26 października 2007

Ostrzeżenie dla szwedzkich użytkowników Facebooka

Warunki umowy, będącej podstawą przyłączenia się do serwisu Facebook, są bliskie kontraktowi niewolniczemu - ostrzegł rodaków szwedzki doradca rządu do spraw IT.

Liczba szwedzkich użytkowników Facebooka szacowana jest na około 400,000.

Pär Ström, członek rządowej rady ds. IT jest zdania, że przystanie na warunki zamieszczone w ponad 13 stronicowej umowie (przystanie na warunki oznacza kliknięcie w guzik "I agree"), dają amerykańskiej firmie wszystkie możliwe prawa na korzystanie ze zdjęć oraz danych wprowadzonych przez ich użytkowników.

"Ludzie myślą, że jest to serwis całkowicie darmowy, ale za korzystanie z niego płaci się swoją prywatnością oraz przyszłością. Jak będą za 30 lat starać się o nową posadę ich przyszły pracodawca już będzie na nich czekał z informacjami z Facebooka" - powiedział Pär Ström.

Źródło: The Local

Internet jest nadal najlepszą drogą dotarcia do konsumentów w godzinach dziennych

Taki wniosek wysuwa się z przeprowadzonych ostatnio badań konsumpcji mediów w miejscu pracy (w celu innym niż odbieranie i wysyłanie poczty elektronicznej) w 6 krajach, przeprowadzonych przez Online Publishers Association Europe. Badanie przeprowadzone z udziałem użytkowników sieci w Niemczech, Francji, Hiszpanii, Włoszech, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii miało na celu porównanie poziomu konsumpcji Internetu, telewizji, radia, gazet i czasopism.

Oto prezentacja przygotowana przez OPA:


Wnioski z badań:
• Sposób konsumpcji mediów uległ radykalnej zmianie - obecnie w Europie konsumpcję mediów zdominował Internet - i to zarówno w godzinach dziennych (daytime) jak i wieczornych (primetime).
• 73% respondentów korzysta z Internetu codziennie (78% we Francji i 80% w Wielkiej Brytanii).
• W 2004 r. 84% respondentów korzystało z Internetu rano, a 44% w godzinach wieczornych. W 2007 r. liczba osób korzystających z Internetu rano nie uległa zmianie, za to do 67% wzrósł odsetek osób korzystających z Internetu w godzinach wieczornych.
• W 2004 r. informacji na temat nowych produktów poszukiwało w Internecie 48% respondentów. W 2007 r. odsetek ten wyniósł 67% dla całej Europy i był jeszcze wyższy dla krajów takich jak Hiszpania czy Francja.
• Reklamy internetowe postrzegane są jako najbardziej innowacyjne, adekwatne i zawierające najwięcej informacji.
• Europejczycy za bardziej wiarygodne uznają spoty reklamowe ukazujące się na stronach, którym ufają.
• 82% Europejczyków korzystających z Internetu w miejscu pracy odwiedza strony i serwisy informacyjne, co czyni je doskonałym miejscem na zamieszczanie reklam.

Godziny dzienne w dalszym ciągu stanowią czas najlepszej oglądalności dla użytkowników Internetu w miejscu pracy, utrwalając pogląd, że Internet stanowi najlepszy wybór dla reklamodawców chcących dotrzeć do wykształconych, zamożnych konsumentów. W porównaniu do 2004 r., Internet zdecydowanie wdarł się na teren zarezerwowany dotychczas dla telewizji, osiągając drugi szczyt oglądalności w godzinach wieczornych. Serwisy informacyjne cieszą się wśród Europejczyków większą popularnością niż strony o innej tematyce. Odwiedzanie serwisów informacyjnych to główny powód, dla którego mieszkańcy Europy korzystają z Internetu w miejscu pracy.

