24 września 2008

Nowe forum dla wydawców, redaktorów i pasjonatów rynku prasowego

W sierpniu, pod patronatem INMA - International Newsmedia Marketing Association, wystartował w sieci bardzo ciekawy projekt - baza wiedzy dla redaktorów, wydawców i fascynatów rynku prasowego oraz internetowego. Projekt o tyle ciekawy, że powstał z inicjatywy naszych rodzimych specjalistów: Grzegorza Piechoty i Jerzego Wójcika z "Gazety Wyborczej". W dalszej części artykułu, Grzegorz Piechota opowiada o nowym projekcie specjalnie dla bloga "eM jak Media"...

Marek Miller: Czym jest Forum 4 Editors? Skąd wzięła się potrzeba stworzenia tego serwisu?
Grzegorz Piechota: Forum4Editors jest miejscem spotkań redaktorów i wydawców z całego świata, gdzie mogą wymieniać się pomysłami i opiniami na temat dziennikarstwa, marketingu oraz trendów w mediach.

Brakowało nam takiego miejsca w sieci, gdzie ludzie mediów, zwłaszcza prasy, znajdą mniej narzekania, a więcej inspiracji.

Międzynarodowe biuletyny i konferencje z roku na rok coraz więcej uwagi poświęcają zarządzaniu mediami i sprawom biznesowym. Nie negując wagi tej tematyki i wyzwań, które stoją przed prasą, uważamy, że redakcje i wydawcy nie mogą tracić z oczu głównego powodu, dla którego powołali do życia swoje gazety.

To dziennikarstwo, które pozwala obywatelom podejmować lepsze wybory, kontroluje władzę, broni słabszych przed nadużyciami ze strony tych silniejszych oraz promuje ideały demokratycznego społeczeństwa.

To także wyjątkowa wspólnota, którą tworzą dziennikarze i czytelnicy, wydawcy i reklamodawcy - wspólnota oparta na zaufaniu i współpracy. Wierzymy, że od jakości tych relacji zależy przyszłość prasy i mediów w ogóle.

Te wartości promujemy na Forum4Editors. Przykłady, które opisujemy, pokazują, jak w praktyce znajdują one zastowanie w prasie drukowanej i w internecie.

Serwis w formie bloga i forum dyskusyjnego ruszył w sierpniu.

MM: Dlaczego serwis tworzony jest wyłącznie w języku angielskim? Zawiera mnóstwo interesujących informacji, nie tylko z polskiego rynku, dlaczego więc nie przybliżyć ich również rodakom?
GP: Serwis kierujemy do redaktorów i wydawców z Europy i świata, dlatego wybraliśmy język, w którym prawie wszyscy możemy się dogadać. Myślę, że nie będzie to barierą dla Polaków zainteresowanych innowacjami w mediach. Większość zna angielski.

MM: Kto tworzy ten portal? Czy oprócz osób wymienionych w stopce, głos mogą zabrać autorzy zewnętrzni?
GP: Założyłem ten serwis razem z Jurkiem Wójcikiem z "Gazety Wyborczej", do jego współtworzenia zaprosiliśmy na początku kilku świetnych dziennikarzy i menedżerów, których dobrze znamy: Jarka Śliżewskiego, szefa Wyborcza.pl, Waldka Pasia, naczelnego Metra, Vadima Makarenko, wybitnego reportera Gazety, oraz Inge van Gaal, szefową organizacji INMA w Europie.

Później zgłosili się kolejni chętni, których artykuły lub rozmowy z nimi opublikowaliśmy, m.in.: Kevin Anderson z brytyjskiego "Guardiana", Rahul Kansal z "Times of India", Ramune Vaiciulyte z litewskiej "Respubliki", Henrik Schou z duńskiej "Ekstra Bladet", Emilio Barberan z hiszpańskiej "Planety", John Wilpers z "BostonNOW".

