Co prawda na tytule gazety "De Twentsche Courant" mozna połamać sobie język prędzej niz na "The Wall Street Journal" (no i nie ma on az tak duzej międzynarodowej rozpoznawalnosci jak ten drugi tytuł), to podczas gdy Murdoch ostrzy sobie pazurki na korporację Dow Jones, inny brytyjski weteran wojen gazetowych stawia na gazety o mniejszym profilu czytelniczym.
W czasie gdy nagłosniona została sprawa dotycząca rozmów Murdocha z rodziną Bancroftów oraz pojawiły się pierwsze pogłoski o możliwej fuzji agencji informacyjnych Reuters, szef Mecomu David Montgomery, po cichutku podejmował swój następny krok.
Mecom wystąpił z ofertą kupna pakietu kontrolnego Koninklijke Wegener (wydawcy "De Twentsche Courant Tubantia" oraz innych gazet w Holandii) za 806 milionów euro, czyli prawie 1,1 miliarda dolarów. W serii przejęć, Mecom wykupił od 2005 roku ponad 100 gazet w Holandii, Niemczech, Polsce (gazety wcześniej należące do Orkli), Danii, Norwegii i na Ukrainie.
Działania podejmowane przez Montgomery'ego świadczą o tym, ze nie przejmuje się on powszechnymi analizami dotyczącymi ogólnoświatowego spadku czytelnictwa gazet drukowanych (chociaz ostatni raport WANu był pod tym względem bardzo optymistyczny) oraz odpływu reklamodawców z gazet do Internetu. Częsć inwestorów, takich jak on, Rupert Murdoch czy Sam Zell (kupił ostatnio Tribune Co., wydające m.in. "Chicago Tribune" i "Los Angeles Times") wciąz widzą interes wydawnictwach prasowych.
Mecom wydał juz ponad 2 miliardy euro na przejęcia poszczególnych tytułów. Montgomery, który otworzył firmę w 2000 roku, nie wierzy w to często przywoływane zagrozenie dla gazet ze strony mediów elektronicznych. I zdaje się mieć w tym trochę racji - gazety w Europie wolniej tracą czytelników na rzecz Internetu niż ich odpowiedniki zza oceanu (zgodnie z ostatnim raportem World Association of Newspapers, rozpowszechnianie płatne gazet w minionym roku wzrosło o 0,7% w Europie w porównaniu z 2% spadkiem w Stanach Zjednoczonych). Rynek reklam w europejskich gazetach wygląda jednak znacznie gorzej niż na innych kontynentach (w ciągu ostatnich 5 lat, dochód ze sprzedazy reklam w gazetach wzrósł w Europie o 11% w porównaniu z 16% w Ameryce Północnej i 21% w Azji - vide raport WAN).
Strategia Montgomeryego zastanawia mnie w szczególności ze względu na Nowy Projekt Polskapresse. Wciąż niewiadoma pozostaje kwestia objęcia zasięgiem "reszty Polski", czyli obszaru, w którym ukazują się dawne tytuły Orkli, obecnie w posiadaniu Mecomu. Czy Montgomery wystawi je na sprzedaż, czy silniejsza okaże się chęć budowania europejskiego imperium prasowego?
18 maja 2007
15 maja 2007
Ciąg dalszy rozmów Murdocha o "Wall Street Journal"
Trzeba było bardzo się postarać, by nie usłyszeć około dwóch tygodni temu o ofercie Ruperta Murdocha, której celem było kupno prestiżowej gazety amerykańskiej "The Wall Street Journal". Ten magnat medialny, własciciel m.in. kanału Fox News, serwisu internetowego Myspace i wielu innych (zainteresowanym polecam wygooglanie jego firmy News Corp.), wystąpił z największą w historii ofertą kupna tego tytułu za, bagatela, 5 miliardów dolarów. Rodzina Bancroftów, włascicieli Dow Jones & Company, wydawcy "The Wall Street Journal", ofertę Murdocha odrzuciła.