Źródło: Centrum prasowe Gazeta.pl
-----------

OPA (Online Publishers Association) Europe - założone w marcu 2003 r. przez największych europejskich dostawców treści internetowych - to organizacja, której celem jest reprezentowanie interesów największych wydawców treści internetowych wobec branży reklamowej, prasy, instytucji administracji publicznej i UE oraz szeroko pojętej opinii publicznej.
Członkami OPA Europe są: 20Minutos.es (Hiszpania), Agora (Polska), CNET Networks (Europa), Gruppo Espresso (Włochy), Group Financial Times (Les Echos we Francji i Financial Times Deutschland w Niemczech), Lambrakis Press (Grecja), International Herald Tribune (Europa), Kathimerini (Grecja), Le Monde Interactif (Francja), Le Temps (Szwajcaria), Prisacom/El País (Hiszpania), RCS Digital (Włochy), El Mundo (Hiszpania) i Spiegel Online (Niemcy).

25 października 2007

Elektroniczny papier coraz bliżej

Swój pierwszy wpis na tym blogu poświęciłem tematyce elektronicznego papieru i cieszę się, że mogę przytoczyć tu nowe informacje dotyczące tego wynalazku.

Japońska firma Bridgestone poinformowała, że w pełni kolorowy i składany (!) papier elektroniczny będzie dostępny na rynku nawet tak wcześnie jak w 2009 roku. Firma wyprodukowała ekran grubości 29 mm, wielkości 20x20 cm, który jest w stanie wyświetlić obraz w 4,096 kolorach.

Jednocześnie, Bridgestone poinformował, że udało się wyprodukować inny produkt - największy na świecie format e-papieru: A3. Aktualnie, przygotowuje się do masowej produkcji obu produktów i liczy, że uda się wprowadzić produkt na rynek w 2009 roku.

Firma Bridgestone słynęła dotychczas z produkcji opon, innych produktów gumowych, klisz i ceramiki. Nowy segment rynku stanął przed firmą otworem dzięki zastosowaniu półproduktu służącego do produkcji klisz, a jednocześnie umożliwiającego elastyczność produktu i zapewniającego, że e-papier nie pęknie przy składaniu.

Źródło: PrintWeek

Financial Times w poszukiwaniu "trzeciej drogi" rozwoju w Internecie

Niewiele gazet decyduje się aktualnie na udostępnianie swoich treści w Internecie wyłącznie za opłatą. Powszechne dążenie do uzyskania przez czytelnika informacji jak najszybciej i jak najtaniej powoduje, że zdecydowana większość wydawców promuje swoje materiały w Internecie za darmo. Temu trendowi sprzeciwiały się jednak dwie wielkie gazety o tematyce biznesowej: "The Wall Street Journal" i "Financial Times".

Obie gazety do tej pory pobierały opłaty za dostęp do ich treści. O ile nie jest znana strategia rozwoju portalu WSJ.com (pojawiły się nawet plotki, że strona ta ma stać się całkowicie darmowa), o tyle "Financial Times" obiera trzecią drogę.

Zupełnie niedawno, portal FT.com częściowo otworzył się na czytelników, udostępniając im za darmo 30 dowolnie wybranych artykułów na miesiąc, wymagając rejestracji dopiero po przeczytaniu pięciu z nich.

Dzisiaj, wydawnictwo poinformowało o kolejnej zmianie. Artykuły z "Financial Times", których nagłówki cytowane są przez takie serwisy jak Google, Yahoo! (i 29 innych serwisów), dostępne są bezpłatnie (po kliknięciu w link) i nie są wliczane do miesięcznego limitu.

Rozwiązanie to jest o tyle ciekawe, że serwis FT.com nadal pozostanie płatny, a ruch internetowy z pewnością się zwiększy. Większa ilość odwiedzających ten serwis będzie magnesem dla reklamodawców. Jednocześnie, wydawnictwo nie pozbywa się dochodów z tytułu użytkowania strony od stałych czytelników (subskrypcja serwisu kosztuje 99 lub 199 funtów, w zależności od skali dostępu).

Ien Cheng, wydawca i dyrektor wydawniczy FT.com dodaje, że chce by jego serwis był integralną częścią światowej sieci linków i jednocześnie znaczącym punktem docelowym dla wielu Internautów.