Kilkoro innych dziennikarzy i wydawców zareagowało entuzjastycznie na start Forum4Editors i zadeklarowało współpracę. Pracują dla gazet w Australii, Hiszpanii, na Ukrainie...

Artykuł na bardzo interesujący temat obiecał mi członek zarządu jednego z polskich wydawców - konkurentów Gazety. Nie mogę się doczekać lektury.

Każdy może do nas dołączyć. Wystarczy opowiedzieć swoją historię: http://forum4editors.com/submit-story/

MM: Oficjalnym sponsorem Forum jest INMA. Dlaczego akurat organizacja ta zwróciła uwagę na polski rynek prasowy?
GP: International Newsmedia Marketing Association interesuje się polskim
rynkiem od lat. Pierwsze seminarium w Warszawie zorganizowała w 2001 roku. Później wielokrotnie zapraszała polskich wydawców do zaprezentowania się na forum światowym oraz ściągała do Polski specjalistów z innych krajów.

Ale INMA nie pomogła z stworzeniu Forum4Editors, by wspierać tylko i wyłącznie polski rynek. INMA rozumie, że dobry marketing obejmuje też jakość produktu. W przypadku prasy to wysokiej próby dziennikarstwo. Przyjaciołom z INMA bardzo spodobał się pomysł, by dziennikarze oraz specjaliści od marketingu mogli inspirować się nawzajem, szukać sposobów, by lepiej docierać z treściami dziennikarskimi do czytelników. Przyjaciołom z INMA bardzo spodobał się pomysł, by dziennikarze oraz specjaliści od marketingu mogli inspirować się nawzajem, szukać sposobów, by lepiej docierać z treściami dziennikarskimi do czytelników

W praktyce serwis Forum4Editors służy też jako miejsce spotkań uczestników konferencji INMA. Razem z Jurkiem Wójcikiem poprowadzimy na najbliższej konferencji w Wiedniu, zaplanowanej na 1-3 października, sesję zatytułowaną ”Newsmedia That is Relevant to the Society: Editors Who are No Longer the Aliens”. Opowiadamy o naszych przygotowaniach na
forum4editors.com i dzięki temu dostajemy wiele maili z uwagami, pomysłami. Dzięki współpracy z kolegami z całego świata wzbogaciliśmy program naszej sesji o kilka świetnych tematów i gości.

MM: Większość osób ze stopki redakcyjnej to osoby związane z Agorą. Czy w związku z tym większość informacji z Polski dotyczyć będzie "Gazety Wyborczej"?
GP: Serwis Forum4Editors nie należy do Agory, nie jest też redagowany przez dział public relations spółki. Serdecznie zapraszamy redaktorów i wydawców innych gazet do dzielenia się doświadczeniami i opiniami. Jestem pewien, że tak jak my zostaną zainspirowani dzięki
Forum4Editors.

MM: Jaką oglądalnością może pochwalić się serwis? Jak część odwiedzających pochodzi z zagranicy? Z jakich krajów pochodzi największa ilość użytkowników?
GP: Serwis działa dopiero miesiąc, więc nie wiem, czy jest się czym chwalić.

Do dziś (24 września) zanotował 1844 wizyty, które przeciętnie trwały godzinę i 59 minut.

Według statystyk tylko 2 procent użytkowników Forum4Editors logowało się z Polski. W pierwszym miesiącu najwięcej czytelników serwis miał - kolejno - w Brazylii, Hiszpanii, Stanach Zjednoczonych, Francji, Chile, Wielkiej Brytanii, Japonii, Meksyku, Niemczech, Portugalii, Kanadzie, Szwecji i Indiach.

MM: Bardzo dziękuję za rozmowę

Grzegorz Piechota jest odpowiedzialny za projekty specjalne w "Gazecie Wyborczej.

23 września 2008

Najpiękniejsze okładki amerykańskich magazynów

Stowarzyszenie amerykańskich wydawców magazynów (ASME - American Society of Magazine Editors) przedstawiło finalistów konkursu na magazynową okładkę roku. Zwycięzcy zostaną ogłoszeni w poniedziałek, 6 października.

