Wreszcie, wydaje się, że trzymiesięczna walka Ruperta Murdocha o "The Wall Street Journal" ma się ku końcowi.
Jak podaje David Faber reporter telewizji CNBC,Rupert Murdoch, po ciężkich trzech miesiącach walki, włączy wreszcie gazetę "The Wall Street Journal" do portfela tytułów należących do News Corp. Oficjalny komunikat w tej sprawie oczekiwany jest dziś wieczorem czasu amerykańskiego - cytując ludzi najbliższych całemu zajściu.
Rzekomą przyczyną zmiany zdania sprzeciwiających się sprzedaży WSJ Bancroftów były kwestie finansowe. Niektórzy z nich uswiadomili sobie, że odrzucenie oferty Murdocha będzie wiązało się z koniecznością opłacenia wszystkich doradców, których rachunki w ciągu ostatnich trzech miesięcy zsumowały się w dość pokaźną sumę. Wśród doradców rodziny Bancroftów znalazły się takie firmy jak Merrill Lynch oraz Wachtel Lipton. Wielu z Bancroftów, wśród nich jeden z najbardziej sprzeciwiających się sprzedaży tytułu Chris Bancroft, uwierzyło, że przy okazji umowy, możliwe jest nakłonienie Murdocha do pokrycia kosztów doradców.
W ten sposób z 32% udziałowców Dow Jones, uzbierała się większość popierająca sprzedaż "The Wall Street Journal" Murdochowi.
Oficjalny komunikat ma zostać ogłoszony za parę godzin. Wtedy też okaże się jak bardzo oferta Murdocha przewyższa cenę rynkową tytułu (wczoraj na zamknięciu nowojorskiej giełdy, akcje Dow Jones były warte 51,65$, przy ofercie Murdocha 60$ za akcję). Czy kupno WSJ okaże się ekonomicznie dobrym przedsięwzięciem? Czas pokaże.
Wiedzieć więcej:
"Gazeta Wyborcza" - Murdoch bierze "The Wall Street Journal"
"Rzeczpospolita" - Sukces Murdocha
31 lipca 2007
30 lipca 2007
Decyzyjny deadline dla Bancroftów

"The Australian Business" podaje, że Rupert Murdoch dał rodzinie Bancroftów ostateczny termin na podjęcie decyzji w sprawie sprzedaży "The Wall Street Journal". Deadline to dzisiejsze popołudnie, o godzinie zamknięcia nowojorskiej giełdy.
Jeżeli ten termin nie zostanie dotrzymany, Rupert Murdoch jest gotów zrezygnować z kupna "The Wall Street Journal". 36 osobowa rodzina Bancroftów posiadająca większosciowy pakiet akcji (64%) w wydawnictwie Dow Jones, nie może dojsć do porozumienia w kwestii sprzedaży tej gazety.
Oferta złożona przez Murdocha zyskała w zeszłym tygodniu na atrakcyjnosci - na nowojorskiej giełdzie zanotowano 4-5 procentowy spadek większosci wskaźników. Oferta Murdocha jest niezmienna i wynosi 5 miliardów dolarów (60 dolarów za akcję przy obecnym notowaniu 54,70 dolarów za akcję). Analitycy rynkowi przewidują, że w przypadku decyzji odmownej, cena akcji DJ może spać nawet poniżej 30 dolarów za sztukę.
27 lipca 2007
Google będzie pośredniczyć w sprzedaży ogłoszeń drukowanych w prasie
Google rozszerza swoją ofertę Print Ads, pozwalając internautom na zlecanie ogłoszeń drukowanych w gazetach. Na początek oferta ma dotyczyć 225 tytułów i obsługiwać połowę amerykańskich czytelników gazet.
Google Print Ads pozwala na zakup powierzchni reklamowej każdej wielkości (od jednego modułu po całą kolumnę) zarówno agencjom reklamowym, domom mediowym, jak i pojedynczym klientom. Wszystko dokonywane przez Google'owski software, służący właśnie do sprzedaży ogłoszeń.
W tyle pozostaje konkurent Google - Yahoo!, który skupił się na pomaganiu wydawcom w sprzedaży powierzchni ogłoszeniowych na stronach internetowych gazet (coś, co Google od dawna ma dostępne w programie AdSense).
Dzięki programowi Google Print Ads, przykładowy czytelnik z Los Angeles ma możliwość wykupienia powierzchni reklamowej w gazetach z Chicago lub Seattle. Dzięki temu, lokalni wydawcy mają możliwość konkurowania z gazetami ogólnokrajowymi i jednocześnie sięgnięcia do kieszeni internautów zainteresowanych kupnem powierzchni ogłoszeniowych.
Program działa na zasadzie aukcji - ogłoszeniodawca składa swoją ofertę kupna powierzchni reklamowej, uploaduje plik graficzny, resztą zajmuje się gazeta i Google. Gazety w tym procesie przygotowują również "brudnopisy" demonstrujące ogłoszeniodawcy, w którym miejscu w najbliższym (lub wybranym) wydaniu pojawi się jego ogłoszenie. Jak korzystać z programu i jak działa Google Print Ads obrazuje poniższa prezentacja, dostępna również TUTAJ.
225 gazet obsługiwanych przez program Print Ads publikowanych jest w 32 z 35 największych rynków czytelniczych wewnątrz USA. Łączny nakład tych tytułów sięga prawie 30 milionów egzemplarzy. Wśród tytułów włączonych do programu znalazły się "The New York Times", "Washington Post", "Chicago Tribune", "Atlanta Journal-Constitution", "Seattle Times" oraz "San Jose Mercury News".
Google Print Ads pozwala na zakup powierzchni reklamowej każdej wielkości (od jednego modułu po całą kolumnę) zarówno agencjom reklamowym, domom mediowym, jak i pojedynczym klientom. Wszystko dokonywane przez Google'owski software, służący właśnie do sprzedaży ogłoszeń.
W tyle pozostaje konkurent Google - Yahoo!, który skupił się na pomaganiu wydawcom w sprzedaży powierzchni ogłoszeniowych na stronach internetowych gazet (coś, co Google od dawna ma dostępne w programie AdSense).