"Żart" w środowym "Dzienniku"

Na blogu Krzysztofa Urbanowicza ukazał się wczoraj tekst dotyczący reakcji dziennikarzy "Dziennika" na doniesienia o rzekomo planowanym zatrudnieniu Tomasza Lisa na stanowisku redaktora naczelnego tej gazety.

We wczorajszym "Dzienniku" ukazał się tekst, po którego rozszyfrowaniu (podkreślone pierwsze litery w środkowej szpalcie) odczytać można było zdanie: "Wała Tomaszowi Lisowi":


Mimo, że jeden z pracowników wydawnictwa Axel Springer Polska, zapewniał mnie dzisiaj o dziwnym zbiegu okoliczności i zupełnym przypadku, rzecznik prasowy wydawnictwa wydał przed chwilą następujący komunikat:
"Publikacja w środowym "Dzienniku", której pierwsze litery układały się w komunikat dotyczący Tomasza Lisa, ukazała się bez zgody kierownictwa "Dziennika". Nie odpowiada ona standardom przyjętym w wydawnictwie Axel Springer Polska.
Zarząd Axel Springer Polska oraz Redaktor Naczelny "Dziennika" wyrażają ubolewanie z powodu zaistniałej sytuacji. Do pana Tomasza Lisa zostały skierowane stosowne przeprosiny."
Trudno się dziwić stanowisku wydawcy. Zachowanie autora "żartu" było niegodne dziennikarza.

24 października 2007

Zagraniczne media w Londynie

W ciekawym artykule brytyjskiego "Independenta" można przeczytać, jak napływ ponad miliona Polaków i prawie 500,000 rosyjskojęzycznych imigrantów do Wielkiej Brytanii, wpłynął na rozwój obcojęzycznych gazet, telewizji oraz stacji radiowych w tym kraju.

Trzy lata temu, mieszkająca w Londynie Elena Ragozhina (rosyjski przedsiębiorca mediowy)uruchomiła "New Style", rosyjskojęzyczny magazyn lifestylowy, na który składają się artykuły ukazujące się w gazetach jej wydawnictwa Russian Media Company. Bułgarzy również mają swoją gazetę w Wielkiej Brytanii - "Budlinik". Jest ona popołudniówką zawierającą wieści z kraju (informacje na temat polityki, ekonomii i kultury) plus praktyczne poradniki dotyczące przystosowywania się do życia na Wyspach. Litwini w Wielkiej Brytanii mają "InfoZONA", a Czesi i Słowacy - "Echo Magazin".

Ale, jak podaje "Independent", to Polacy są tą grupą imigrantów, którzy cieszą się największym rozwojem mediów drukowanych. Wśród nich znajdują się codzienna gazeta "Dziennik Polski", czytana przez 30,000 Polaków. Wśród innych gazet dostrzec można tygodniki "Polish Express" wydawany przez Fortis Media (wydawcę również innych polskich tytułów w Wielkiej Brytanii: tabloidu "Laif" i magazynu "Panorama"). Innym popularnym magazynem jest "Goniec Polski".

Oprócz gazet, dwie stacje radiowe: angielsko-polskie Radio Orla oraz angielsko-polsko-słowackie Radio Hey Now przyciągają średnio po 25,000 słuchaczy w Londynie.

16 października 2007

212 lat z archiwów brytyjskich "The Guardian" i "The Observer" zostanie umieszczonych w Internecie

WydawnictwoGuardian News and Media zdecydowało się udostępnić swoje pełne archiwum, z 212 lat, jako płatną usługę w Internecie. W pierwszej kolejności umieszczone zostaną wydania "Guardiana" z lat 1821-1975 oraz "Observera" z okresu 1900-1975. Jak poinformowała firma wczoraj, usługa będzie dostępna od 3 listopada. Wydania "Observera" od 1791 do 1900 roku oraz wydane po 1975, a także numery "Guardiana", które ukazały się po 1975, dostępne będą w Internecie w przyszłym roku.