A oto wytypowane przez jury najciekawsze magazynowe okładki roku:

Kategoria - okładka roku:




Kategoria - celebrity:




Kategoria - najlepszy pomysł:



Kategoria - Moda:



Kategoria - Wypoczynek:



Kategoria - Najlepsza okładka newsowa:



Kategoria - Najlepsza usługa:



Kategoria - Najlepszy okładkowy tytuł:




Wśród powyższych znalazło się kilka perełek. Jak chociażby okładka "New York" odnosząca się do seks-skandalu z udziałem eks-gubernatora Nowego Jorku, Eliota Spitzera. Lubiący imprezy z luksusowymi paniami do towarzystwa polityk, w trakcie konferencji prasowej tłumaczył się przed swoją żoną i mieszkańcami Nowego Jorku, że nie wiedział gdzie miał wcześniej mózg. Magazyn "New York" go znalazł.

Wśród finalistów znalazł się również magazyn "New Yorker", słynący z karykaturalnych okładek. Dziwi jednak brak na tej liście może nie najlepszej, ale z pewnością najpopularniejszej w tym roku, okładki tygodnik (pisałem o niej TUTAJ):



Szum medialny wokół tej okładki podwyższył sprzedaż tygodnika o 80%.

Uwaga, przy okazji mały konkurs!
O laureatach nagród za najlepsze okładki, poinformuję również na tym blogu. A do 6 października - czekam na Państwa typy w komentarzach. Która okładka wygra w swojej kategorii. Odpowiedź o najwyższej liczbie punktów (1 punkt za każde trafienie) nagradzam książką "Dziennikarstwo" autorstwa Marka Chylińskiego i Stephana Russ-Mohla. W przypadku remisu o wygranej zadecyduje losowanie. Proszę pamiętać o umożliwieniu mi późniejszego kontaktu z Państwem (kieruję to do anonimowych komentatorów).

19 września 2008

Konferencja INMA 2008 w Wiedniu już za półtora tygodnia

Za 10 dni odbędzie się w Wiedniu kolejna konferencja, której żaden fascynat światowego rynku prasowego i internetowego nie powinien przegapić. Tym razem organizatorem jest INMA, czyli International Newsmedia Marketing Association. Jeżeli wszystko przebiegnie zgodnie z planem, ci, którzy nie zdołają dotrzeć do Wiednia, będą mogli przeczytać najważniejsze tezy konferencji na tym blogu. Podobnie jak w przypadku konferencji World Editors Forum 2008 (również opisywanej na tym blogu, pod tagiem WEF 2008), postaram się na bieżąco relacjonować wydarzenia na Blipie (czym jest Blip - na końcu wpisu). Niestety, wygląda na to, że tym razem jadę jednak jako wolny strzelec aka freelancer, a nie jako reprezentant mojego pracodawcy.

A oto przybliżony program konferencji.

Środa, 1 października: całodniowe seminarium poświęcone marce

Wśród poruszanych tematów znajdą się:
- znaczenie marki w mediach;
- czym jest marka dla gazety;
- niekonwencjonalna marka dla niekonwencjonalnego otoczenia mediowego
- rozszerzanie świadomości marki gazety, zasięgu oraz przychodów poprzez dywersyfikację i wartość dodaną.

Czwartek, 2 października:

Planowane sesje:
- Media informacyjne związane blisko ze społeczeństwem (wśród prelegentów Grzegorz Piechota i Jerzy Wójcik z "Gazety Wyborczej")
- Docieranie do nowych odbiorców dzięki inicjatywom online
- Czy lokalni blogerzy mogą pomóc gazetom osiągnąć większe zyski?
- Czy multimedialna redakcja jest ratunkiem dla firm mediowych?
- Nowe dynamiczne modele cenowe i produktowe.

