obrażać, przeszkadzać - prawo wolnej prasy?" (forum wolności prasy)
2. "Strategie pozyskiwania młodego czytelnika" (forum młodych czytelników)
3. "Jak zdobyć multimedialnego widza i przychody" (forum mediów cyfrowych)

Ze względu na zbyt ogólny i teoretyczny program panelu pierwszego, pozostały już tylko dwa panele. Po zapoznaniu się pobieżnie z programem każdego z nich, zauważyłem, że wśród prelegentów panelu nr 2 jest Grzegorz Piechota z Agory, który między innymi miał mówić o zaangażowaniu czytelników na przykładzie obrony doliny Rospudy. Ten temat był mi bliższy, w związku z czym zdecydowałem się go nie wybierać (mam nadzieję, że uda mi się zdobyć materiały z pozostałych paneli - uśmiechnę sie w tym celu do pana Grzegorza).

Panel wybrany przeze mnie (mimo, że teoretyczny) był bardzo interesujący. Jak co roku, największą bolączką wydawców prasy, okazał się odpływ czytelników wydań papierowych. Jak co roku, wydawcy widzą konieczność inwestowania w rozwój swoich wydawnictw w internecie. Jedynie strategie i wizje tego rozwoju się zmieniają.


Nie tylko wyszukiwarki

Ciekawa część wykładu należała do Tony'ego Lee, dyrektora sprzedaży norweskiej firmy FAST, która zajmuje się pomaganiem tradycyjnym mediom pojawić się w świecie cyfrowym. Prelegent zaczął od postawienia retorycznego pytania "Gdzie, kiedy i co interesuje użytkownika?". Sugerował by wydawcy jak najczytelniej przedstawiali swój contentu użytkownikom. Informacje jakie czytelnik otrzymuje korzystając z typowych wyszukiwarek są cząstkowe, rzadko który użytkownik otworzy drugą dziesiątkę wyszukanych przez Google stron. Na przykładzie obsługiwanej przez swoją firmę strony internetowej Finanacial Times, pokazywał jak content dostosowuje się do zainteresowań czytelnika - dynamiczna lewa strona portalu pokazuje wyniki powiązane z wcześniejszymi zapytaniami użytkownika.
Drugą flagową witryną okazała się dla mówcy strona z ogłoszeniami drobnymi Yellowpages: "przedstawienie konsumentom surowego wyniku ich wyszukiwania nie jest rozwiązaniem przyjaznym dla użytkownika. Zamiast sięgać po najprostsze rozwiązanie, zacznijcie zadawać pytania: czy dana rzecz da się znaleźć, czy da się znaleźć w najbliższej okolicy (mapa), czy mogę ją porównać z innymi, czy jest ona dla mnie okazją, co inni użytkownicy o tym myślą?" - radził Lee wydawcom.


Duża rola młodych społeczności

Społeczeństwo się starzeje, a młodzi ludzie nie sięgają po gazety, dlatego trzeba wyjść naprzeciw ich potrzebom - mówił JO Christian Othenhals, szef rozwoju norweskiego wydawnictwa VG Multimedia. Powodem do dumy dla tego wydawnictwa był fakt uruchomienia portalu społecznościowego dla nastolatków, który okazał się sukcesem.

Zdaniem Othenhalsa, jeżeli na rynku pojawia się konkurencja, nigdy już nie da się posiadać 100% tego rynku. Dlatego trzeba mnożyć produkty, dywersyfikując w ten sposób rynek. Dla VG Multimedia takim produktem okazał się serwis społecznościowy Nettby.no - portal chwali się pozyskaniem 61% wszystkich norweskich nastolatków (i wynikami rzędu 50 milionów kliknięć dziennie). Serwis skierowany był na początku do nastolatek, a na pytanie jak przyciągnąć również chłopców, padła krótka odpowiedź: "no właśnie tak - tam gdzie są dziewczyny, zaraz przyjdą chłopcy".

Nettby.no ma tylko niewielkie odniesienia do gazety papierowej VG i jej strony internetowej. Młodzi muszą mieć świadomość, że ta strona w żaden sposób nie jest stroną czytaną przez ich rodziców.

Na sukces tego serwisu pracują 4 osoby, a inwestycja nie przekroczyła 200,000 Euro.


Przyszłość przychodów z reklam internetowych

Zdaniem Marthy Stone dyrektora World Association of Newspapers Internet jest wygranym, który w długim okresie przejmie schedę po przychodach z ogłoszeń drukowanych w gazetach (te nieustannie spadają). Konkurencję utrudnia fakt, że Internet jest nieporównywalnie tańszy od gazet drukowanych, a zatem gazety nie mają wyjścia - muszą przechodzić do internetu.

Martha Stone zwróciła też uwagę na reklamę mobilną, skierowaną do użytkowników telefonów komórkowych (według najnowszego raportu WAN, stanowi ona już 1% w przychodach z ogłoszeń internetowych). Jej zdaniem, wydawcy już powinni rozpoczynać rozmowy z operatorami telefonii komórkowych i negocjować ceny za umieszczanie contentu na stronach dostosowanych do telefonów komórkowych, ponieważ tempo wzrostu internetowego rynku reklamowego zaczyna zwalniać, a WAN przewiduje wzrost segmentu reklam w telefonach mobilnych