Docelowo, na usługę składać się będzie 1,2 miliona stron, dostępnych na stronach archiwum "Guardiana". Materiały, będą zawierały wydania specjalne m.in. dotyczące zabójstwa J.F. Kennedy'ego z 1963 ("The Guardian") oraz egzekucji Ludwika XVI z 1793 r. i porażki Napoleona pod Waterloo z 1815 r. ("The Observer").

Co ciekawe, archiwum ma być udostępnione za darmo wyłącznie w listopadzie. Umieszczone w nim będą artykuły w wersji elektronicznej z możliwością ich przeszukiwania, a także zeskanowane strony oryginalnych wersji gazet. Wydawnictwo twierdzi, że oprócz spodziewanego zainteresowania czytelników "nową" usługą, motywem do poszerzenia archiwum elektronicznego był nieustający proces niszczenia oryginalnych gazet.

15 października 2007

Reklama nowego formatu "Rzeczpospolitej"

O reklamie nowej gazety codziennej Polskapresse "Polska The Times" pisał wczoraj na swoim blogu Krzysztof Urbanowicz tutaj. Ciężko nie zgodzić się z opinią o tym, że reklama ta nie porywa.

A o tym, że w sposób interesujący można jednak zakomunikować nową odsłonę istniejącego produktu, przekonała mnie reklama "Rzeczpospolitej". W roli głównej (dyrygenta) - Paweł Lisicki, redaktor naczelny "Rzeczpospolitej".

Weź udział w debacie przedwyborczej organizowanej przez Gazeta.pl

W środę będzie miała miejsce debata wyborcza z udziałem internautów. Gazeta.pl wraz z YouTube zbiera od internautów pytania do liderów trzech największych partii politycznych. Pytania muszą zostać nagrane na wideo i umieszczone w YouTube. Najlepsze i najtrudniejsze zostaną wyemitowane podczas środowej debaty politycznej organizowanej przez Gazetę Wyborczą.

Na specjalnym kanale YouTube każdy internauta może zostawić swoje wideo z nagranym pytaniem do liderów trzech największych partii politycznych, którzy będą gośćmi ostatniej z czterech debat przedwyborczych organizowanych przez Gazetę Wyborczą. Najlepsze spośród nadesłanych pytań zostaną wyemitowane podczas debaty, 17 października br.
Agora szczyci się, że wspólny projekt Gazeta.pl i YouTube to pierwsze tego typu przedsięwzięcie w Europie Środkowo-Wschodniej i jedno z pierwszych na świecie. Po raz pierwszy podobną akcję YouTube przeprowadził z CNN.

Inne atrakcje tworzonego wspólnie przez portal Gazeta.pl i Gazetę Wyborczą serwisu Wybory.Gazeta.pl to:
· akcja „Kartka Wyborcza". Internauci mogą stworzyć własną internetową kartkę namawiającą do udziału w wyborach i wysłać ja do swoich znajomych. Najlepsze hasła i prace mają zostać nagrodzone oraz wykorzystane w bannerach w portalu Gazeta.pl.
· Latarnik Wyborczy - przygotowany przez Centrum Edukacji Obywatelskiej, Gazetę Wyborczą i Gazeta.pl program komputerowy dla niezdecydowanych wyborców. W Latarniku internauta odpowiada na 25 pytań a system dopasowuje dla niego partię o podobnych poglądach.

Wiedzieć więcej:
Akcja YouTube i Gazeta.pl

8 października 2007

"Daily Telegraph" z "Gazetą Wyborczą"

"Gazeta Wyborcza" intensywnie reklamuje jutrzejszy 20-stronicowy dodatek o pracy w Londynie, przygotowany wspólnie z "The Daily Telegraph".