Piątek, 3 października:

Planowane sesje:
- Przyszłość norweskiego modelu biznesowego (gazeta VG) i jej kanały przychodowe
- Przyszłość gazet: multimedialność, wielokanałowość i wieloplatformowość
- Nowy model: gazeta publikowana w tygodniu w formie elektronicznej a w weekendy w formie drukowanej
- Jak być kreatywnym, innowacyjnym i przedsiębiorczym przy wykorzystaniu urządzeń mobilnych
- Oczekiwane zmiany na rynku prasowym w 2009 roku.

Po szczegółowy program konferencji (wraz z godzinami sesji) odsyłam na strony INMA. Przy odrobinie szczęścia, bezprzewodowym dostępie do internetu etc., na bieżąco będzie można śledzić najważniejsze tezy konferencji na 'mikroblogu', który prowadzę na Blipie. Zainteresowanych tą tematyką użytkowników Blipa zachęcam do dodania mojej skromnej osoby do obserwowanych. Nie-użytkowników z kolei zachęcam do zwrócenia uwagi na to ciekawe medium.

Najbardziej zainteresowanych zachęcam do osobistego udziału w konferencji. Oprócz posłuchania naprawdę wielu interesujących rzeczy, będzie okazja by się poznać i porozmawiać. Szczegóły dotyczące rejestracji w konferencji znajdują się TUTAJ.

Informacje z konferencji będę tagował na blogu w kategorii INMA 2008. W ten sposób dotarcie do informacji będzie prostsze.

17 września 2008

Światowe Stowarzyszenie Gazet sprzeciwia się paktowi reklamowemu Google-Yahoo!

Teraz już nieco poważniej niż poprzedni post: Światowe Stowarzyszenie Gazet wystosowało oficjalne pismo, w którym sprzeciwia się wspólnemu pakietowi reklamowemu firm Google i Yahoo!. WAN wyraża obawy, że koncentracja gigantów może osłabić konkurencję, a w dłuższym terminie (po umocnieniu pozycji obu firm) - do wzrostu cen reklam.

Swoje stanowisko WAN przesłał do trzech największych instytucji antymonopolowych w Europie i Ameryce Północnej: Komisji Europejskiej, Departamentu Sprawiedliwości USA i Urzędu Antymonopolowego Kanady. WAN chce, by instytucje te przeanalizowały impakt porozumienia Google i Yahoo! i go zablokowała.

"WAN wierzy, że istniejąca konkurencja pomiędzy firmami Google i Yahoo! jest absolutnie konieczna, by tytuły należące do Stowarzyszenia otrzymywały właściwe wynagrodzenia za reklamy umieszczane na ich stronach internetowych oraz by płaciły właściwe ceny przy okazji kupna ogłoszeń towarzyszącym wyszukiwaniom" - napisał Gavin O'Reilly, Przewodniczący Światowego Stowarzyszenia Gazet.
"Naszym zdaniem, pakt Google i Yahoo! znacząco osłabi konkurencję, to z kolei spowoduje spadek przychodów i wyższe ceny dla członków naszego Stowarzyszenia. WAN jest także zaniepokojone, że porozumienie to dałoby firmie Google zbyt dużą kontrolę nad strategicznymi segmentami reklamy online."

Według tej umowy, Yahoo! będzie mogło umieszczać reklamy Google obok własnych wyników wyszukiwań. Z jednej strony Yahoo! otrzyma za to kilka milionów dolarów, ale Google umocni się też w ten sposób na rynku ogłoszeń towarzyszących wyszukiwaniom. Yahoo, mimo wzrostów przychodów, może wiele stracić, ponieważ ogłoszeniodawcy przesuną się do Google, uznając tę ofertę jako pełniejszą. Obie firmy rozpoczynając współpracę w marcu tego roku, przystały dobrowolnie na 100-dniowy okres próbny, w trakcie którego poddały się nadzorowi amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości.