Reuters podaje dzisiaj, że rozmowy wcale się nie zakończyły, a Murdoch konsekwentnie realizuje swój cel. Ma zamiar zaproponować rodzinie Bancroftów jedno miejsce w Zarządzie News Corp. jesli zaakceptują oni jego ofertę kupna tytułu za 5 miliardów dolarów.
W liscie wysłanym do rodziny Bancroftów w zeszły piątek, Murdoch obiecał zachować, w przypadku przejęcia tytułu, jego obecny charakter i oraz wewnętrzną spójnosć (jednym z argumentów drugiej strony był brak zrozumienia formu i stylu dziennikarstwa proponowanego przez News Corp.). Zapewnił dodatkowo, ze pozostawi aktualną kadrę zarządzającą i powoła radę redaktorów nadzorującą strony z informacjami.
W liscie cytowanym przez Reutersa, Murdoch pisze: "Powołam członka rodziny Bancroftów na stanowisko w zarządzie News Corporation. Rodzina doskonale kierowała wydawnictwem Dow Jones przez wiele pokoleń. Miałbym nadzieję, ze włączenie do zarządu kogos z rodziny Bancroftów, rozwieje wszelkie wątpliwosci co do dziennikarskiej integralnosci tytułu i zapewni dobrą komunikację między członkami rodziny a firmą News Corp."
Murdoch nie zapomniał wspomnieć w swoim liscie o planowanych inwestycjach, które pomogą rozwinąć biznes, w szczególnosci w waszyngtońskim biurze "Wall Street Journal" oraz wspomóc rozwój elektronicznej strony redakcji.
Rzeczniczka prasowa Dow Jonesa poinformowała, ze znana jest im tresć listu, ale powstrzymała się od jakichkolwiek komentarzy.
Akcje Dow Jonesa w poniedziałek miały na zamknięciu o 1,3% więcej (podskoczyły do prawie 54$ za sztukę). Oferta Murdocha opiewa na 5 miliardów dolarów, czyli 60$ za akcję.
Reuters podaje dzisiaj, że rozmowy wcale się nie zakończyły, a Murdoch konsekwentnie realizuje swój cel. Ma zamiar zaproponować rodzinie Bancroftów jedno miejsce w Zarządzie News Corp. jesli zaakceptują oni jego ofertę kupna tytułu za 5 miliardów dolarów.
W liscie wysłanym do rodziny Bancroftów w zeszły piątek, Murdoch obiecał zachować, w przypadku przejęcia tytułu, jego obecny charakter i oraz wewnętrzną spójnosć (jednym z argumentów drugiej strony był brak zrozumienia formu i stylu dziennikarstwa proponowanego przez News Corp.). Zapewnił dodatkowo, ze pozostawi aktualną kadrę zarządzającą i powoła radę redaktorów nadzorującą strony z informacjami.
W liscie cytowanym przez Reutersa, Murdoch pisze: "Powołam członka rodziny Bancroftów na stanowisko w zarządzie News Corporation. Rodzina doskonale kierowała wydawnictwem Dow Jones przez wiele pokoleń. Miałbym nadzieję, ze włączenie do zarządu kogos z rodziny Bancroftów, rozwieje wszelkie wątpliwosci co do dziennikarskiej integralnosci tytułu i zapewni dobrą komunikację między członkami rodziny a firmą News Corp."
Murdoch nie zapomniał wspomnieć w swoim liscie o planowanych inwestycjach, które pomogą rozwinąć biznes, w szczególnosci w waszyngtońskim biurze "Wall Street Journal" oraz wspomóc rozwój elektronicznej strony redakcji.
Rzeczniczka prasowa Dow Jonesa poinformowała, ze znana jest im tresć listu, ale powstrzymała się od jakichkolwiek komentarzy.