Dzięki programowi Google Print Ads, przykładowy czytelnik z Los Angeles ma możliwość wykupienia powierzchni reklamowej w gazetach z Chicago lub Seattle. Dzięki temu, lokalni wydawcy mają możliwość konkurowania z gazetami ogólnokrajowymi i jednocześnie sięgnięcia do kieszeni internautów zainteresowanych kupnem powierzchni ogłoszeniowych.
Program działa na zasadzie aukcji - ogłoszeniodawca składa swoją ofertę kupna powierzchni reklamowej, uploaduje plik graficzny, resztą zajmuje się gazeta i Google. Gazety w tym procesie przygotowują również "brudnopisy" demonstrujące ogłoszeniodawcy, w którym miejscu w najbliższym (lub wybranym) wydaniu pojawi się jego ogłoszenie. Jak korzystać z programu i jak działa Google Print Ads obrazuje poniższa prezentacja, dostępna również TUTAJ.
225 gazet obsługiwanych przez program Print Ads publikowanych jest w 32 z 35 największych rynków czytelniczych wewnątrz USA. Łączny nakład tych tytułów sięga prawie 30 milionów egzemplarzy. Wśród tytułów włączonych do programu znalazły się "The New York Times", "Washington Post", "Chicago Tribune", "Atlanta Journal-Constitution", "Seattle Times" oraz "San Jose Mercury News".
25 lipca 2007
Chińczycy uczą się angielskiego z gazet
W związku ze zbliżającą się letnią olimpiadą 2008 w Pekinie, w Chinach następuje ogólna mobilizacja do nauki języka angielskiego. Dla milionów Chińczyków angielski jest jedyną platformą porozumienia z resztą świata, który za rok sam przyjedzie do ich kraju. W związku z tym "Beijing Evening News" publikuje na swoich łamach jedno zdanie po angielsku dziennie.
Z polecenia rządu, największe gazety w Chinach podjęły się trudu nauczenia narodu angielskiego. Zdanie po zdaniu. Codziennie.
Poprosiliśmy wszystkie gazety, aby publikowały jedno zdanie lub paragraf po angielsku, by nauczyć naszych rodaków angielskiego przed startem igrzysk - powiedział Sun Weide, dyrektor Komitetu Organizacyjnego XXIX Igrzysk Olimpijskich.
Według "The Times of India" brak znajomości angielskiego to duży problem wśród milionów Chińczyków. Za wyjątkiem większych hoteli, trudno dogadać się z kimkolwiek na ulicach chińskich miast. Jedynie znaki na autostradach i dużych drogach mają zamieszczone tłumaczenia na język angielski.
Z polecenia rządu, największe gazety w Chinach podjęły się trudu nauczenia narodu angielskiego. Zdanie po zdaniu. Codziennie.
Poprosiliśmy wszystkie gazety, aby publikowały jedno zdanie lub paragraf po angielsku, by nauczyć naszych rodaków angielskiego przed startem igrzysk - powiedział Sun Weide, dyrektor Komitetu Organizacyjnego XXIX Igrzysk Olimpijskich.
Według "The Times of India" brak znajomości angielskiego to duży problem wśród milionów Chińczyków. Za wyjątkiem większych hoteli, trudno dogadać się z kimkolwiek na ulicach chińskich miast. Jedynie znaki na autostradach i dużych drogach mają zamieszczone tłumaczenia na język angielski.
Holenderskie bezpłatne gazety uznawane są za wysoko jakościowe produkty
Tak przynajmniej wynika z przeprowadzonego przez Daphne Communication Management BV sondażu. Badanie przeprowadzono na grupie 1,015 osób (mężczyzn i kobiet) w wieku 16-64 lat.
Na rynku holenderskich gazet bezpłatnych główni gracze to:
Pod względem reputacji tytułów i preferencji nabywców, "Metro"jest cytowane przez 79% badanych. Tuż za nim uplasował się "Spits" cytowany przez 77% badanych. Uruchomiony w maju bieżącego roku "Dag" cieszy się 31% głosów, zaś "De Pers" (start: styczeń 2007) znalazł się na samym końcu z 16% głosów.
Na pytanie: jeżeli wszystkie 4 gazety rozdawane były w tej samej chwili, po które z nich byś sięgnął?, "Metro" zostało wybrane przez 70% respondentów, "Spits" przez 68%, "Dag" 31% i "De Pers" 27% czytelników.
Średni czas poświęcony na czytanie każdej z gazet przedstawia się następująco:
Na rynku holenderskich gazet bezpłatnych główni gracze to:
- "Metro" (nakład: 523,000 egzemplarzy)
- "Spits" (nakład: 431,000 egzemplarzy)
- "Dag" (nakład: 325,000 egzemplarzy)
- "De Pers" (nakład: 250,00 egzemplarzy)
Pod względem reputacji tytułów i preferencji nabywców, "Metro"jest cytowane przez 79% badanych. Tuż za nim uplasował się "Spits" cytowany przez 77% badanych. Uruchomiony w maju bieżącego roku "Dag" cieszy się 31% głosów, zaś "De Pers" (start: styczeń 2007) znalazł się na samym końcu z 16% głosów.
Na pytanie: jeżeli wszystkie 4 gazety rozdawane były w tej samej chwili, po które z nich byś sięgnął?, "Metro" zostało wybrane przez 70% respondentów, "Spits" przez 68%, "Dag" 31% i "De Pers" 27% czytelników.
Średni czas poświęcony na czytanie każdej z gazet przedstawia się następująco:
- "Dag" - 18,2 minut
- "Spits" - 17,4 minut
- "Metro" - 16,8 minut
- "De Pers" - 14,7 minut
Wiarygodności badaniu dodaje fakt, że "Metro" jest drugą najchętniej czytaną gazetą krajową w Holandii. Wyprzedza ją jedynie płatne "De Telegraaf" o nakladzie 658,000 egzemplarzy.
Wydawca holenderskiego "Metra" wydawał w Polsce bezpłatną gazetę "Metropol", która zniknęła z rynku w styczniu 2007. Tę kwestię opisał bliżej Krzysztof Urbanowicz tutaj.