Czy miarą wielkości gazety w Polsce jest oficjalna współpraca ze znanym zagranicznym partnerem? Spójrzmy: "Gazeta Wyborcza" - "The Daily Telegraph", "Dziennik" - "The Wall Street Journal", nadchodząca "Polska" - "The Times", "Rzeczpospolita" - "Financial Times". Z całym szacunkiem dla międzynarodowej współpracy, ale przy otwartym rynku pracy w Wielkiej Brytanii oraz przy wolnym dostępie do Internetu (również darmowej wyszukiwarki ofert pracy na stronie "The Daily Telegraph" taka kooperacja ma na celu wyłącznie budowanie (tudzież umacnianie) marki. Na parę dni przed wejściem "Polski" wspieranej przez "The Times", "Gazeta Wyborcza" nie mogła pozostać w tyle.

Przy okazji chciałem dodać, że partnerem bloga "eM jak Media" jest Google, na którego serwerach to wszystko jest zapisywane.

Za tydzień debiut dziennika "Polska"

Odliczanie czas zacząć, termin startu nowego ogólnopolskiego dziennika jest już znany. Wydawnictwo Polskapresse poinformowało dzisiaj, że nowy dziennik, "Polska", pojawi się w całej Polsce w przyszły poniedziałek, 15 października. Oznacza to, że zgodnie z zapewnieniami osób pracujących nad tym projektem, gazeta ukaże się jeszcze przed wyborami (gwarantowane zainteresowanie czytelników tą tematyką) oraz, co chyba jeszcze ważniejsze, wydawca przez 6 dni będzie korzystać z budżetów reklamowych komitetów wyborczych.

Tytuł „Polska” połączy sześć dzienników regionalnych Polskapresse oraz nowo powstałe gazety w ogólnopolski dziennik. Jak zapewnia wydawca, "Dziennik Bałtycki", "Dziennik Łódzki", "Dziennik Zachodni", "Gazeta Krakowska", "Głos Wielkopolski" i "Gazeta Wrocławska" zachowają swoją dotychczasową regionalność i indywidualność oraz zostaną wzmocnione nową marką. Ujednolicone mają zostać siatka modułowa, działy i sekcje.

Pojawienie się tytułu „Polska" to owoc naszych wielomiesięcznych przygotowań, w efekcie których powstał jeden z najbardziej zaawansowanych projektów wydawniczych w Europie, prezentujący nowy model gazety ogólnokrajowej. Nasi obecni i nowi Czytelnicy otrzymają gazetę, na którą czekali – z silną regionalną tożsamością i lokalnymi informacjami, a jednocześnie z pełnym, najlepszej jakości serwisem krajowym i światowym oraz częścią publicystyczną, jaką posiadają dziś tylko dzienniki ogólnopolskie. Jako pierwsi w Polsce zaoferujemy też Czytelnikom codzienne kolorowe dodatki tematyczne, naszym silnym wyróżnikiem będzie również poradnictwo – mówi Paweł Fąfara, redaktor naczelny dziennika „Polska”.


Reklamę pierwszego z kolorowych dodatków, o których wspomniał Paweł Fąfara, zauważyłem dzisiaj w gazetach regionalnych Polskapresse:


Dodatek "Męska Rzecz" będzie się zatem ukazywał w poniedziałki. Do tej pory dodatki ukazywały się w następującej sekwencji: poniedziałek - praca, wtorek - nieruchomości, dom, środa - "Gratka" (ogłoszenia drobne), czwartek - dodatek moto, piątek - dodatek kulturalny, sobota - dodatek o tematyce zdrowotnej. Wspólny dla wszystkich gazet w grupie Polskapresse miały już wcześniej dwa dodatki: poniedziałkowy "Praca" i sobotni "Na Zdrowie". Reklamowana "Męska Rzecz" jest zupełnie nowym dodatkiem i po wybranym dlań targecie mogę się tylko domyślać, że powstanie pewnie jeszcze dodatek dla pań, oraz że jego dniem wydawniczym mogłaby być sobota (chociażby ze względu na konkurowanie z "Wysokimi Obcasami" w "Gazecie Wyborczej").