"Google dominuje dzięki otwartości i dystrybucji. Reszta marketingowego świata (od firm mediowych po agencje reklamowe) podarowała Google tę pozycję na srebrnej tacy"
Nie da się ukryć, że Google już dominuje na rynku. 87% wyszukiwań w Wielkiej Brytanii (maj 2008) i 71% w USA (sierpień 2008) pochodziło właśnie z Google (wg Hitwise). Według Attributora, po kupnie Doubleclicka, Google obsługuje 69% rynku ogłoszeń internetowych. Ale tym na co zwraca uwagę Jeff Jarvis z bloga Buzzmachine, jest fakt, że Google zapewnił sobie tę pozycję nie poprzez np. wrogie przejęcia (typowe działanie dla firm dążących do osiągnięcia monopolistycznych pozycji), ale przez bycie firmą otwartą i pozwalającą na dystrybucję swoich usług we wszystkich możliwych zakresach. Jeff Jarvis podkreśla dodatkowo, że nie ma mowy o monopolu, jeżeli po drugiej stronie stoi taka siła, jak Microsoft.

I rzeczywiście, jeżeli spojrzymy na stworzoną przez Amy Webb na początku tego roku strukturę własności największych serwisów internetowych (na dole strony), można powiedzieć, że mimo swojej silnej pozycji Google ma jeszcze parę kroków do zdobycia całego rynku. Oczywiście, o ile taki jest rzeczywisty cel tej firmy.

Google i Yahoo! schodzą do podziemia

8 mila to pikuś. Internetowi giganci postanowili wytoczyć kolejne działa i zmierzyć się na nowym gruncie.



Kto Waszym zdaniem wygrał ten 'freestyle' battle? Głosować możecie tutaj.

9 września 2008

Polskapresse bez Tomasza Wróblewskiego - co dalej?

Ponad rok temu, Krzysztof Urbanowicz snuł scenariusze dotyczące przyszłości oczekiwanego, wówczas, nowego dziennika oraz jego wydawcy. Scenariusze były przeróżne, od perfekcyjnej współpracy Polskapresse z Mediami Regionalnymi, po całkowitą porażkę projektu już na samym starcie. Czwarta z pięciu przytaczanych przez autora perspektyw, wydaje się być w świetle ostatnich wydarzeń zaskakująco bliska prawdzie...

Scenariusz, który przypominam, został napisany przez Krzysztofa Urbanowicza 14 miesięcy temu, na trzy miesiące przed startem dziennika "Polska". Brzmiał następująco:
Mecom odrzuca na razie propozycję Polskapresse, ale nie wyklucza dołączenia do nowego projektu w późniejszym terminie. Axel Diekmann podejmuje ryzykowną decyzję o starcie nowego tytułu bez Mecomu, ale z nadzieją na wciągnięcie go w projekt w bliskiej przyszłości. Z braku zasięgu ogólnopolskiego, nowy dziennik próbuje najpierw umocnić się na bogatym rynku warszawskim. Brak sukcesów potęguje konflikty między członkami zarządu Polskapresse. Narasta też konflikt między zarządem i zaniepokojonymi szefami gazet regionalnych. Mecom rezygnuje definitywnie z uczestnictwa w projekcie. Diekmann likwiduje nowy dziennik. By ograniczyć koszty, rozstaje się z Tomaszem Wróblewskim i każe mu kontaktować się z sobą tylko i wyłącznie za pośrednictwem kancelarii prawnej. Albo, jak Springer po zawieszeniu projektu bulwarowego dziennika w stylu „Bilda" we Francji, zainwestuje w biznes internetowy - co jest mało prawdopodobne, albo - z braku pomysłu na rozwój podupadającej powoli, ale systematycznie prasy regionalnej - zacznie szukać kupca na swoje polskie dzienniki. Axel Springer i Agora zacierają ręce. Może coś uda im się kupić za zgodą Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów?
Tak jak wspomniałem, kilka rzeczy udało się autorowi powyższych słów przewidzieć. Oczywiście, była to jedna z pięciu, nie podpartych dogłębną analizą, spekulacji. Zaskakujące jednak, jak bliska prawdzie.