18 lipca 2007
Prenumerata marzeń
Z audytu przeprowadzonego przez BPA Worldwide wynika, że gazetą o największej bazie prenumeratoróww Europie, jest turecki "Zaman". Jest on jednym z największych ogólnokrajowych dzienników w tym kraju, a prenumerata stanowi znaczącą część średniego nakładu jednorazowego tego tytułu. Jednocześnie jest ona największą bazą prenumeratorów na naszym kontynencie.
O tym, jakie znaczenie dla gazety ma prenumerata, wie każdy wydawca. Proszę tylko wyobrazić sobie tytuł, którego 100% czytelników to właśnie prenumeratorzy, deklarujący w ten sposób chęć kupowania gazety przez jakiś okres czasu. Jest to sytuacja idealna: 0% zwrotów (brak dodatkowych kosztów), a do tego reklamodawcy, którzy dokładnie znają liczbę swoich odbiorców.
Najbliżej tego utopijnego modelu znalazł się właśnie turecki "Zaman", którego prenumeratorzy (według badania BPA Worldwide) stanowili w styczniu 94% wszystkich czytelników (liczba prenumeratorów wynosiła w styczniu 583,043 przy średnim nakładzie w dniu powszednim wynoszącym 618,697 oraz nakładzie niedzielnym 681,915).
Najbliżej "Zaman'a" znajdują się:
O tym, jakie znaczenie dla gazety ma prenumerata, wie każdy wydawca. Proszę tylko wyobrazić sobie tytuł, którego 100% czytelników to właśnie prenumeratorzy, deklarujący w ten sposób chęć kupowania gazety przez jakiś okres czasu. Jest to sytuacja idealna: 0% zwrotów (brak dodatkowych kosztów), a do tego reklamodawcy, którzy dokładnie znają liczbę swoich odbiorców.
Najbliżej tego utopijnego modelu znalazł się właśnie turecki "Zaman", którego prenumeratorzy (według badania BPA Worldwide) stanowili w styczniu 94% wszystkich czytelników (liczba prenumeratorów wynosiła w styczniu 583,043 przy średnim nakładzie w dniu powszednim wynoszącym 618,697 oraz nakładzie niedzielnym 681,915).
Najbliżej "Zaman'a" znajdują się:
- szwajcarski "Neue Zuricher Zeitung" - jego prenumeratorzy to 82% średniego nakładu jednorazowego gazety (liczba prenumeratorów: 123,758; średni nakład jednorazowy: 151,112 egz.)
- niemiecki "Süddeutsche Zeitung" z liczbą prenumeratorów stanowiącą 68% średniego nakładu jednorazowego (liczba prenumeratorów: 303,756; średni nakład jednorazowy: 448,119 egz.),
- francuski "Le Monde", którego procent prenumeratorów to 52 (liczba prenumeratorów: 183,612; średni nakład jednorazowy: 355,017 egz.),
- brytyjski "The Daily Telegraph" z prenumeratorami stanowiącymi 38% średniego nakładu jednorazowego (liczba prenumeratorów: 338,774; średni nakład jednorazowy: 894,258 egz.),
- "Fakt" - 0,60% średniego nakładu jednorazowego (nakład 678,534),
- "Gazeta Wyborcza" - 24,69% średniego nakładu jednorazowego (nakład 592,099),
- "Dziennik" - 1,80% średniego nakładu jednorazowego (nakład 308,418),
- "Rzeczpospolita" - 41,37% średniego nakładu jednorazowego (nakład 220,616),
- "Gazeta Prawna" - 42,49% średniego nakładu jednorazowego (nakład 116,695).
12 lipca 2007
Najlepszych 30 portali internetowych amerykańskich gazet
Nielsen // Net Ratings, firma badająca m. in. ruch na stronach internetowych amerykańskich gazet, opublikowała wyniki swoich badań z czerwca tego roku. Oto one:
Portal -- liczba unikalnych użytkowników (w tys.) -- średni czas odwiedzin
Źródło: Nielsen // Net Ratings
Portal -- liczba unikalnych użytkowników (w tys.) -- średni czas odwiedzin
- NYTimes.com -- 12,535 -- 0:27:34
- USATODAY.com -- 8,592 -- 0:12:45
- washingtonpost.com -- 8,181 -- 0:18:34
- LA Times -- 5,097 -- 0:10:24
- Boston.com -- 4,254 -- 0:18:47
- Wall Street Journal Online -- 4,240 -- 0:15:57
- SFGate.com/San Francisco Chronicle -- 3,953 -- 0:12:18
- The Houston Chronicle -- 3,859 -- 0:16:00
- Chicago Tribune -- 3,118 -- 0:18:38
- New York Post -- 3,057 -- 0:07:14
- Atlanta Journal-Constitution -- 2,840 -- 0:21:12
- Ottaway Newspapers -- 2,124 -- 0:04:41
- Chicago Sun-Times -- 1,997 -- 0:07:20
- Seattle Post-Intelligencer -- 1,859 -- 0:06:01
- Daily News Online Edition -- 1,821 -- 0:05:34
- Azcentral.com -- 1,770 -- 0:26:28
- DallasNews.com - Dallas Morning News -- 1,761 -- 0:04:55
- Newsday -- 1,751 -- 0:03:46
- Sun-Sentinel -- 1,611 -- 0:11:27
- International Herald Tribune -- 1,597 -- 0:02:12
- Philly.com -- 1,547 -- 0:07:24
- NJ.com -- 1,535 -- 0:07:25
- The Detroit News -- 1,424 -- 0:11:39
- The Washington Times -- 1,407 -- 0:04:08
- Orlando Sentinel -- 1,400 -- 0:06:52
- The Seattle Times -- 1,354 -- 0:11:33
- Rocky Mountain News -- 1,300 -- 0:04:10
- Village Voice Media -- 1,294 -- 0:04:16
- Detroit Free Press -- 1,243 -- 0:07:58
- Boston Herald -- 1,233 -- 0:07:36
Źródło: Nielsen // Net Ratings
11 lipca 2007
"Polska Gazeta" na przedmieściach Londynu
"Ealing Gazette" zamierza wydać gazetę w języku polskim. Pierwsze wydanie ma trafić do czytelników w drugiej połowie lipca. 9 stron nowej gazety będzie przygotowanych całkowicie po polsku, reszta stron zapełniona będzie materiałami anglojęzycznymi.