Dzisiaj, na stronach gazet regionalnych Polskapresse można też znaleźć początek kampanii reklamowej nowego tytułu. Przy tej okazji chciałem ją Państwu przybliżyć. Reklama ma mieć charakter teaserowy, osobiście brakuje mi w niej jednak spójności. Oto "zajawka" reklamy z pierwszej strony "Dziennika Łódzkiego" (dół strony):


Hasło reklamowe jest proste i chwytliwe, a jednocześnie (co nie zawsze udaje się agencjom przy wymyślaniu krótkich haseł) niebanalne. Długo jednak szukałem związku z dalszym ciągiem reklamy, umieszczonej na trzeciej stronie "Dziennika Łódzkiego":


Przez moment zastanawiałem się, skąd w ogóle się wzięło przeczucie, że są to reklamy tego samego produktu. Druga reklama, pod względem kolorystycznym dużo ciekawsza i bardziej żywa, za bardzo odbiega od pierwszej. Czcionki w obu reklamach wydają się zupełnie różne (notabene czcionka na pierwszym obrazku "Czytasz. Myślisz. Żyjesz." bardzo przypomina mi czcionkę z reklam piwa Żywiec). Nie wspominając o ogromnej różnicy w kolorystyce obu reklam. Dopiero po bliższym przyjrzeniu się pierwszej reklamie dostrzegłem tam kontury mapy i stwierdziłem na 100%, że reklamy te wiążą się ze sobą.

Czytelnik, który widzi te reklamy w gazecie strona po stronie (tak jak w przypadku "Dziennika Łódzkiego" - strona 1, strona 3)), może domyślić się ich związku. Zaskoczyło mnie jednak rozłożenie tych reklam w innych gazetach. W "Słowie Polskim - Gazecie Wrocławskiej", pierwsza reklama umieszczona jest podobnie, na pierwszej stronie, ale jej druga część znajduje się już na stronie... ostatniej. Mam świadomość istnienia różnych badań dotyczących kolejności przeglądania stron w gazecie (łącznie ze szkołą mówiącą o czytaniu gazety od końca), jednak przy takim oddaleniu od siebie tych reklam, teaser z pierwszej strony, moim zdaniem, traci jednak sens.

Oprócz reklam w gazetach, dzisiaj ruszyła outdoorowa kampania teaserowa w Warszawie i 6 miastach, w których wydawane są gazety Polskapresse (Trójmiasto, Poznań, Łódź, Kraków, Katowice, Wrocław). Mam nadzieję, że kampania telewizyjna będzie bardziej spójna. Zgodnie z informacjami Michała Fury z "Gazety Prawnej", jej start przewidziano na 17 października (teksty Michała na ten temat można przeczytać tutaj oraz tutaj).

Nowy serwis www wydawnictwa Murator

Wydawnictwo MURATOR uruchomiło nowy serwis internetowy - Murator Nieruchomości. Dzięki współpracy z partnerami serwisu Muratornieruchomosci.pl umożliwia wycenę kosztów zakupu nieruchomości i wartości własnego mieszkania. Pozwala na ściągnięcie odpisu z księgi wieczystej i obliczenie raty kredytowej. Serwis jest spójny z vortalem www.muratordom.pl.

"Postawiliśmy sobie za cel stworzenie serwisu prezentującego kompleksową wiedzę, odpowiadającego na wszystkie zagadnienia związane z rynkiem nieruchomości. Chcemy, aby użytkownicy wracali do tego serwisu i polecali go innym. Chcemy również, aby ze współpracy z Muratornieruchomosci.pl były zadowolone biura nieruchomości i firmy deweloperskie." - powiedziała Dominika Merek, szef projektu.

W serwisie dostępna jest wyszukiwarka ogłoszeń z rynku pierwotnego i wtórnego oraz wynajmu (ogłoszenia dotyczą mieszkań, domów, działek i garaży). Serwis zawiera też porady ekspertów i raporty na temat aktualnych cen nieruchomości.

5 października 2007

New York Times uruchamia tygodnik w Czarnogórze


"New York Times" poinformował wczoraj, że rozpoczyna wydawanie tygodnika pod nazwą "The New York Times International Weekly" w bałkańskiej części Europy - Czarnogórze.