Akcje Dow Jonesa w poniedziałek miały na zamknięciu o 1,3% więcej (podskoczyły do prawie 54$ za sztukę). Oferta Murdocha opiewa na 5 miliardów dolarów, czyli 60$ za akcję.
Polskie artykuły pomagają zagranicznej prasie regionalnej sięgać po nowych czytelników
Jednym z najbardziej zauwazalnych kierunków zmian, jakim uległy gazety na przestrzeni ostatnich kilku lat, jest ich reakcja na stale wzrastającą liczbę imigrantów z Europy Srodkowej.
"The Reading Chronicle" z Wielkiej Brytanii była pierwszą gazetą, która wyprodukowała polskojęzyczną wersję swojego tytułu. Zatytułowana "The Reading KRONIKA" zawiera zazwyczaj siedem stron z polskimi artykułami, reszta gazety pisana jest po angielsku (swoisty rodzaj mutacji). Sprzedawana jest w polskich delikatesach, sklepach i klubach w okolicach Reading i Berkshire.
Inne gazety poszły w slad za "Reading Chronicle" i starają się pozyskać polskich czytelników w swoich regionach, które są m.in. celem wielu wycieczek turystycznych.
"The Torqay Herald Express" ma cotygodniową kolumnę przygotowywaną przez polskiego freelancera Artura Pompera w każdy poniedziałek. Strona ukazuje się zarówno w wersji papierowej jak również na video blogu, w którym Artur Pomper omawia wydarzenia tygodnia z perspektywy 10,000 Polaków mieszkających w okolicy.
Andy Phelan, redaktor "Herald Expressu", mówi:
"Ta strona jest wspaniałym dodatkiem do gazety i cieszy się duzą popularnoscią w polskiej społecznosci i poza nią. Jest to wspaniały rynek czytelniczy. Tak jak wszystkie gazety regionalne, staramy się reprezentować tak duzą częsć społecznosci lokalnej jak to tylko mozliwe.
Największym wzrostem sprzedazy prasy regionalnej cieszą się wydania obcojęzyczne, a zatem jest i komercyjna strona tego przedsięwzięcia. Sektor turystyczny ma istotne znaczenie dla naszego regionu, jest w zasadzie największym sektorem i wiele z nowo powstałych miejsc pracy obejmowanych jest przez Polaków. Mamy zatem znaczącą [polską] społecznosć, która rosnie kazdego lata. Dlaczego nie skierować równiez do nich naszego tytułu?"
Phelan mówi, ze w okolicach Torbay dochodziło do paru zamieszek z udziałem polskich studentów z wymiany ze studentami lokalnymi. Ta kolumna, drukowana i mówiona w obu językach, polskim i angielskim, jest jednym ze sposobów zblizenia do siebie obu społecznosci.
"To, ze robimy to w sposób dwujęzyczny, okazał się hitem. Są to nie tylko wiadomosci lokalne, ale równiez sprawy socjalne, takie jak opisanie systemu edukacji czy porady dotyczące zarejestrowania się u lekarza. Polacy, w feedbacku, mówią nam, ze uzywają tej strony dla poprawy swoich umiejętnosci językowych oraz, ze z powodu jej dwujęzycznosci, nie czują się wykluczeni ze społecznosci lokalnej. Staramy się więc zachęcić do intergacji i zrozumienia z obu stron, co jest bardzo wazne".
Jednym z największych tytułów w Wielkiej Brytanii, drukowanych w obcym języku, jest polska "Gazeta z Highland" lub "Highland Gazette", uruchomiona w lutym biezącego roku. Darmowa, licząca 20 stron, gazeta, wydawana jest w Inverness przez wydawnictwo Scottish Provincial Newspapers, własciciela "Northern Times". Ukazuje się co dwa miesiące w nakładzie około 18,000 egzemplarzy.
Kazdy z artykułów jest drukowany w języku angielskim i polskim, co jest pomysłem dosyć uzytecznym dla redaktor Helen MacRae, która nie zna polskiego i musi w tym polegać na polskiej reporterce Joannie Napiórkowskiej.