Ealing to dzielnica usytuowana na przedmieściach Londynu, znana z ogromnej społeczności Polaków ją zamieszkujących. Trinity Mirror, wydawca "Ealing Gazette", jako target obrał sobie tę właśnie grupę czytelników. Gazeta idzie w ślady siostrzanej "Reading Chronicle", która wprowadzenie polskiego dodatku ("The Reading KRONIKA") uznała za rynkowy sukces. O tej sprawie pisałem TUTAJ.
Adrian Seal, redaktor naczelny "Ealing Gazette" mówi o znaczącej społeczności Polaków w tej części Londynu.
Planowany nakład początkowy "Gazety Polskiej" to 5,000 egzemplarzy. Jako miejsca sprzedaży, wydawca wybrał na początek polskie sklepy i kluby.
Ealing to dzielnica usytuowana na przedmieściach Londynu, znana z ogromnej społeczności Polaków ją zamieszkujących. Trinity Mirror, wydawca "Ealing Gazette", jako target obrał sobie tę właśnie grupę czytelników. Gazeta idzie w ślady siostrzanej "Reading Chronicle", która wprowadzenie polskiego dodatku ("The Reading KRONIKA") uznała za rynkowy sukces. O tej sprawie pisałem TUTAJ.
Adrian Seal, redaktor naczelny "Ealing Gazette" mówi o znaczącej społeczności Polaków w tej części Londynu.
Naszym celem jest dostarczenie im lokalnych wiadomości w ich własnym języku. Na początku tego roku wystartowaliśmy z polskojęzyczną kolumną przygotowywaną przez Polaka, rozpisującego się na temat życia w tej części miasta. Spora reakcja polskiej społeczności uświadomiła nam, że dobrym pomysłem byłoby uruchomienie polskiej gazety.Nowa gazeta będzie tygodnikiem. Na siedem pierwszych stron składać się będą lokalne wiadomości z "Ealing Gazette" przetłumaczone na polski przez redakcję gazety "The Polish Daily" w Londynie. Dwie pozostałe strony przeznaczone będą na wieści z Polski.
Planowany nakład początkowy "Gazety Polskiej" to 5,000 egzemplarzy. Jako miejsca sprzedaży, wydawca wybrał na początek polskie sklepy i kluby.
Innowacyjny pomysł "The Economist"
Najbardziej znany na świecie tygodnik o tematyce gospodarczej, "The Economist", uruchomił serwis internetowy, w którym każdego wydania gazety będzie można posłuchać w wersji audio. Wydawca zapewnia, że jest to wyjście naprzeciw potrzebom tych odbiorców, którzy nie mają czasu na czytanie.
Tygodnik zdaje sobie sprawę z innowacyjności tego pomysłu i rzeczywiście jest pierwszą na tym rynku publikacją, którą można przesłuchać w całości. Jest to dalszy krok rozszerzający ofertę innych wydawców, którzy oferują kawałki newsów lub artykułów w formie podcastów. Od tego tygodnia, czytelnicy (czy raczej słuchacze) będą mogli ściągnąć ze strony tygodnika każdy artykuł w całości lub w interesujących ich częściach.
"The Economist" w wersji papierowej chwali się średnim tygodniowym nakładem w wysokości 1,197,712 sztuk. Wersja audio tygodnika będzie darmowa dla prenumeratorów pisma, dla każdego innego zainteresowanego, cena jednego wydania audio wynosić będzie 4 funty.
Tygodnik podobno spotkał się z bardzo pozytywną reakcją tzw. beta testerów nowej oferty.
Do dystrybucji audio wersji "The Economist" włączył się sklep iTunes. Stamtąd, jak również ze strony internetowej tygodnika "The Economist", można pobrać pięciominutową zajawkę najnowszego wydania oraz przykładowy artykuł.
Tygodnik zdaje sobie sprawę z innowacyjności tego pomysłu i rzeczywiście jest pierwszą na tym rynku publikacją, którą można przesłuchać w całości. Jest to dalszy krok rozszerzający ofertę innych wydawców, którzy oferują kawałki newsów lub artykułów w formie podcastów. Od tego tygodnia, czytelnicy (czy raczej słuchacze) będą mogli ściągnąć ze strony tygodnika każdy artykuł w całości lub w interesujących ich częściach.
"The Economist" w wersji papierowej chwali się średnim tygodniowym nakładem w wysokości 1,197,712 sztuk. Wersja audio tygodnika będzie darmowa dla prenumeratorów pisma, dla każdego innego zainteresowanego, cena jednego wydania audio wynosić będzie 4 funty.
Tygodnik podobno spotkał się z bardzo pozytywną reakcją tzw. beta testerów nowej oferty.
Do dystrybucji audio wersji "The Economist" włączył się sklep iTunes. Stamtąd, jak również ze strony internetowej tygodnika "The Economist", można pobrać pięciominutową zajawkę najnowszego wydania oraz przykładowy artykuł.
9 lipca 2007
Brytyjscy dziennikarze internetowi zarabiają więcej niż ich koledzy pracujący dla tradycyjnych gazet
Z ankiety dotyczącej średnich pensji dziennikarskich na Wyspach (przeprowadzonej przez biuro pośrednictwa pracy PFJ) wynika, że dziennikarze publikujący swoje materiały w Internecie (na stronach internetowych gazet, w serwisach informacyjnych lub profesjonalnych blogach), zarabiają więcej niż ich koledzy piszący wyłącznie dla drukowanych wydań gazet.
Badanie, którym objęto 4,299 brytyjskich pracowników wykazało, że średnia roczna pensja dziennikarza z dwuletnim doświadczeniem zatrudnionego w sektorze internetowym wynosiła około 20,000 funtów. Dla porównania, dziennikarz z podobnym doświadczeniem, pracujący dla gazety lokalnej, zarabia 18,000 funtów rocznie.