Tygodnik będzie dodawany do najpopularniejszej w Czarnogórze gazety - "Vijesti". "Vijesti" dołączy w ten sposób do 20 innych gazet na świecie dołączających tygodnik. Czarnogórski "NYT International Weekly" ukazywać się będzie w poniedziałki.

Tygodnik utrzyma layout i typografię oryginalnego "The New York Times". Jego content stanowić będą analiza bieżących wydarzeń, felietony, a także komentarze do tematów takich jak światowe trendy, gospodarka, technologie, zdrowie, kultura i styl. Tygodniki przygotowywane są w nowojorskiej redakcji, pracuje nad nimi zespół redaktorów z New York Times News Service w konsultacji z redaktorami z partnerskich gazet.

Oto co mówi o zawiązanej współpracy Cristian Edwards, dyrektor działu usług newsowych "New York Times":
Jesteśmy zaszczyceni możliwością współpracy z "Vijesti", jedną z wiodących gazet na Bałkanach. Regionalna tematyka artykułów zawartych w tej gazecie w połączeniu z tematyką materiałów "New York Times International Weekly", da czytelnikom wgląd w sprawy międzynarodowe z innej perspektywy.

Historia "Vijesti" liczy sobie 10 lat, gazetę stworzono w 1997 roku jako pierwszą niezależną gazetę w Czarnogórze, która wówczas stanowiła jedno państwo z Serbią. Czarnogóra uzyskała niepodległość w 2006 roku i od tego momentu jest najmłodszym członkiem ONZ. "Vijesti" jest dziennikiem o nakładzie 25,000 egzemplarzy dystrybuowanych w całym kraju. Właścicielem i wydawcą jest prywatna firma Daily Press.

Usługa New York Times News przygotowuje dziennie ponad 300 artykułów ze wszystkich działów "New York Timesa" dla ponad 600 agencji informacyjnych w 50 krajach. Usługa New york Times News zajmuje się również dystrybucją zdjęć i grafik za pomocą strony internetowej www.nytimages.com

Firma New York Times Company chwali się przychodem w wysokości 3,3 miliarda dolarów w 2006 roku. Jest wydawcą "New York Timesa", "International Herald Tribune, "Boston Globe", 15 innych dzienników, stacji radiowej WQXR-FM oraz ponad 30 serwisów internetowych, wliczając w nie NYTimes.com, Boston.com oraz About.com.

2 października 2007

Dlaczego amerykańskie duże gazety tak spokojnie akceptują spadki czytelnictwa?

Podczas gdy branża prasowa na całym świecie cierpi z powodu spadków czytelnictwa, największe amerykańskie gazety reprezentują w tej sprawie ciekawe stanowisko: nie martwmy się.

Najwięksi gracze amerykańskiego rynku prasowego sprzedają aktualnie średnio 10% mniej egzemplarzy niż w roku 2007. I mimo, że podstawowym argumentem dla tego stanu rzeczy jest zawsze odpływ czytelników gazet drukowanych do Internetu, okazuje się również, iż w wielu przypadkach spadek czytelnictwa był efektem zamierzonym. Dziwne, prawda?

Do wydawcy bowiem należy decyzja, czy skupić się raczej na jakości (rodzaju) czytelnika, czy też na jego ilości. Pozbycie się czytelników, którzy więcej kosztują, a jednocześnie generują mniejszy dochód, to efekt zwykłego rachunku ekonomicznego. W podjęciu tej decyzji nie bez znaczenia pozostają reklamodawcy, którzy na rynku amerykańskim powoli zmieniają swoje podejście do znaczenia danych o nakładach i czytelnictwie.