Helen MacRae mówi: "Pierwsze wydanie to było tylko powstanie na nogi, ale z kazdym wydaniem będzie coraz lepiej. Zaobserwowalismy olbrzymie zainteresowanie ze strony polskiej społecznosci lokalnej. No i jest duzy popyt ze strony reklamodawców"
Podobnie jak w okolicach Torbay, tysiące młodych Polaków (około 8,000) przeprowadziło się do Highlands, by pracować w sektorze turystycznym. MacRae twierdzi, ze "Gazeta z Highlands" ma swój udział w integrowaniu społecznosci lokalnej.
"Mamy poczucie, ze powinnismy robić co w naszej mocy, by pomóc w integracji społecznosci lokalnej. Zatem, jezeli tylko jest zainteresowanie ze strony [szkockich] mieszkanców tym, co słychać u polskich pobratymców, w ten sam sposób wykreujemy wzajemne zainteresowanie obu stron. Juz otrzymałam kilka telefonów od osób powiązanych z Polską, którzy chcieli korzystać z polskiego wydania, by podszkolić się w tym języku."
Ale polskie wydania gazet to nie tylko Wielka Brytania. Równiez w Irlandii mozna zaobserwować ten trend. Jednym z pionierów w tym kraju był "Evening Herald", który w piątki dodaje kilkustronicowe, polskie wydanie "Polski Herald". Współpracuje z nim polskie wydawnictwo prasy regionalnej Polskapresse. Targetem byli polscy imigranci mieszkający w Dublinie. Pierwsze numery dały wzrost sprzedazy tytułu o około 3,000 egzemplarzy. Dodatek zawiera podstawowe informacje o prawach pracowniczych w Unii Europejskiej, lokalne ogłoszenia o pracy oraz inne wiadomosci będące zainteresowaniem polskiej częsci tej spolecznosci.
To na razie Wyspy, główny cel migracji pracowniczej Polaków. A czy w innych krajach Europy Zachodniej, polskie wydania gazet lokalnych są równie popularne jak w Wielkiej Brytanii i Irlandii?
"The Reading Chronicle" z Wielkiej Brytanii była pierwszą gazetą, która wyprodukowała polskojęzyczną wersję swojego tytułu. Zatytułowana "The Reading KRONIKA" zawiera zazwyczaj siedem stron z polskimi artykułami, reszta gazety pisana jest po angielsku (swoisty rodzaj mutacji). Sprzedawana jest w polskich delikatesach, sklepach i klubach w okolicach Reading i Berkshire.
Inne gazety poszły w slad za "Reading Chronicle" i starają się pozyskać polskich czytelników w swoich regionach, które są m.in. celem wielu wycieczek turystycznych.
"The Torqay Herald Express" ma cotygodniową kolumnę przygotowywaną przez polskiego freelancera Artura Pompera w każdy poniedziałek. Strona ukazuje się zarówno w wersji papierowej jak również na video blogu, w którym Artur Pomper omawia wydarzenia tygodnia z perspektywy 10,000 Polaków mieszkających w okolicy.
Andy Phelan, redaktor "Herald Expressu", mówi:
"Ta strona jest wspaniałym dodatkiem do gazety i cieszy się duzą popularnoscią w polskiej społecznosci i poza nią. Jest to wspaniały rynek czytelniczy. Tak jak wszystkie gazety regionalne, staramy się reprezentować tak duzą częsć społecznosci lokalnej jak to tylko mozliwe.
Największym wzrostem sprzedazy prasy regionalnej cieszą się wydania obcojęzyczne, a zatem jest i komercyjna strona tego przedsięwzięcia. Sektor turystyczny ma istotne znaczenie dla naszego regionu, jest w zasadzie największym sektorem i wiele z nowo powstałych miejsc pracy obejmowanych jest przez Polaków. Mamy zatem znaczącą [polską] społecznosć, która rosnie kazdego lata. Dlaczego nie skierować równiez do nich naszego tytułu?"