Różnica między pensjami pracujących w obu sektorach rośnie w zależności od stażu pracy dziennikarza. I tak, dziennikarze tradycyjnych gazet z trzyletnim doświadczeniem w branży zarabiają między 24,000 a 30,000 funtów rocznie. Pensja dziennikarzy internetowych w tym przypadku to już 35,000 funtów rocznie.
Po 10 latach pracy, dziennikarze gazet lokalnych cieszą się pensją równą 40 tysiącom funtów rocznie. Ich równie doświadczeni koledzy publikujący w Internecie zarabiają rocznie o 20 tys. funtów więcej.
"Internetowy rynek pracy oferuje dziennikarzom przeciętne wynagrodzenie do czasu aż staną się w pełni zaangażowani w strategię portalu / strony internetowej, dla której pracują (mniej więcej 3-5 lat). Po tym czasie następuje gwałtowny wzrost płac" - informuje PFJ. Te informacje mogą być bardzo motywujące dla brytyjskich dziennikarzy, zwłaszcza w chwili gdy coraz więcej gazet umacnia swoje internetowe struktury.
Czy będzie to miało kiedykolwiek jakieś przełożenie na polski rynek pracy? Być może w dużych, zintegrowanych redakcjach, w których część dziennikarzy specjalizować się będzie wyłącznie w tekstach publikowanych online, tak właśnie będzie. Niestety, w naszej rzeczywistości, wielu dziennikarzy podpisując umowę o pracę musi wyrazić zgodę na przetwarzanie swoich tekstów w formie elektronicznej i na umieszczenie ich w różnego rodzaju archiwach, stronach internetowych itp. Jak Państwo sądzicie, czy dziennikarz, którego materiał umieszczany jest w kilku publikacjach (w tym internetowych) nie powinien mieć prawa do dodatkowego wynagrodzenia?
Badanie, którym objęto 4,299 brytyjskich pracowników wykazało, że średnia roczna pensja dziennikarza z dwuletnim doświadczeniem zatrudnionego w sektorze internetowym wynosiła około 20,000 funtów. Dla porównania, dziennikarz z podobnym doświadczeniem, pracujący dla gazety lokalnej, zarabia 18,000 funtów rocznie.
Różnica między pensjami pracujących w obu sektorach rośnie w zależności od stażu pracy dziennikarza. I tak, dziennikarze tradycyjnych gazet z trzyletnim doświadczeniem w branży zarabiają między 24,000 a 30,000 funtów rocznie. Pensja dziennikarzy internetowych w tym przypadku to już 35,000 funtów rocznie.
Po 10 latach pracy, dziennikarze gazet lokalnych cieszą się pensją równą 40 tysiącom funtów rocznie. Ich równie doświadczeni koledzy publikujący w Internecie zarabiają rocznie o 20 tys. funtów więcej.
"Internetowy rynek pracy oferuje dziennikarzom przeciętne wynagrodzenie do czasu aż staną się w pełni zaangażowani w strategię portalu / strony internetowej, dla której pracują (mniej więcej 3-5 lat). Po tym czasie następuje gwałtowny wzrost płac" - informuje PFJ. Te informacje mogą być bardzo motywujące dla brytyjskich dziennikarzy, zwłaszcza w chwili gdy coraz więcej gazet umacnia swoje internetowe struktury.
Czy będzie to miało kiedykolwiek jakieś przełożenie na polski rynek pracy? Być może w dużych, zintegrowanych redakcjach, w których część dziennikarzy specjalizować się będzie wyłącznie w tekstach publikowanych online, tak właśnie będzie. Niestety, w naszej rzeczywistości, wielu dziennikarzy podpisując umowę o pracę musi wyrazić zgodę na przetwarzanie swoich tekstów w formie elektronicznej i na umieszczenie ich w różnego rodzaju archiwach, stronach internetowych itp. Jak Państwo sądzicie, czy dziennikarz, którego materiał umieszczany jest w kilku publikacjach (w tym internetowych) nie powinien mieć prawa do dodatkowego wynagrodzenia?
4 lipca 2007
O autorze
Absolwent wielu programów stypendialnych, w tym programu Socrates – Erasmus w Tampere (Finlandia), programu Fund for American Studies na Uniwersytecie Karola w Pradze (Czechy), oraz programu Międzynarodowego Funduszu Walutowego w Institut für Weltwirtschaft w Kilonii (Niemcy). Od prawie pięciu lat swoją pasję odnajduje w tematyce mediów i komunikacji, stąd ukończony podyplomowy kurs na specjalistę do spraw wydawniczych.
Życiorys autora (dostępny również na serwisach GoldenLine i LinkedIn):
-----------------------------------
WYKSZTAŁCENIE
1997-1998
Roczny pobyt w Stanach Zjednoczonych. Udział w programie wymiany studentów Council. Uzyskanie międzynarodowej matury.
Matura międzynarodowa zdobyta wraz z ukończeniem szkół w Houston, Texas (Sam Rayburn High School oraz J. Frank Dobie High School).
1998-2003
Studia dzienne na Uniwersytecie Łódzkim, Wydział Ekonomiczno – Socjologiczny, kierunek Stosunki Międzynarodowe, specjalizacja handel zagraniczny.
Praca magisterska o tematyce „Przewidywane skutki integracji z Unią Europejską dla polskiego rynku pracy – doświadczenia Grecji, Irlandii, Hiszpanii i Portugalii”.
Lato 2001
Udział w programie American Institute on Political and Economic Systems (AIPES).
Semestr zimowy 2002
Semestralne stypendium Socrates / Erasmus w Tampere, w Finlandii.
Studia na University of Tampere oraz Technical University of Tampere.
Lato 2004
Półroczne ekonomiczne studia podyplomowe. Stypendium i studia organizowane przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy na Uniwersytecie w Kilonii w Niemczech (Institut für Weltwirtschaft).
Czerwiec 2005, czerwiec 2006
Współorganizacja i uczestnictwo w zajęciach prowadzonych przez Instytut Dziennikarstwa Polskapresse.
Lipiec 2006
Stypendium EJI – European Journalism Institute (Europejski Instytut Dziennikarstwa). Kolejne stypendium ufundowane przez TFAS (The Fund for American Studies).
Wrzesień 2006-czerwiec 2008
Podyplomowy kurs specjalista ds. wydawniczych.