W czasach boomu czytelniczego w USA, wydawcy przykładali wagę wyłącznie do wysokości czytelnictwa danego tytułu, a zatem każdy czytelnik, nawet ten okazjonalny, miał swoją wartość. Ale dzięki Internetowi, reklamodawcy poznali możliwość dotarcia do wąsko "wyspecjalizowanego" czytelnika. Zleceniodawcy insertów do gazet przekonali się, że część czytelników danego tytułu jest dla nich bezwartościowa. Jaki powód ma supermarket do zalewania reklamami mieszkańców, którzy mieszkają dalej niż 10 km od jego siedziby?. Zleceniodawca nie jest zainteresowany takimi czytelnikami i nie chce za nich płacić.

W rezultacie, amerykańskie gazety rezygnują z tradycyjnych metod pozyskiwania prenumeratorów (reklama, telemarketing, oferowanie kilkumiesięcznych pakietów z dużymi rabatami). Ta strategia była zawsze dla wydawców dużym kosztem, który wzrósł wraz z boomem na posiadanie telefonów komórkowych (wzrost kosztów dotarcia do klienta) oraz z przyjęciem odpowiednika naszej ustawy o ochronie danych osobowych. Według danych National Newspaper Association, średni koszt zdobycia nowego prenumeratora wynosił w USA w 2006 roku 68 dolarów (włączając w to koszty rabatów / promocji), co było kosztem dwukrotnie większym w porównaniu z sytuacją sprzed czterech lat. Do podjęcia takich działań zachęcają wydawców trendy zachowań czytelniczych. Większość z nich rezygnuje z prenumeraty tytułu wraz z upływem czasu jego promocji, a więc koszt wytworzenia i dostarczenia gazety pod drzwi czytelnika przekracza dochód z tego tytułu.

A zatem amerykańscy wydawcy akceptują zmniejszanie się ilości czytelników i liczą na znalezienie takiego bezpiecznego poziomu czytelnictwa, którego utrzymanie nie będzie wiązało się z dużymi nakładami.

Idealnym przykładem "nowej szkoły" jest "The Los Angeles Times", który w tej dekadzie stracił więcej czytelników niż jakakolwiek inna amerykańska gazeta (spadek do 800,000 czytelników w dni powszednie z 1 100,000 w 2000 roku). Gazeta akceptuje ten stan rzeczy (o czym świadczy zmniejszająca się liczba wydatków na autoreklamę), argumentując, że zrozumiała, iż istnieją ludzie, którzy w długim okresie czasu po prostu nie będą kupować produktu za jego pełną cenę. Jeżeli poziom zyskowności danego tytułu zostaje zakłócony, szuka się możliwości zmniejszenia kosztów. Temu służą właśnie krótkoterminowe decyzje o obniżaniu wydatków na autopromocję.

Z kolei "The New York Times", którego poziom czytelnictwa jest w miarę na stałym poziomie, doświadcza dwóch przeciwnych trendów czytelniczych. Z jednej strony obniża wydatki na autopromocję na nowojorskim rynku, gdzie liczba czytelników NYTimes stale się zmniejsza, z drugiej doświadcza wzrostu liczby czytelników na nowych rynkach, gdzie wcześniej był niedostępny.

Niektórzy wydawcy podjęli świadome decyzje o zmniejszeniu zasięgu geograficznego swoich tytułów. Takim przykładem jest "The Dallas Morning News", które rok temu zdecydowało o niedystrybuowaniu swojego tytułu w promieniu większym niż 400 km. W rezultacie sprzedaż spadła o 15%, do poziomu niewiele większego niż 400,000 egzemplarzy. W tym roku, gazeta chce zmniejszyć zasięg jeszcze o połowę i oczekuje dalszych spadków czytelnictwa.
"Koszt dotarcia do czytelników w Oklahomie czy daleko na południu Texasu był bardzo duży, a jednocześnie nie przekładał się na jakąkolwiek wartość dla aktualnych i potencjalnych reklamodawców" - mówi Jim Moroney, wydawca "Dallas Morning News"

Część czytelników na pewno cierpi z powodu takich decyzji, jednak wydawcy tego nie żałują. Wierni czytelnicy mają zawsze dostęp do swojego ukochanego tytułu w Internecie.