Teraz, aż chciałoby się ten scenariusz pociągnąć dalej. Zaznaczam na wstępie, że mimo moich powiązań z Polskapresse, nie mam żadnych wiarygodnych informacji, czy przecieków, na temat dalszych kroków wydawnictwa. Zachęcam jednak do puszczenia wodzy fantazji.

Były wiceprezes Polskapresse powiedział w jedynym dzisiaj komentarzu dla Polskiej Agencji Prasowej, że "złożył wypowiedzenie, zresztą właściciel też chciał się z nim rozstać". Wygląda na to, że jednak spekulacje sprzed paru miesięcy miały w sobie odrobinę prawdy. W artykule w "Pulsie Biznesu" z 29 lutego br., można było przeczytać:
Mówi się nie tylko o wycofaniu się wydawcy z projektu „Polska", ale też o możliwej sprzedaży Polskapresse. Spekulacje nasiliły się w ubiegłym tygodniu po wizycie właścicieli Polskapresse, rodziny Diekmannów. Po redakcji krążyły plotki, że zarządowi firmy nieźle się dostało za „Polskę".
Przyjrzyjmy się aktualnej sytuacji. Zarząd Polskapresse jest w tej chwili dwuosobowy: Dorota Stanek i Grzegorz Haftarczyk. Zanim pojawił się pomysł nowego projektu, jeden z wiceprezesów (Julian Beck), był odpowiedzialny za kwestie redakcyjne w gazetach regionalnych. Wraz z rozpoczęciem prac nad dziennikiem ogólnopolskim i pojawieniem się w wydawnictwie Tomasza Wróblewskiego, wiadomo było, że pozycja jednego z nich jest zagrożona ze względu na wspólny zakres kompetencji. W starciu dwóch koncepcji gazety ogólnopolskiej, wygrał pomysł Tomasza Wróblewskiego, co zaowocowało "hekatombą w Polskapresse".
Dzisiaj wydawnictwo zostało bez zwierzchnika nadzorującego rozwój i strategię tego autorskiego pomysłu ("Polska The Times"). Po prawie roku istnienia na rynku, gazety regionalne, mimo ogromnych nakładów, nie tylko nie poprawiły, ale również nie utrzymały poziomu sprzedaży sprzed roku (moją półroczną analizę sytuacji na polskim rynku dzienników regionalnych można przeczytać w języku angielskim na blogu Online Journalism Blog).

Idąc w ślad za lutowymi doniesieniami "Pulsu Biznesu", być może wkrótce usłyszymy, że Polskapresse zmienia właściciela. Pytanie, kto mógłby nim być. Agora? Szczerze wątpię, wydawnictwo to konsekwentnie realizuje swoją strategię rozwoju w mediach elektronicznych (internet + Superstacja). Axel Springer? co prawda boryka się z tracącym na popularności "Dziennikiem", ale dość niedawno docierały do nas informacje o zainteresowaniu tego wydawcy "Rzeczpospolitą". Mecom? Wręcz nierealne, cała polska prasa regionalna w rękach jednego wydawcy? UOKiK nie wyraziłby na to zgody. Kto w takim razie?

Czy będę bardzo kontrowersyjny jeżeli wyrażę na głos myśli prawdopodobnie wielu fascynatów rynku mediowego? Cały czas zastanawiam się nad tym, co robi logo brytyjskiego "The Times" obok tytułu "Polska". Współpraca? Przecież wiele gazet ma prawo zacytować artykuły z tytułów obcojęzycznych, kupić i przetłumaczyć felietony z zagranicy, tak jak obecnie robi to "Polska". Nie każda gazeta jednak dostaje za darmo reklamę na pierwszej stronie. Znajomi medioznawcy z Wielkiej Brytanii nie potrafili otrzymać informacji "z drugiej strony", od redakcji "The Times", na czym naprawdę miałaby polegać współpraca między dwiema redakcjami.