Podyplomowe studia zaoczne organizowane przez Polsko-Niemiecką Izbę Przemysłowo-Handlową. Kurs zakończony dyplomem Verlagskaufmann, rozpoznawalnym przez pozostałe kraje członkowskie UE.
Uczestnictwo w zajęciach z zakresu: polszczyzny prasowej, języka niemieckiego, marketingu, marki-konsumenta-rynku, prawa prasowego, rachunkowości oraz mediów typu print i nonprint.
DOŚWIADCZENIE ZAWODOWE
2003-2006
Współpraca z Hirkiem Wroną, dziennikarzem muzycznym.
Współpraca przy pisaniu tekstów i recenzji do audycji Czarny Piątek, nadawanej w III programie Polskiego Radia. Tworzenie autorskich materiałów dla witryn internetowych: www.hirek.pl, www.wzone.pl i www.mixmaster.pl
Lato 2003
Praktykant w firmie consultingowej Comper w Łodzi.
Listopad 2003 – luty 2004
Asystent Działu Prawnego w GE Banku Mieszkaniowym w Łodzi.
Administrator Działu Wypłat w GE Banku Mieszkaniowym w Łodzi.
Marzec – sierpień 2004
Specjalista ds. eksportu i importu w przedsiębiorstwie tekstylnym Ortal S.A. w Łodzi.
Grudzień 2004 – kwiecień 2005
Dyrektor handlowy w przedsiębiorstwie budowlanym Stalbor.
Kwiecień 2005 – kwiecień 2007
Asystent Wiceprezesa Zarządu Grupy Wydawniczej Polskapresse Sp. z o.o.
Kwiecień 2007 – wrzesień 2007
Kontroler finansowy Grupy Wydawniczej Polskapresse / o. Prasa Łódzka
Wrzesień 2007 – do teraz
Koordynator projektów Grupy Wydawniczej Polskapresse /o. Prasa Łódzka
Marzec 2007 – narodziny "eM jak Media" - blogu dotyczącego rynku mediów drukowanych i elektronicznych w kraju i na świecie. Blog czytany i polecany przez znanych polskich medioznawców, m. in. przez wykładowcę Uniwersytetu Jagiellońskiego, dr Zbigniewa Bajkę, Prezesa firmy Mediapolis, Krzysztofa Urbanowicza oraz redaktora naczelnego miesięcznika „Brief”, Grzegorza Kiszluka.
Czerwiec 2009 - realizacja MediaSzumu, cyklicznych spotkań w Łodzi, kierowanych do specjalistów oraz fascynatów rynku mediów i reklamy.
JĘZYKI OBCE
Angielski płynny (EFC oraz pobyty stypendialne)
Niemiecki bardzo dobry (Goethe Intitut Mittelstufe Prüfung)
Hiszpański początkujący
3 lipca 2007
10 powodow, dla ktorych dziennikarstwo przetrwa rewolucje internetowa
Na chwile przed audycja Krzysztofa Urbanowicza W sieci sieci postanowilem wtracic swoje trzy grosze do tematu Czy Internet pozre prase?.
Przede wszystkim uwazam, ze pytanie jest nie do konca dobrze postawione. Jezeli za prase uznamy kazdy utwor dziennikarski wydrukowany na papierze, to zapytalbym raczej nie czy, ale kiedy to nastapi. Tak jak w przypadku kazdej rewolucji (obecnie informatycznej, internetowej, jak kto woli) i tutaj ludzi przyzwyczajonych do starego (dotyk i szelest papieru) bedzie coraz mniej. Przy takiej definicji prasy, moje stanowisko jest jasne.
Jezeli jednak za prase uznamy kazdy utwor dziennikarski, opublikowany czy to w gazecie, czy w Internecie (prosze mnie poprawic jesli sie myle, ale swietle obowiazujacego prawa prasowego, w Polsce jako prasa zdefiniowane sa zarowno gazety, jak i radio, telewizja oraz Internet), to moje stanowisko jest juz mniej jednoznaczne, ale za to duzo bardziej optymistyczne.
Mark Glaser, dziennikarz, krytyk i ekspert od nowych mediow, na swoim blogu Mediashift podaje nastepujace powody, dla ktorych dziennikarstwo dlugo jeszcze bedzie w centrum zainteresowania:
1. Nieustannie rosnacy zasieg dziennikarstwa. Poprzez Internet, dziennikarstwo nabralo charakteru globalnego. Mieszkancy roznych zakatkow Ziemi nie sa juz skazani na informacje pochodzace wylacznie z mediow lokalnych czy krajowych. Elektroniczne wersje gazet, telewizje internetowe, blogi i podcasty pomagaja dotrzec do informacji u samego ich zrodla. Co prawda nikt jeszcze nie wymyslil jak internetowe dziennikarstwo moze pomoc sprzedac reklame czytelnikowi z drugiego konca swiata, ale i ten problem bedzie z pewnoscia wkrotce rozwiazany.
2. Elektroniczne agregatory informacji i spersonalizowane wyszukiwanie sa wygodne dla czytelnikow. GoogleNews, MyYahoo czy mozliwosc grupowania feedow RSS podnosza znaczenie dziennikarstwa. Czytelnik ma mozliwosc zgrupowania interesujacych go artykulow na jednej stronie internetowej.
3. Internet otwiera nowe kanaly dystrybucji informacji. Wczesniej tradycyjne media mialy ich tylko kilka: przez publikacje drukowane, ekran telewizora i fale radiowe. Internet poszerza ten wachlarz: informacje mozna znalezc i dostarczyc online, przy pomocy newsletterow wysylanych na email, przez telefon komorkowy (jak np. ten wlasnie post) lub jakiekolwiek inne urzadzenie przetwarzajace cyfrowe bity i bajty. Jest to dziennikarstwo pozbawione ograniczen w postaci tradycyjnych kanalow dotarcia do odbiorcy.
4. Internet daje wiecej mozliwosci sprawdzenia faktow niz kiedykolwiek w historii. Blogerzy i internetowi wolnomysliciele stanowia istotna przeciwwage dla klasycznego reportazu. Dowodza tego np. internauci, ktorzy w niecale 24 godziny wykryli fotomontaz jednego z laureatow tegorocznego Grand Press Photo.