Phelan mówi, ze w okolicach Torbay dochodziło do paru zamieszek z udziałem polskich studentów z wymiany ze studentami lokalnymi. Ta kolumna, drukowana i mówiona w obu językach, polskim i angielskim, jest jednym ze sposobów zblizenia do siebie obu społecznosci.
"To, ze robimy to w sposób dwujęzyczny, okazał się hitem. Są to nie tylko wiadomosci lokalne, ale równiez sprawy socjalne, takie jak opisanie systemu edukacji czy porady dotyczące zarejestrowania się u lekarza. Polacy, w feedbacku, mówią nam, ze uzywają tej strony dla poprawy swoich umiejętnosci językowych oraz, ze z powodu jej dwujęzycznosci, nie czują się wykluczeni ze społecznosci lokalnej. Staramy się więc zachęcić do intergacji i zrozumienia z obu stron, co jest bardzo wazne".
Jednym z największych tytułów w Wielkiej Brytanii, drukowanych w obcym języku, jest polska "Gazeta z Highland" lub "Highland Gazette", uruchomiona w lutym biezącego roku. Darmowa, licząca 20 stron, gazeta, wydawana jest w Inverness przez wydawnictwo Scottish Provincial Newspapers, własciciela "Northern Times". Ukazuje się co dwa miesiące w nakładzie około 18,000 egzemplarzy.
Kazdy z artykułów jest drukowany w języku angielskim i polskim, co jest pomysłem dosyć uzytecznym dla redaktor Helen MacRae, która nie zna polskiego i musi w tym polegać na polskiej reporterce Joannie Napiórkowskiej.
Helen MacRae mówi: "Pierwsze wydanie to było tylko powstanie na nogi, ale z kazdym wydaniem będzie coraz lepiej. Zaobserwowalismy olbrzymie zainteresowanie ze strony polskiej społecznosci lokalnej. No i jest duzy popyt ze strony reklamodawców"
Podobnie jak w okolicach Torbay, tysiące młodych Polaków (około 8,000) przeprowadziło się do Highlands, by pracować w sektorze turystycznym. MacRae twierdzi, ze "Gazeta z Highlands" ma swój udział w integrowaniu społecznosci lokalnej.
"Mamy poczucie, ze powinnismy robić co w naszej mocy, by pomóc w integracji społecznosci lokalnej. Zatem, jezeli tylko jest zainteresowanie ze strony [szkockich] mieszkanców tym, co słychać u polskich pobratymców, w ten sam sposób wykreujemy wzajemne zainteresowanie obu stron. Juz otrzymałam kilka telefonów od osób powiązanych z Polską, którzy chcieli korzystać z polskiego wydania, by podszkolić się w tym języku."
Ale polskie wydania gazet to nie tylko Wielka Brytania. Równiez w Irlandii mozna zaobserwować ten trend. Jednym z pionierów w tym kraju był "Evening Herald", który w piątki dodaje kilkustronicowe, polskie wydanie "Polski Herald". Współpracuje z nim polskie wydawnictwo prasy regionalnej Polskapresse. Targetem byli polscy imigranci mieszkający w Dublinie. Pierwsze numery dały wzrost sprzedazy tytułu o około 3,000 egzemplarzy. Dodatek zawiera podstawowe informacje o prawach pracowniczych w Unii Europejskiej, lokalne ogłoszenia o pracy oraz inne wiadomosci będące zainteresowaniem polskiej częsci tej spolecznosci.
To na razie Wyspy, główny cel migracji pracowniczej Polaków. A czy w innych krajach Europy Zachodniej, polskie wydania gazet lokalnych są równie popularne jak w Wielkiej Brytanii i Irlandii?
Subskrybuj:
Posty (Atom)