Rupert Murdoch, właściciel News Corporation wydającego m.in. "The Times" od dawna nie kryje zainteresowania polskim rynkiem. Ostatnio pojawiły się informacje o chęci odsprzedaży przez Murdocha 35% posiadanych przez niego akcji w TV Puls. Czyżby uzyskany z takiej transakcji kapitał (plus sprzedawane telewizje w Bułgarii i na Litwie) mógłby służyć jego wejściu na nasz rynek prasowy? Jedno jest pewne - w ciągu najbliższych tygodni możemy być świadkami bardzo ciekawych przemian na naszym podwórku.

Tomasz Wróblewski pożegnał się z Polskapresse

Za "Pressem":

"Grupa Wydawnicza Polskapresse rozstaje się z Tomaszem Wróblewskim, dotychczasowym wiceprezesem i dyrektorem zarządzającym wydawnictwa. Odpowiadał za projekt ogólnopolski "Polska".
- Moja rola w Polskapresse się skończyła – mówi ”Presserwisowi” Tomasz Wróblewski. Był w Polskapresse od października 2006 roku. Wcześniej był redaktorem naczelnym „Newsweek Polska”. Wydawca nie ujawnia powodów rozstania się z Tomaszem Wróblewskim. Zarząd Polskapresse jest teraz dwuosobowy – tworzą go Dorota Stanek, prezes i Grzegorz Haftarczyk, wiceprezes. Obowiązki Wróblewskiego w zarządzie przejmuje Stanek, a na dyrektora wydawniczego awansuje Izabela Marciniak.
" - napisał przed kilkoma minutami "Press".

Spekulacji, co dalej, może być bez liku. Zachęcam do dyskusji w komentarzach, mnie nie wypada jej zacząć :)

1 września 2008

Jolly Journalist, czyli strona dla zadowolonych dziennikarzy


Team Online Journalism Blog uruchomił ciekawy projekt. W dobie, gdy większość wiadomości jakie do nas docierają z rynku prasowego, dotykają kolejnej fali zwolnień przedstawicieli tego zawodu, dziennikarze nie mają zbyt wielu powodów do zadowolenia.

Strona Jolly Journalist to portal dla zadowolonych dziennikarzy - osób dumnych i cieszących się z zawodu, który wykonują. Każdy, dosłownie każdy, może wpisać tam swój powód do zadowolenia. Innymi słowy, co nami kieruje, że chcemy wykonywać ten zawód. Pozytywne aspekty dziennikarstwa będą stanowiły doskonałą przeciwwagę dla argumentów wysuwanych przez futurologów wieszczących śmierć prasy.

Pokażmy, co dla nas znaczy być dziennikarzem i tchnijmy trochę optymizmu w przedstawicieli zawodu, przez wielu skazanych na wymarcie.

A zatem - jaki jest Twój powód do zadowolenia?

Szanowne koleżanki i koledzy blogerzy - pamiętajmy, że aby szczycić się mianem dziennikarza, nie trzeba w świetle polskiego prawa prasowego być związanym umową o pracę z jakąkolwiek redakcją. Pomóżcie, pochwalcie się dlaczego robicie to, co robicie.

Wprost z "eM jak Media"

Wszystkich, którzy kiedykolwiek zastanawiali się (lub są ciekawi) jak "eM jak Media" mógłby wyglądać w druku,zachęcam do kupna tego-tygodniowego "Wprost".


Tekst przeczytać można również TUTAJ.

Mój wpis na temat relacjonowania przez media gruzińskiej sytuacji został wyłowiony przez redakcję z zasobów Blogboxa, katalogu blogów stworzonym przez AWR Wprost. Nieskromnie tylko dodam, że to bardzo miłe uczucie zobaczyć swoje słowa na łamach ogólnopolskiego tygodnika.

"eM jak Media" ukazał się więc w druku na długo długo przed nieplanowaną premierą. Może trzeba pod tym względem zmienić plany? Jednak nie ma to jak szelest i dotyk papieru ;-)