5. Wspolne projekty profesjonalnych dziennikarzy z kolegami-amatorami nie bylby mozliwy gdyby nie Internet. Portal Wiadomosci24.pl daje mozliwosc zaistnienia amatorom na lamach obok tekstow profesjonalnych dziennikarzy. Z kolei za oceanem, Sunlight Foundation umozliwila dziennikarzom "LA Times" prowadzenie wraz z dziennikarzami obywatelskimi sledztwa, majacego ujawnic, ktory z kalifornijskich kongresmenow nielegalnie zatrudnial czlonkow swojej rodziny. W efekcie wspolnymi silami wykryto, ze zarabiajaca na kampanii aktorka o pseudonimie LonelyGirl15, to powiazana z kongresmanem o tym samym nazwisku, Jessica Rose.
6. Rosnace znaczenie blogerow i niezaleznych dziennikarzy internetowych pozwala uslyszec wiecej glosow w powszechnej dyskusji. Wczesniej, by skomentowac wydarzenie, trzeba bylo byc pracownikiem mainstreamowych mediow. Dzis, dzieki Internetowi, coraz bardziej popularna staje sie ta forma dziennikarska - komentarz.
7. Internet sprawia, ze dziennikarstwo mowi bardziej osobistym glosem i przez to jest bardziej przejrzyste niz kiedykolwiek. Teksty dziennikarskie staja sie bardziej osobiste, ludzkie, a przez to blizsze czytelnikowi.
8. Rosnace przychody ze sprzedazy reklam w Internecie. Podczas gdy wydawcy narzekaja na spadki przychodow z reklam w tradycyjnych mediach, Internet jest jedyna alternatywa na spowolnienie tego spadku. Z ekonomicznego punktu widzenia dobre dziennikarstwo (takze w Internecie) musi istniec, by przyciagnac czytelnikow, a wraz z nimi - reklamodawcow.
9. Internet, a wraz z nim dziennikarstwo internetowe, pomaga chronic srodowisko. Oznacza to, ze wydawcy przechodzac z klasycznego druku na forme elektroniczna, swiadomie lub nie, oszczedzajac drzewa przyczyniaja sie do redukcji zagrozenia zwiazanego z globalnym ociepleniem.
10. Elektroniczne materialy dziennikarskie nie maja konca. Aby napisac kontynuacje materialu dziennikarskiego w gazecie, potrzeba profesjonalnego dziennikarza. Mozliwosc "wykopania" elektronicznej wersji starego materialu, skomentowania badz zaktualizowania go w kazdej chwili, znacznie przedluza jego zycie.
Te 10 argumentow powoduje, ze nie mam obaw co do przyszlosci i dalszego znaczenia dziennikarstwa. A czy bedzie ono wazniejsze w formie elektronicznej niz na papierze, to juz zupelnie inna kwestia.
Przede wszystkim uwazam, ze pytanie jest nie do konca dobrze postawione. Jezeli za prase uznamy kazdy utwor dziennikarski wydrukowany na papierze, to zapytalbym raczej nie czy, ale kiedy to nastapi. Tak jak w przypadku kazdej rewolucji (obecnie informatycznej, internetowej, jak kto woli) i tutaj ludzi przyzwyczajonych do starego (dotyk i szelest papieru) bedzie coraz mniej. Przy takiej definicji prasy, moje stanowisko jest jasne.
Jezeli jednak za prase uznamy kazdy utwor dziennikarski, opublikowany czy to w gazecie, czy w Internecie (prosze mnie poprawic jesli sie myle, ale swietle obowiazujacego prawa prasowego, w Polsce jako prasa zdefiniowane sa zarowno gazety, jak i radio, telewizja oraz Internet), to moje stanowisko jest juz mniej jednoznaczne, ale za to duzo bardziej optymistyczne.
Mark Glaser, dziennikarz, krytyk i ekspert od nowych mediow, na swoim blogu Mediashift podaje nastepujace powody, dla ktorych dziennikarstwo dlugo jeszcze bedzie w centrum zainteresowania:
1. Nieustannie rosnacy zasieg dziennikarstwa. Poprzez Internet, dziennikarstwo nabralo charakteru globalnego. Mieszkancy roznych zakatkow Ziemi nie sa juz skazani na informacje pochodzace wylacznie z mediow lokalnych czy krajowych. Elektroniczne wersje gazet, telewizje internetowe, blogi i podcasty pomagaja dotrzec do informacji u samego ich zrodla. Co prawda nikt jeszcze nie wymyslil jak internetowe dziennikarstwo moze pomoc sprzedac reklame czytelnikowi z drugiego konca swiata, ale i ten problem bedzie z pewnoscia wkrotce rozwiazany.
2. Elektroniczne agregatory informacji i spersonalizowane wyszukiwanie sa wygodne dla czytelnikow. GoogleNews, MyYahoo czy mozliwosc grupowania feedow RSS podnosza znaczenie dziennikarstwa. Czytelnik ma mozliwosc zgrupowania interesujacych go artykulow na jednej stronie internetowej.
3. Internet otwiera nowe kanaly dystrybucji informacji. Wczesniej tradycyjne media mialy ich tylko kilka: przez publikacje drukowane, ekran telewizora i fale radiowe. Internet poszerza ten wachlarz: informacje mozna znalezc i dostarczyc online, przy pomocy newsletterow wysylanych na email, przez telefon komorkowy (jak np. ten wlasnie post) lub jakiekolwiek inne urzadzenie przetwarzajace cyfrowe bity i bajty. Jest to dziennikarstwo pozbawione ograniczen w postaci tradycyjnych kanalow dotarcia do odbiorcy.
4. Internet daje wiecej mozliwosci sprawdzenia faktow niz kiedykolwiek w historii. Blogerzy i internetowi wolnomysliciele stanowia istotna przeciwwage dla klasycznego reportazu. Dowodza tego np. internauci, ktorzy w niecale 24 godziny wykryli fotomontaz jednego z laureatow tegorocznego Grand Press Photo.
5. Wspolne projekty profesjonalnych dziennikarzy z kolegami-amatorami nie bylby mozliwy gdyby nie Internet. Portal Wiadomosci24.pl daje mozliwosc zaistnienia amatorom na lamach obok tekstow profesjonalnych dziennikarzy. Z kolei za oceanem, Sunlight Foundation umozliwila dziennikarzom "LA Times" prowadzenie wraz z dziennikarzami obywatelskimi sledztwa, majacego ujawnic, ktory z kalifornijskich kongresmenow nielegalnie zatrudnial czlonkow swojej rodziny. W efekcie wspolnymi silami wykryto, ze zarabiajaca na kampanii aktorka o pseudonimie LonelyGirl15, to powiazana z kongresmanem o tym samym nazwisku, Jessica Rose.
6. Rosnace znaczenie blogerow i niezaleznych dziennikarzy internetowych pozwala uslyszec wiecej glosow w powszechnej dyskusji. Wczesniej, by skomentowac wydarzenie, trzeba bylo byc pracownikiem mainstreamowych mediow. Dzis, dzieki Internetowi, coraz bardziej popularna staje sie ta forma dziennikarska - komentarz.
7. Internet sprawia, ze dziennikarstwo mowi bardziej osobistym glosem i przez to jest bardziej przejrzyste niz kiedykolwiek. Teksty dziennikarskie staja sie bardziej osobiste, ludzkie, a przez to blizsze czytelnikowi.
8. Rosnace przychody ze sprzedazy reklam w Internecie. Podczas gdy wydawcy narzekaja na spadki przychodow z reklam w tradycyjnych mediach, Internet jest jedyna alternatywa na spowolnienie tego spadku. Z ekonomicznego punktu widzenia dobre dziennikarstwo (takze w Internecie) musi istniec, by przyciagnac czytelnikow, a wraz z nimi - reklamodawcow.
9. Internet, a wraz z nim dziennikarstwo internetowe, pomaga chronic srodowisko. Oznacza to, ze wydawcy przechodzac z klasycznego druku na forme elektroniczna, swiadomie lub nie, oszczedzajac drzewa przyczyniaja sie do redukcji zagrozenia zwiazanego z globalnym ociepleniem.
10. Elektroniczne materialy dziennikarskie nie maja konca. Aby napisac kontynuacje materialu dziennikarskiego w gazecie, potrzeba profesjonalnego dziennikarza. Mozliwosc "wykopania" elektronicznej wersji starego materialu, skomentowania badz zaktualizowania go w kazdej chwili, znacznie przedluza jego zycie.
Te 10 argumentow powoduje, ze nie mam obaw co do przyszlosci i dalszego znaczenia dziennikarstwa. A czy bedzie ono wazniejsze w formie elektronicznej niz na papierze, to juz zupelnie inna kwestia.
2 lipca 2007
Nowy czlonek Rady Nadzorczej Agory
29 czerwca na Walnym Zgromadzeniu powolano na trzyletnia kadencje nowego czlonka Rady Nadzorczej Agory SA.
Jest nim Sanford Schwartz, 53-letni manager, obecnie Prezes Cox Auto Trader. W latach 2003-2006 sprawowal funkcje Wiceprezesa Cox Newspapers Inc., jeszcze wczesniej byl Wiceprezesem i general managerem Atlanta Journal-Constitution.
Przebieg calej kariery zawodowej Sanforda Schwartza zwiazany byl z gazetami i rynkiem wydawniczym. Swoja prace rozpoczal w 1974 w "Columbus Citizen Journal". W 1985 kontynuowal swoja kariere w Cox Enterprises Inc., w Tribune Newspapers, gdzie po 10 latach (w styczniu 1995) zostal mianowany prezesem i wydawca. W latach 1996-2001 Sanford Schwartz byl wiceprezesem i general managerem Austin American Statesman i jednoczesnie prezesem i wydawca Cox Arizona Publications.
Cox Newspapers Inc. wydaje obecnie 17 dziennikow i 26 innych periodykow przede wszystkim w pieciu stanach USA: w Teksasie, Ohio, Georgia, Polnocnej Karolinie i na Florydzie (pelne info na temat tytulow Wydawcy tutaj). Firma zajmuje sie ponadto mailingiem bezposrednim skierowanym do firm, dystrybucja publikacji z ogloszeniami drobnymi oraz spersonalizowanymi newsletterami. Laczny naklad calkowity wszystkich publikacji Cox Newspapers Inc. to 1,2 miliona egzemplarzy w dni powszednie i 1,5 miliona egzemplarzy w niedziele.
Za: finanznachrichten.de
Jest nim Sanford Schwartz, 53-letni manager, obecnie Prezes Cox Auto Trader. W latach 2003-2006 sprawowal funkcje Wiceprezesa Cox Newspapers Inc., jeszcze wczesniej byl Wiceprezesem i general managerem Atlanta Journal-Constitution.
Przebieg calej kariery zawodowej Sanforda Schwartza zwiazany byl z gazetami i rynkiem wydawniczym. Swoja prace rozpoczal w 1974 w "Columbus Citizen Journal". W 1985 kontynuowal swoja kariere w Cox Enterprises Inc., w Tribune Newspapers, gdzie po 10 latach (w styczniu 1995) zostal mianowany prezesem i wydawca. W latach 1996-2001 Sanford Schwartz byl wiceprezesem i general managerem Austin American Statesman i jednoczesnie prezesem i wydawca Cox Arizona Publications.
Cox Newspapers Inc. wydaje obecnie 17 dziennikow i 26 innych periodykow przede wszystkim w pieciu stanach USA: w Teksasie, Ohio, Georgia, Polnocnej Karolinie i na Florydzie (pelne info na temat tytulow Wydawcy tutaj). Firma zajmuje sie ponadto mailingiem bezposrednim skierowanym do firm, dystrybucja publikacji z ogloszeniami drobnymi oraz spersonalizowanymi newsletterami. Laczny naklad calkowity wszystkich publikacji Cox Newspapers Inc. to 1,2 miliona egzemplarzy w dni powszednie i 1,5 miliona egzemplarzy w niedziele.
Za: finanznachrichten.de
Subskrybuj:
Posty (Atom)